W opublikowanym stanowisku klub poinformował, że przyjmuje decyzję do wiadomości, ale nie ukrywa rozczarowania jej skutkami, które - jak podkreśla - ponownie uderzają przede wszystkim w klub i kibiców.
Przedstawiciele klubu zwracają uwagę, że od dłuższego czasu starają się organizować mecze zgodnie z obowiązującymi wymogami. Wskazują m.in. na obecność licencjonowanej ochrony, wyznaczone strefy dla kibiców oraz działania dostosowane do możliwości organizacyjnych zespołu występującego na poziomie B-klasy.
W stanowisku zaznaczono również, że podczas spotkania - ich zdaniem - nie doszło do użycia petard hukowych ani sytuacji zagrażających bezpieczeństwu uczestników wydarzenia.
Jednym z głównych zarzutów wobec procedury są raporty sporządzane po meczu. Klub twierdzi, że nie ma do nich dostępu przed wydaniem decyzji ani możliwości wcześniejszego odniesienia się do ich treści. Jak podkreślono, część informacji zawartych w dokumentach - według władz Goplanii - nie odzwierciedla w pełni przebiegu wydarzeń oraz podejmowanych działań organizacyjnych.
Klub poinformował również, że w ostatnich miesiącach prowadzone były rozmowy z przedstawicielami miasta, policji oraz KPZPN dotyczące organizacji spotkań i bezpieczeństwa. Mimo tych działań, w ocenie zarządu, odpowiedzialność za problemy związane z organizacją meczów wciąż spada głównie na klub.
Najbardziej decyzja dotyka dotknąć kibiców i zawodników. Władze klubu podkreślają, że lokalny futbol opiera się przede wszystkim na społeczności i atmosferze tworzonych przez ludzi na trybunach. Mimo nałożonych sankcji biało-niebiescy deklarują dalsze działania na rzecz rozwoju i dialogu wokół lokalnej piłki nożnej.