» O tym przeczytasz tylko na Ino.online
Problem podczas Komisji Oświaty i Kultury Rady Miejskiej Inowrocławia 20 kwietnia zasygnalizował przewodniczący komisji Edmund Mikołajczak.
- Obecność na tych wszystkich uroczystościach młodych ludzi jest słaba. No nie da się tego ukryć, taka jest prawda. I bardzo słaba jest świadomość młodego pokolenia. Świadomość historyczna. To wiemy, bo każdy ma do czynienia z młodymi ludźmi. Coś powinniśmy w tej materii zrobić - powiedział historyk i regionalista.
Jak relacjonował, podczas gdy przy pomnikach i miejscach pamięci powinni gromadzić się uczniowie, w rzeczywistości występują oni jedynie w roli dyżurnych pocztów sztandarowych. Jego zdaniem brakuje szczególnie uczniów klas ósmych.
Radna Maria Żukowska przekazała prośbę z narady oświatowej, zwracając uwagę na nieobecność konkretnej grupy wiekowej.
- Na uroczystościach miejskich więcej jest uczniów ze szkół ponadpodstawowych, natomiast jak gdyby mało jest uczniów klas ósmych, siódmych - wskazała wiceprzewodnicząca Rady Miejskiej.
Czy Twoim zdaniem frekwencja młodzieży na uroczystościach patriotycznych w Inowrocławiu powinna być większa?
Dlaczego tak się dzieje? Ireneusz Zieliński, Prezes Towarzystwa Miłośników Miasta Inowrocławia, przypomniał, że w latach 90. szkoły podstawowe miały na stałe przydzielone konkretne miejsca pamięci w swojej okolicy, którymi się opiekowały. To budowało naturalną więź. Dziś te systemowe rozwiązania rozsypały się, a szkoły skupiają się na gonitwie za podstawą programową. Dodatkowo doszły rygorystyczne przepisy.
Przewodniczący Mikołajczak zaproponował, by w ramach szkolnej autonomii wprowadzić nieformalny grafik. Przykładowo, Szkoła Podstawowa nr 1, ze względu na bliskość pomnika Powstańców Wielkopolskich, mogłaby „oddelegować” klasy ósme na obchody 6 stycznia, a inna placówka mogłaby wesprzeć miasto przy kolejnej okazji. Dzięki temu szkoły „by się nie namęczyły”, a miejskie uroczystości zyskałyby odpowiednią oprawę.
Zobacz też: XIII Festiwal Zawodów w Akademii Szkolnictwa
Z taką mechaniczną próbą zatykania dziur frekwencyjnych nie zgodził się radny i nauczyciel Łukasz Oliwkowski.
W jego ocenie zmuszanie uczniów do stania pod pomnikami przyniesie odwrotny skutek - całkowicie zrazi ich do lokalnej historii.
- Obecność młodzieży, czy dzieci przy pomniku powinna być pewnym efektem działań edukacyjnych, świadomościowych, bo inaczej można osiągnąć efekt przeciwny. To znaczy, jeżeli młodzież zacznie utożsamiać dziedzictwo narodowe, związek z miastem tylko ze skostniałym pomnikiem i sztandarem, który nauczyciel każe wynieść, to nie będą tak chętnie chodzić. W związku z tym to musi być bardzo oddolna sprawa - podkreślił.
Łukasz Oliwkowski oraz Dorota Drobnik-Stefańska, dyrektor Biblioteki Miejskiej, wskazali na źródło problemu - likwidację tzw. „ścieżek regionalnych” w szkołach, co odcięło młodzież od zbiorów regionalnych i lokalnej tożsamości. Nadzieją na przełom ma być zapowiadana na wrzesień reforma edukacji, w ramach której historia regionalna ma powrócić do programów.
Komisja Oświaty i Kultury zapowiedziała, że przygotuje w tej sprawie oficjalne stanowisko do prezydenta Inowrocławia.
