Sprawa dotyczy działalności Tomasza Marcinkowskiego jako agenta ubezpieczeniowego. Osoba, która skierowała zawiadomienie do wojewody, zarzuciła radnemu, że mimo sprawowania mandatu prowadził działalność gospodarczą poprzez pośredniczenie przy zawieraniu umów ubezpieczeniowych w inowrocławskich szkołach podstawowych. Sam Tomasz Marcinkowski podczas sesji przekonywał natomiast, że cała sprawa ma charakter polityczny.

- Decyzja polityczna o wygaszeniu mojego mandatu tak naprawdę zapadła już w czwartek na sali kominkowej. Z tego co wiem, bez analizy moich wyjaśnień, ale przede wszystkim w oparciu o opinię prawną Urzędu Miasta Inowrocławia, która – mówię to z przykrością – ma charakter opinii na zamówienie, a nie rzetelnej analizy mojego przypadku – mówił radny.

Marcinkowski podkreślał również, że przywoływane przez urząd i wojewodę przepisy oraz orzecznictwo nie odnoszą się bezpośrednio do jego sytuacji.

- Zarówno przywołany wyrok, jak i sama opinia prawna nie dotyczą mojego przypadku. Odnoszą się do sytuacji, w której wynagrodzenie za działalność ubezpieczeniową jest wypłacane pośrednio ze środków publicznych gminy. W mojej działalności taka sytuacja nie występuje – argumentował.

Radny przypomniał także, że działalność ubezpieczeniową prowadzi od 30 lat.

- Nigdy nie zdarzyło się, nawet gdy nie byłem radnym, abym uczestniczył w procesie zawierania umów ubezpieczenia na rzecz gminy miasta. Szkoły są ubezpieczane w formie umowy generalnej podpisywanej przez gminę z brokerem ubezpieczeniowym. Przez okres mojej dwudziestoletniej służby samorządowej wielokrotnie kierowano już do wojewodów, prokuratury czy CBA wnioski, które prowadziły do wygaszenia mojego mandatu na tej podstawie. Nigdy jednak te organy nie dopatrzyły się nieprawidłowości wprowadzonej przeze mnie działalności – mówił podczas sesji.

Podstawą prawną wygaszenia mandatu był art. 24f ustawy o samorządzie gminnym. Przepis ten zabrania radnym prowadzenia działalności gospodarczej z wykorzystaniem mienia komunalnego gminy, w której sprawują mandat.


Zobacz też: Sól będzie królową InoLAB-u. Zobacz, jak ma wyglądać nowoczesne centrum


Dalsze kroki należą teraz do Tomasza Marcinkowskiego. Jeśli zdecyduje się odwołać od uchwały do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia sprawy nadal będzie sprawował mandat radnego.

Dyskusja nad wygaszeniem mandatu

Przed głosowaniem radni wzięli udział w burzliwej dyskusji. Głos zabrali zarówno przedstawiciele koalicji rządzącej, jak i opozycji.

- Na tej sali jest dziś co najmniej kilka osób, wobec których nie mam żadnych wątpliwości, że to właśnie one powinny stracić mandat. W tym gronie na pewno nie ma radnego Tomasza Marcinkowskiego. Mówię o tych, którzy zdradzili swoich wyborców – jeszcze chwilę temu mówili jedno, a dziś bez mrugnięcia okiem weszli w układy z PiS-em i ziobrystami. Sprzedali zaufanie mieszkańców za stanowiska i polityczne awanse – mówił Patryk Kaźmierczak z Koalicji Obywatelskiej.

Radny przekonywał również, że jeśli rada chce szukać przypadków wykorzystywania mienia komunalnego do działalności gospodarczej, powinna najpierw przyjrzeć się własnym szeregom.

- Otrzymałem listę osób korzystających z mienia komunalnego przy prowadzeniu działalności gospodarczej. Nie ma na niej Tomasza Marcinkowskiego ani radnych opozycji, są za to osoby związane z obecnym obozem władzy – podkreślał.

Głos zabrał również radny PiS Damian Polak. Podkreślał, że sprawa ma zarówno wymiar formalno-prawny, jak i etyczny.

- W tym pierwszym aspekcie otrzymaliśmy opinię biura prawnego. Żeby się bronić, nie trzeba atakować i obrażać. Biuro prawne działa na podstawie i w granicach prawa, nie wydaje opinii "na zamówienie" – mówił.

Radny odniósł się także do wieloletniej działalności Tomasza Marcinkowskiego w środowisku oświatowym.

- Pan radny nie jest osobą anonimową. Od wielu lat funkcjonuje w środowisku oświatowym, jest przewodniczącym dużego i zasłużonego związku zawodowego, którego ja również jestem członkiem. Trzeba więc zadać pytanie, czy te relacje i pozycja nie ułatwiały prowadzenia takiej działalności oraz czy było to etyczne – mówił Damian Polak.

Jak podkreślał, od osób pełniących funkcje publiczne mieszkańcy oczekują nie tylko przestrzegania prawa, ale także wyższych standardów.

- Dla mieszkańców ważna jest również etyka i to, że osoby zaufania publicznego powinny dawać przykład – dodał.

Podczas sesji pojawiały się również pytania o to, z jakiego konkretnie mienia komunalnego miał korzystać Tomasz Marcinkowski w ramach swojej działalności ubezpieczeniowej. Radni Porozumienia Samorządowego dla Inowrocławia przedstawili także opinie prawne, które – ich zdaniem – przemawiały na korzyść radnego i podważały zasadność wygaszenia mandatu. Nie wpłynęło to jednak na ostateczny wynik głosowania. Większość Rady Miejskiej opowiedziała się za wygaszeniem mandatu Tomasza Marcinkowskiego.

sesja

Tomasz Marcinkowski przez lata był twarzą Rady Miejskiej

Tomasz Marcinkowski przez 19 lat pełnił funkcję przewodniczącego Rady Miejskiej Inowrocławia i przez lata był jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci lokalnego samorządu. Po zwycięstwie w wyborach samorządowych prezydenta Arkadiusza Fajoka jego Porozumienie Samorządowe dla Inowrocławia weszło w koalicję rządzącą miastem. Współpraca nie przetrwała jednak długo. W 2025 roku Marcinkowski został odwołany z funkcji przewodniczącego rady.

W rozmowie z Ino.online mówił wówczas, że drogi koalicjantów zaczęły się rozchodzić, gdy mimo wcześniejszych deklaracji nie realizowano pomysłów zgłaszanych przez Porozumienie Samorządowe dla Inowrocławia.