Żeby referendum było ważne, musi wziąć w nim udział co najmniej 60% wyborców, którzy głosowali w ostatnich wyborach samorządowych.
Jak wyliczał jeden ze współinicjatorów, Tomasz Błaszczyk, w przypadku odwołania burmistrz ta frekwencyjna granica wynosi 2 886 osób. Żeby doszło do odwołania, liczba głosów “za” musi wynieść 50% plus jeden. W przypadku odwołania Rady Miejskiej mowa o około 3 300 wymaganych głosach frekwencji.
W przestrzeni internetowej władz Gniewkowa popularne są głosy, by 19 kwietnia mieszkańcy gminy zostali w domach.
- Jeżeli uważacie, że Burmistrz i Rada nie powinny zostać odwołane, zostańcie w domu - napisał na swoim profilu na Facebooku radny Tomasz Gremplewski. Post udostępniła burmistrz Ilona Wodniak-Kuraszkiewicz, podobnie jak wpis radnego Marcela Paradowskiego:
- Niepójście na referendum nie jest żadnym “brakiem spełnienia obowiązku obywatelskiego” ani brakiem szacunku dla demokracji. To również jest forma decyzji przewidziana w tym mechanizmie - napisał radny.