Przeprowadzona przez naukowców z Uniwersytetu Kolorado w Boulder (USA) symulacja sugeruje, że jeśli w przyszłości stężenie dwutlenku węgla (CO2) w atmosferze wzrośnie do 930 ppm (jednostek na milion), poziom tego gazu w pomieszczeniach może osiągnąć niebezpieczny pułap 1400 ppm, co spowoduje u ludzi upośledzenie zdolności do podejmowania decyzji i strategicznego myślenia.

Od czasów rewolucji przemysłowej stężenie CO2 w atmosferze systematycznie rośnie. W 2019 roku w Obserwatorium Mauna Loa na Hawajach w szczytowym momencie zarejestrowano 414 ppm tego gazu. Tymczasem eksperci z Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC) przewidują, że do 2100 roku jego poziom może wzrosnąć do 930 ppm, a w rejonach miejskich będzie jeszcze wyższy.

Wiadomo, że stężenie CO2 dodatkowo wzrasta w kiepsko wentylowanych lub przepełnionych pomieszczeniach, a wdychanie powietrza z dużą zawartością dwutlenku węgla wywołuje niedotlenienie mózgu. W konsekwencji osoby przebywające w takich miejscach doświadczają senności, niepokoju i pogorszenia funkcji poznawczych. To zjawisko dobrze znane z sal wykładowych, konferencyjnych czy długo niewietrzonych sypialni.

"Chociaż literatura zawiera niespójne wyniki i potrzeba jeszcze wielu badań na ten temat, wygląda na to, że wyspecjalizowane funkcje poznawcze, takie jak podejmowanie decyzji i planowanie, są szczególnie podatne na wzrastające stężenie CO2" – komentuje dr Anna Schapiro z Uniwersytetu Pensylwanii (USA), współautorka badania.

Badacze wyliczyli, że przy stężeniu dwutlenku węgla wynoszącym 1400 ppm ludzka zdolność do podejmowania decyzji obniży się o 25 proc., a umiejętność strategicznego myślenia - o około połowę.

Zdaniem naukowców istnieją sposoby służące przystosowaniu się do tak wysokiego poziomu CO2 w atmosferze, ale najlepiej byłoby po prostu zapobiec takiej sytuacji poprzez redukcję emisji gazów cieplarnianych.

"To skomplikowany problem, a nasze badanie jest dopiero początkiem. To nie jest wyłącznie kwestia przewidywania globalnego poziomu CO2. To przechodzenie od globalnych emisji do stężenia w środowisku miejskim, następnie stężenia wewnątrz budynków, a ostatecznie do wpływu na ludzi. Potrzebujemy jeszcze bardziej wszechstronnych, interdyscyplinarnych zespołów badawczych, by zgłębić to zagadnienie" – mówi dr Kris Karnauskas, koordynator przedsięwzięcia.

Więcej temat badania można przeczytać na stronie: https://doi.org/10.1029/2019GH000237. (PAP)

ooo/ agt/