Test: Toyota Corolla Cross. Drogie paliwo to nie problem
Jeśli lubicie Corollę, ale z jakiegoś powodu wolicie auto z podwyższonym prześwitem, to naturalnym wyborem będzie Corolla Cross. Sprawdziłem, co ten SUV oferuje po ubiegłorocznym liftingu.
Toyota Corolla Cross to SUV popularnego segmentu C, który mierzy 4,46 m długości. Choć jego "sedanowy" i "hatchbackowy" odpowiednik to auto uznawane za najpopularniejszy samochód na świecie(!), to model z dopiskiem Cross takiej popularności nie osiągnął.
Co ciekawe, Cross jest o 17 cm krótszy od Corolli w sedanie i ma mniejszy rozstaw osi, ale za to jest o 5 cm szerszy. Największą różnicę widać jednak w wysokości – wersja Cross góruje nad zwykłą Corollą o 18,5 cm. W porównaniu z RAV4, Corolla Cross jest o 14 cm krótsza, 3 cm węższa i 4 cm niższa.
Ewolucja zamiast rewolucji
Corolla Cross zadebiutowała na rynku w 2022 roku, a w 2025 roku zaserwowano jej lifting. To dobra okazja, by sprawdzić, jak auto radzi sobie w tym niezwykle trudnym i mocno obsadzonym segmencie, który cieszy się ogromną popularnością wśród klientów.

Zmiany zewnętrzne to przede wszystkim nowy zderzak oraz odświeżone sygnatury przednich i tylnych lamp. Zgodnie z obowiązującą modą, na przednim grillu pojawiła się listwa świetlna, ale tylko w topowej wersji Executive.
Jeśli zdecydujecie się na nową w tym modelu wersję GR Sport (taką jak testowana), tego gadżetu nie uświadczycie. W zamian otrzymacie za to zupełnie inny, bardziej sportowo wyglądający zderzak. Samochód oferowany jest w 12 kolorach, a mój egzemplarz testowy pokryto lakierem Storm Grey z czarnym dachem.



Wariant GR Sport wyróżnia się ponadto 19-calowymi felgami, które prezentują się całkiem rasowo z oponami o profilu 225/45. Co więcej, prześwit w tej wersji obniżono o 10 mm. Fajnym akcentem są czarne emblematy oraz czarne progi i nadkola. Całość wygląda naprawdę dobrze.


Dopełnieniem są udoskonalone amortyzatory, sztywniejsze tuleje wahaczy i wyższa prędkość obrotowa na biegu jałowym.

Wnętrze: Funkcjonalność ponad luksus
W środku postawiono przede wszystkim na funkcjonalność. Jeśli szukacie wysokiej jakości materiałów czy wysmakowanych tkanin, to muszę Was zmartwić – pomyliliście auta.
Większość tworzyw, których dotykam, jest zwyczajnie twarda, a jakość plastików (np. na tylnych drzwiach) nie napawa optymizmem. Pod tym względem Corolla Cross jest przeciwieństwem chińskich aut, które często kuszą miękkim wykończeniem i luksusowymi, albo chociaż wyglądającymi na luksusowe, materiałami. Co innego jakość spasowania - tu jest bardzo dobrze.



Tunel środkowy oferuje dwa miejsca na smartfony (jedno z ładowaniem) oraz tradycyjną dźwignię zmiany biegów. Ta ostatnia jest otoczona błyszczącą czernią (piano black), co uważam za kiepski pomysł – w moim egzemplarzu po przejechaniu kilkunastu tysięcy kilometrów już widać tu sporo rys, nie wspominając o kurzu.

Dalej mamy dwa uchwyty na kubki, w których zabrakło mi regulowanych ściągaczy na różne szerokości butelek. Jest też przesuwany podłokietnik ze schowkiem, ale bez regulacji wysokości.

Centralne miejsce zajmuje wystający ekran dotykowy o przekątnej 10,5 cala. Jego interfejs jest przejrzysty i prosty, bez skomplikowanych opcji, a system bezprzewodowo łączy się z Android Auto.



Pod ekranem znajdziemy fizyczne przyciski głośności oraz tradycyjny panel klimatyzacji. W Toyocie postawiono na tradycjonalizm i ja to bardzo doceniam – zwykłe, duże guziki tam, gdzie ich miejsce, to kolosalna zaleta w porównaniu do chińskiej konkurencji, gdzie wszystkim steruje się z ekranu.
Przed kierowcą znajdują się cyfrowe zegary, które można konfigurować na wiele sposobów. Da się podejrzeć zarówno wykorzystanie mocy, jak i obroty silnika (nie jednocześnie, ale da się).

Mam jednak zastrzeżenia do obsługi systemów wsparcia kierowcy z poziomu kierownicy. Skróty i ikonki na ekranie zegarów będą dla wielu niezrozumiałe bez zaglądania do instrukcji. W innych markach często steruje się tym na ekranie centralnym, a działanie każdego systemu wyjaśnia wizualizacja. Tutaj takich podpowiedzi brakuje.

Mimo bogatej wersji GR Sport z pakietem VIP, w moim aucie nie było wyświetlacza przeziernego (HUD), przedniej kamery, systemu 360, elektrycznej regulacji foteli czy podgrzewanej tylnej kanapy. Część z takich dodatków znajdziemy jedynie w odmianie Executive.

Miałem za to podwójny szyberdach z elektryczną roletą, dwustrefową klimatyzację, dobre audio oraz podgrzewaną kierownicę i przednie fotele. Skoro o kierownicy mowa, jest ona podgrzewana tylko w czterech punktach, gdzie najczęściej ją trzymamy. Na samej górze oraz na samej dole wieniec pozostaje zimny.

Mogę zrozumieć filozofię, że część opcji dodatkowych wymaga wybrania odrębnej wersji wyposażenia przygotowanej przez producenta. Szkoda natomiast, że takim elementem, zarezerwowanym wyłącznie dla odmiany Executive są matrycowe reflektory. To opcja, która wyraźnie poprawia bezpieczeństwo jazdy, bo daje kierowcy świetną widoczność po zmroku. Jest to też nowość w Corolli Cross po liftingu. Niestety, aby cieszyć się z tego dodatku, trzeba wybrać topową wersję. Dlaczego nie można dokupić tej opcji osobno w uboższych wariantach?


Mały plus należy się za to za system automatycznych świateł drogowych, a w zasadzie za jego czułość. “Długie” wyłączają się na tyle sprawnie, że oślepianie innych kierowców zminimalizowano tu niemal do zera.
Z tyłu, przy moich 181 cm wzrostu i fotelu ustawionym pod siebie, miałem kilka centymetrów luzu na kolana i nad głową. Plus za miękkie wykończenie oparć przednich foteli – nawet jeśli dotkniecie ich kolanami, nie będzie to bolesne. Pasażerowie mają do dyspozycji nawiewy, dwa porty USB-C, podłokietnik oraz regulowany kąt oparcia kanapy. Ilość miejsca na stopy jest duża. W oparciu tylko prawego fotela jest gazetownik.


Jeśli potrzebujecie oświetlenia ambientowego, które nieco rozświetliłoby to szare wnętrze, to znów, pozostaje wersja Executive. Dziwne natomiast, że zwyczajnego podświetlenia brakuje niektórym przyciskom. Przykład? Po ciemku trudno namierzyć przyciski od odblokowywania zamków. Za to jeśli chodzi o przyciski do sterowania szybami, to tylko jeden z czterech po stronie kierowcy jest podświetlony. Pozostałe, również te w innych drzwiach są w nocy zwyczajnie niewidoczne. Dziwna oszczędność w aucie tej klasy.
Elektryczna klapa (otwiera się trochę za nisko) skrywa bagażnik z haczykami i wysuwaną roletą. Pojemność zależy od silnika: 473 l (1.8) lub od 390 do 425 l (2.0).

Napęd i prowadzenie: mistrz ekonomii
Pod maską Corolli Cross pracuje hybryda piątej generacji: dwulitrowy silnik benzynowy (133 KM), motor elektryczny (112 KM) i przekładnia e-CVT. Systemowa moc to 180 KM. Do wyboru jest opcja z napędem na jedną oś oraz na dwie. Ja jeździłem z napędem na przód. Największa zaleta? Oszczędność.

W mieście zużycie paliwa wyniosło w teście równe 5 litrów. W trasie na odcinku Inowrocław – Mogilno i z powrotem, jadąc bocznymi drogami, uzyskałem wynik 4,2 l. To pokazuje, że Japończycy do perfekcji opanowali ekonomię – ten SUV pali mniej niż trzycylindrowe silniki konkurencji w segmencie B.
Przyspieszenie do setki w 7,7 s jest w pełni wystarczające. Silnik jest cichy, dopóki nie przekraczamy 3000 obrotów – przy mocnym depnięciu pojawia się charakterystyczne „wycie”, ale ja przy tak niskim spalaniu jestem w stanie do wybaczyć. Nie jest ono tak uciążliwe, jak jeszcze 10-15 lat temu w podobnych konstrukcjach.


Komputer świetnie zarządza napędem, a przełączanie między trybami jest niemal niezauważalne. W mieście nawet 80% czasu można jechać na prądzie. Co ważne, w przeciwieństwie np. do hybryd Renault, Toyota podczas doładowywania baterii na postoju nie wchodzi na denerwująco wysokie obroty.
Kierowca ma możliwość skorzystania z automatycznej rekuperacji. W tym trybie auto dostosowuje siłę hamowania do sytuacji z przodu pojazdu. Ponadto na kierownicy umieszczono łopatki, które symulują zmianę biegów, a tym samym chwilową siłę rekuperacji.
Z drugiej strony, stosunkowo duża moc, czy obniżone zawieszenie w GR Sport nie dają tu, przynajmniej mi, żadnych sportowych wrażeń. Trzymanie boczne w fotelach jest średnie, a przez jednostajną pracę napędu trudno mówić o sportowych doznaniach z jazdy. To auto nie wciska w fotel od razu po naciśnięciu pedału przyspieszenia.
Ale nie tego należy oczekiwać od Corolli Cross, dlatego nie twierdzę, że się w tym aspekcie zawiodłem. To po prostu poprawny, rodzinny SUV z neutralnym układem kierowniczym. Zawieszenie pracuje cicho i przyjemnie.
Jeśli dużo podróżujecie autostradami, to niewielki zbiornik paliwa (43 litry) pozwoli na przejechanie około 550 km przy prędkości 140 km/h. Na średnim poziomie jest też wyciszenie przy autostradowej prędkości, choć producent chwali się, że ten element poprawiono po lifcie.



Ile kosztuje Toyota Corolla Cross?
Cennik Corolli Cross startuje od 143 800 zł (1.8, 140 KM). Dla porównania sedan z tym samym silnikiem kosztuje od 119 600 zł, co oznacza, że za nadwozie Cross dopłacamy około 20 000 zł. Mocniejszy silnik 2.0 (180 KM) to wydatek minimum 152 600 zł, a napęd 4x4 podnosi cenę do 174 300 zł. Za RAV4 trzeba dopłacić około 30 000 zł.

Podsumowanie
Toyota Corolla Cross to SUV pozycjonowany między C-HR, a RAV4. W tej grupie jest samochodem, powiedziałbym, dla najmniej wymagającego kierowcy. Podczas gdy C-HR wyróżnia się odważniejszą stylistyką, a RAV4 oferuje lepsze wyposażenie i mocniejsze napędy, Corolla Cross ma tylko jedno zadanie. Przemieszczać się z punktu A do punktu B zużywając śladowe ilości paliwa. I robi to dobrze.
W kontekście obsługi standardowe rozwiązania w kabinie docenią tradycjonaliści, natomiast jakość niektórych plastików mogłaby być lepsza, podobnie jak podświetlenie przycisków.

Cennik:
Dziękuję Toyota Central Europe za udostępnienie auta do testu.
