Test: Kia K4 kombi. Policjanci patrzą z zazdrością
Auto będące najpopularniejszym radiowozem ostatnich lat w Polsce, odchodzi w zapomnienie. Kia właśnie zastąpiła poczciwego Ceeda modelem K4. Ja przetestowałem wariant kombi i największe zastrzeżenia mam do... drzwi.
Któż z nas nie miał bliskiego spotkania z Ceedem. Jeśli nie za kierownicą, to choćby w pobliżu - opłacając mandat za przekroczenie prędkości o 12 km/h. To bardzo ważny model w gamie Koreańczyków, bo w segmencie C był prawdziwym przełomem po swoim poprzedniku - Cerato. Po 20 latach produkcji Ceeda, czas na kolejną rewolucję.
Kia Ceed

Kia K4

Wygląd i gabaryty: z pogranicza segmentów
Producent deklaruje, że K4 jest autem z pogranicza segmentów C i D. Auto w hatchbacku ma 4,44 m, a w kombi aż 4,70 m. Jeśli porównamy jego długość z Ceedem kombi, K4 jest dłuższe o 9 cm i szersze o 5 cm.
Ale jeśli porównamy ją z Kią Optima, która niegdyś reprezentowała segment D w Kii, to K4 na długość brakuje do niej 16 cm.
Odstawiając liczby na bok, jeszcze kilka słów o tym, jak auto wygląda. A moim skromnym zdaniem, wygląda znakomicie.
Samochód jest dość szeroki jak na swój segment, ponieważ ma 1,85 m, a jednocześnie niski. Wszystko to powoduje, że sylwetka Kii K4 prezentuje się atrakcyjnie.

Koreańczycy nie bali się eksperymentować, dzięki czemu auto z pewnością można określić jako charakterystyczne i wyróżniające się na drodze. Do testu otrzymałem żółty lakier, który jeszcze bardziej podkreśla jego linie. Nie sądziłem, że kombi segmentu C może budzić jakiekolwiek większe, pozytywne emocje. A jednak Kii się to udało.
Z przodu zastosowano charakterystyczne dla nowych modeli reflektory z wąskimi paskami LED do jazdy dziennej oraz kierunkowskazami. Nie ma tu podświetlonego grilla ani podświetlanego znaczka, co kompletnie mi nie przeszkadza. Oświetlenie jest w pełni ledowe, natomiast przednie reflektory nie są specjalnie zaawansowane. Świadczy o tym ręczna regulacja ich wysokości. Mimo to, byłem zadowolony z jasności i zasięgu świecenia.
Linia boczna to wyraźnie wydłużony tył auta typowy dla nadwozia typu kombi. Dolna część została wykończona na około czarnymi elementami, podobnie jak obramowania szyb i lusterka, co świetnie współgra z żółtym lakierem.


Z tyłu postawiono także na charakterystyczne światła. Warto zwrócić uwagę na wyraźne poszerzenie tylnych nadkoli, co jeszcze dodaje tu smaczku. Klamki w tylnych drzwiach ukryto w słupkach C.

Ale żeby nie było tak różowo, chciałbym się jednak chwilę zatrzymać na tylnych drzwiach. Otóż są one bardzo długie i kończą się na wysokości niemal połowy tylnych kół. Co to powoduje? Po pierwsze, osoby, które z nich korzystają, nie raz w trakcie otwierania po prostu uderzą się w drzwi (sprawdzone kilkukrotnie).
To nie koniec. Podczas wysiadania tylne drzwi, ze względu na swoją długość, potrzebują ogromnej ilości miejsca na parkingu. Kiedy pasażer je otwiera, ze swojej perspektywy nie widzi tego wystającego elementu blachy i łatwo tu o obicie samochodu stojącego obok.


Zaobserwuj nasz Instagram - tam więcej materiałów wideo z testów:
Wnętrze, ergonomia i wpadki projektowe
Przejdźmy do wnętrza Kii K4. W mojej najbogatszej wersji GT-Line auto miało na pokładzie bardzo bogate wyposażenie, włącznie z ogrzewaniem i wentylacją foteli, wyświetlaczem przeziernym, wyśmienitym systemem kamer 360 stopni, czy dobrym zestawem audio. Za to elektryczne sterowanie fotela znajduje się tu tylko po stronie kierowcy.
Wnętrze jest raczej bez fajerwerków, co dla wielu będzie zaletą. Materiały są takie, jakich można oczekiwać od tego segmentu – nie ma tu żadnych specjalnych zaskoczeń. Generalnie przeważają dość twarde tworzywa, ale nie mam większych zastrzeżeń co do ich wyglądu oraz spasowania.

Fajnie, że nie ma tu ani skrawka błyszczącej czerni, co bardzo doceniam. Duży plus dla Kii za duże, wygodne przyciski do sterowania temperaturą, a także za fizyczne pokrętło głośności. Dzięki temu obsługa auta jest prostsza i nie wymaga stukania w ekran. Podoba mi się również umiejscowienie przycisków do podgrzewania elementów tuż przy klamce na drzwiach.


I znowu muszę się przyczepić do drzwi, tym razem przednich. Nie ma tu uchwytów w przedniej części w pobliżu klamki, a jedynie z tyłu. Kiedy otwierałem je maksymalnie, później żeby złapać za ten uchwyt, musiałem się nieźle nagimnastykować.

Przy wzroście 181 cm moje lewe kolano często też zahaczało o wystający element z przyciskami pod kierownicą. Oczywiście przy maksymalnie wysuniętej kierownicy i fotelu ustawionym pod siebie.
Niezrozumiałym zabiegiem jest dla mnie umieszczenie ekranu klimatyzacji za wieńcem kierownicy. Z perspektywy kierowcy niemal cały ekranik klimatyzacji, który znajduje się między wyświetlaczem centralnym, a cyfrowymi zegarami, miałem zasłonięty. Nie wiem, czemu Kia postawiła na taki zabieg, ale ciężko nazwać go przemyślanym. Zobaczcie sami:


Na tunelu środkowym znajdziemy ładowarkę indukcyjną, porty USB, dużą dźwignię do zmiany biegów oraz uchwyty na kubki, które możemy aranżować według własnych potrzeb. Kieszenie w drzwiach są bardzo wąskie. Skórzane fotele są wygodne.

W kontekście obsługi podoba mi się to, że z poziomu kierownicy możemy szybko włączyć lub wyłączyć wybranych asystentów jazdy. Otóż w koreańskich autach, podobnie zresztą jak w chińskich, wszelkie pikanie jest zdecydowanie nadmiarowe.
Przytrzymując przycisk głośności na kierownicy, możemy wyłączyć asystenta znaków drogowych, a przytrzymując przycisk po lewej stronie, szybko wyłączymy lub aktywujemy system zapobiegający zjechaniu z pasa ruchu oraz asystenta prowadzącego auto środkiem pasa. To bardzo wygodne. Doceniam też dodanie przycisku z gwiazdką, który możemy skonfigurować pod siebie.
System multimedialny w K4 jest bardzo dobrej jakości i działa szybko. Na środkowym ekranie kierowca może konfigurować wiele ustawień samochodu, a cyfrowe zegary oferują zróżnicowane widoki i w każdym pozostają czytelne.


W drugim rzędzie ilość przestrzeni na nogi jest bardzo duża, natomiast nad głową tego miejsca jest już trochę mniej. To jednak nie znaczy, że przy moim wzroście będziecie zahaczać głową o sufit.


Znajdziemy tu wysuwany podłokietnik z dwoma uchwytami na kubki oraz dwa porty USB-C. Nie podoba mi się za to wykończenie twardym plastikiem oparć przednich foteli – choć miejsca na kolana jest pod dostatkiem, to jeśli zdarzy nam się o nie zahaczyć, będzie to bolesna przygoda.

Otwierany elektrycznie bagażnik Kii K4 kombi oferuje ogrom miejsca. Dokładnie do dyspozycji mamy 604 litry, a pod podłogą kryje się mnóstwo skrytek na drobiazgi. Po złożeniu foteli przestrzeń rośnie do 1439 l.


Bezpieczeństwo
Wśród systemów bezpieczeństwa Kia jest wyposażona kompletnie. Asystent jazdy po autostradzie pozwala nawet na samodzielną zmianę pasa ruchu, choć kierowca musi trzymać ręce na kierownicy.
Jest też system, który w sytuacji, gdy sami zmieniamy pas i istnieje ryzyko kolizji z autem znajdującym się obok, potrafi przyhamować i odbić kierownicą w drugą stronę. Na pokładzie dostajemy także układ zapobiegający kolizji z autem jadącym drogą poprzeczną, czy awaryjne hamowanie podczas cofania.

Silnik, osiągi i spalanie
Kia K4 zadebiutowała z trzema wariantami silników spalinowych, przy czym w każdym przypadku mowa o czystej benzynie bez układu hybrydowego. Bazę stanowi silnik 1.0 T-GDI o mocy 115 KM z 6-biegową skrzynią manualną. Dwa kolejne warianty oparte są na jednostce 1.6 – tu mamy do dyspozycji 7-biegowy automat oraz moc 150 lub 180 KM.
W grudniu do salonów trafi jeszcze jedna wersja - tradycyjna hybryda oparta o silnik 1,6 GDI o łącznej mocy 154 KM z 6-biegowym automatem. Moc samego benzyniaka to 102 KM. W porównaniu do zbliżonego mocą wariantu benzynowego 1,6 T-GDI, za HEV-a trzeba będzie dopłacić około 10 tys. zł.

Ja jeździłem najmocniejszym wariantem i pod kątem dynamiki auto przyspieszające w 8,4 sekundy jak najbardziej spełniało moje oczekiwania. Choć automat czasami potrafił być trochę nieprzewidywalny: jednym razem potrafił zrzucić bieg z szóstki na trójkę w ułamku sekundy i błyskawicznie rozpocząć przyspieszanie, ale bywały też sytuacje, że reakcja na gaz okazała się nieco za długa.


Nieco zawiodło mnie spalanie, które w mieście oscylowało na poziomie 10 litrów na 100 km – mogłoby być w tej kwestii troszkę lepiej.
Samo prowadzenie Kii K4? Tu nie mam żadnych zastrzeżeń. Samochód jest wystarczająco komfortowy, a precyzja układu kierowniczego utrzymana na odpowiednim poziomie. Pojazd jest raczej neutralny w jeździe i może nie wywołuje u kierowcy wielkich emocji z prowadzenia, ale nie można mu też nic zarzucić.


Ceny
Ceny Kii K4 startują od 104 490 zł za wersję hatchback, a za odmianę kombi trzeba dopłacić 6 000 zł. Za mój bogato wyposażony egzemplarz z najmocniejszą wersją silnikową należy wydać około 160 000 zł.

Podsumowanie
Kia K4 to godny następca Ceeda. W wariancie kombi auto świetnie wygląda, ma pakowne wnętrze i czuwa nad bezpieczeństwem kierowcy na wielu płaszczyznach. W swoim segmencie będzie groźnym konkurentem dla takich auta, jak Toyota Corolla, Opel Astra, czy Peugeot 308. Osoby robiące większe przebiegi powinny zastanowić się nad właśnie wchodzącym na rynek wariantem hybrydowym, który powinien być oszczędniejszy w zużyciu paliwa.

Cennik:
Dziękuję Kia Polska za udostępnienie auta do testu.
