» O tym przeczytasz tylko na Ino.online


Jak informowaliśmy, śledztwo dotyczy 47-letniej mieszkanki Inowrocławia, byłej doradczyni klienta, która usłyszała 57 zarzutów oszustwa. Według prokuratury kobieta miała przez blisko dwa lata przelewać pieniądze klientów na własne konto. Straty oszacowano na ponad 322 tys. zł.

Zwróciliśmy się do banku Credit Agricole z pytaniami dotyczącymi sprawy oraz ewentualnych działań wewnętrznych. W odpowiedzi Agnieszka Gorzkowicz, menadżer ds. komunikacji korporacyjnej i zastępca rzecznika prasowego banku, podkreśliła, że instytucja bierze odpowiedzialność za pieniądze klientów.


Zobacz też: 14,9 miliona przeciwko miastu. Wraca głośny spór o kamienicę przy Placu Klasztornym


- Jest nam bardzo przykro, że doszło do takiej sytuacji. Podkreślamy, że bank odpowiada za wszystkie pieniądze, które zdeponowali u niego klienci - przekazała przedstawicielka banku.

Jak wynika z odpowiedzi, to właśnie bank miał wykryć nieprawidłowości i zawiadomić śledczych.

- Zidentyfikowaliśmy nieprawidłowości w działaniach pracownika i powiadomiliśmy o tym organy ścigania, z którymi teraz ściśle współpracujemy - poinformowała Agnieszka Gorzkowicz.

Bank prowadzi obecnie wewnętrzne działania wyjaśniające. Po ich zakończeniu mają zostać wdrożone rozwiązania ograniczające ryzyko podobnych sytuacji w przyszłości.

- Nadal prowadzimy działania wyjaśniające. Po ich zakończeniu podejmiemy kroki, które będą miały zmniejszyć ryzyko wystąpienia takiego zdarzenia w przyszłości - czytamy w odpowiedzi.

Ze względu na trwające śledztwo bank nie ujawnia obecnie dodatkowych informacji. Postępowanie w sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Inowrocławiu. Kobieta przyznała się do winy. Prokuratura zastosowała wobec niej dozór policji.