» O tym przeczytasz tylko na Ino.online


Jak wynika z naszych informacji, pierwsze informacje o awarii dotarły do służb około godziny 4:50, a o 5:00 dyspozytor poinformował kierownictwo o dużym wycieku. Woda u części mieszkańców była jeszcze dostępna do około 7:00–7:30, jednak już od 6:30 rozpoczęto proces jej odcinania. Dostawy zaczęły wracać w niektórych miejscach po godzinie 13:00, a między 14:00 a 15:00 woda była już w całym mieście, choć ze słabszym ciśnieniem. Przerwa w dostawie wody w skali całego miasta trwała więc około 7-8 godzin.

- Początkowo liczyliśmy, że usuniemy tę awarię w przeciągu trzech–czterech godzin. Jednak w trakcie prac okazało się, że do wymiany jest nie tylko pęknięty odcinek, ale cała rura i to spowodowało wydłużenie czasu - mówi nam Janusz Radzikowski, prezes inowrocławskich wodociągów.

Dlaczego nie postawiono beczkowozów?

Jak się okazuje, postawienie beczkowów w mieście było niemożliwe przez skalę awarii. Inowrocławskie wodociągi posiadają tylko dwie przyczepy z wodą pitną (małą i dużą). Gdyby awaria trwała dłużej niż do godzin 13-15, wodociągi szukałyby pomocy gdzieś indziej.

- Gdyby sytuacja miała się wydłużyć poza godziny 13:00–15:00, uruchomilibyśmy zarówno nasze, jak i gminne zasoby - mówi Janusz Radzikowski. Podkreślił również, że priorytetem w takim scenariuszu byłyby kluczowe placówki:- Byliśmy w kontakcie ze szpitalem i sanatoriami – w pierwszej kolejności to oni mieli być zaopatrzeni w wodę - słyszymy.


Zobacz też: Lata mijają, a ulicą Bagienną dosłownie nie da się jeździć


Prezes przyznał jednocześnie, że sytuacja jest dla spółki lekcją na przyszłość. Już dwa miesiące temu, w trakcie drugiego rozdania funduszy z obrony cywilnej, spółka zgłosiła wniosek o zakup automatu do dystrybucji wody pitnej w pięciolitrowych opakowaniach za około 300 tys. zł. Niestety, jak mówi Janusz Radzikowski, wniosek nie uzyskał akceptacji opiniującego wówczas starostwa powiatowego w Inowrocławiu.

- To jest niewątpliwie nauczka, żeby rozwijać system dystrybucji wody, na przykład poprzez automat do napełniania pięciolitrowych opakowań, który pozwoliłby szybciej zaopatrzyć mieszkańców - mówi Radzikowski. I dodaje: - Jeżeli znajdziemy środki, chcemy taki automat kupić i zamontować w rozlewni przy ul. Ranusa, gdzie mamy niezależne ujęcie wody. Pozwoliłoby to dystrybuować wodę w szczelnych opakowaniach, zamiast sytuacji, w której mieszkańcy przychodzą z przypadkowymi pojemnikami.