We wrześniu ubiegłego roku radny zwracał uwagę na pęknięcia betonowych donic ustawionych na inowrocławskiej Królowce. Jak informował wówczas ratusz, po zgłoszeniu reklamacji producent wymienił część z nich.

Teraz radny ponownie alarmuje o stanie donic. Według niego po okresie zimowym na kolejnych widoczne są pęknięcia, a rosnące w nich drzewa uschły.

- Po zimie pęknięcia pojawiły się również na innych donicach. Co gorsza, nie zabezpieczono odpowiednio korzeni na okres zimowy, w efekcie czego drzewa nie przetrwały mrozów. Wygląda to obecnie bardzo nieestetycznie, cały rząd uschniętych badyli wystających z doniczek – napisał w interpelacji skierowanej do prezydenta Inowrocławia.


Zobacz też: Nowe, a już zniszczone. Skate park znów wymaga naprawy


Radny wskazuje, że zakup donic kosztował miasto 45 355,20 zł, natomiast koszt nasadzeń wyniósł blisko 30 tys. zł. Zdaniem Marcina Wrońskiego brak odpowiedniego zabezpieczenia mógł doprowadzić do przemarznięcia drzew.

- Ziemia w donicy zamarza szybciej niż w gruncie, co powoduje uszkodzenia systemu korzeniowego. Czy w skutek nienależytego dbania o majątek miasta z pieniędzy podatników co roku będą kupowane nowe drzewa? Przecież to jawna niegospodarność - twierdzi Marcin Wroński.

W piśmie powiatowy radny z Konfederacji domaga się wyjaśnień dotyczących sposobu zabezpieczenia roślin na zimę oraz ponownego zgłoszenia reklamacji uszkodzonych donic. Pyta również, czy miasto będzie musiało ponosić kolejne wydatki na nowe nasadzenia.

Fotoram.io