Podwyżka wzbudziła dyskusję w kontekście deklaracji Arkadiusza Fajoka z kampanii wyborczej w 2024 roku. Obecny prezydent zapowiadał wówczas obniżenie podatku od nieruchomości. Podczas poniedziałkowej sesji odniósł się do zarzutów o niedotrzymanie tej obietnicy.
- Tak, nie dotrzymałem obietnicy i nie jesteśmy w stanie na ten moment tej obietnicy dotrzymać, ponieważ z jednej strony mamy obietnicę obniżenia podatku od nieruchomości, którą złożyłem mieszkańcom, a z drugiej mam odpowiedzialność za stan miasta, jego infrastrukturę, bezpieczeństwo mieszkańców i realizację inwestycji, na które Inowrocław czekał przez wiele lat – powiedział Arkadiusz Fajok, dodając, że miasto potrzebuje pieniędzy na pilne remonty i inwestycje.
Zobacz też: 1,5 kg narkotyków w Mercedesie. 32-latek zatrzymany
- Czy mamy rezygnować z remontów, odkładać inwestycje i pozwalać na dalszą degradację miejskiego majątku tylko po to, żeby za wszelką cenę dotrzymać obietnicy wyborczej? – pytał prezydent.
Opozycja: Pan prezydent wyjątkowo polubił podwyżki
Podczas dyskusji radni opozycji skrytykowali propozycję podniesienia podatku. Zwracali uwagę, że zanim miasto sięgnie po kolejne pieniądze mieszkańców, powinno poszukać oszczędności we własnych wydatkach. Przypomnieli również, że niedawno Rada Miejska zdecydowała o podwyżce wynagrodzenia prezydenta.
- Podnoszenie podatków to najprostszy sposób zwiększenia dochodów miasta. Jednak przed sięgnięciem po kolejne pieniądze z kieszeni mieszkańców powinniśmy poszukać oszczędności, na przykład w Urzędzie Miasta czy w jednostkach miejskich. Uważam, że zanim zdecydujemy się na kolejną podwyżkę, powinniśmy mieć pewność, że miasto racjonalnie gospodaruje środkami, którymi już dysponuje – mówił radny Grzegorz Kaczmarek z Porozumienia Samorządowego dla Inowrocławia.
Jeszcze ostrzej propozycję prezydenta oceniła radna Ewa Koman, która zestawiła podwyżkę podatku z niedawnym wzrostem wynagrodzenia Arkadiusza Fajoka.
- Jedno trzeba przyznać panu prezydentowi z pełnym przekonaniem, że pan prezydent wyjątkowo polubił podwyżki. Z jednej strony najpierw mieliśmy podwyżkę własnego wynagrodzenia, no i to nie byle jaką. Kolejna w kadencji podwyżka do maksymalnego dopuszczalnego poziomu ponad 20 tysięcy złotych i na dodatek z wyrównaniem od stycznia tego roku. A teraz pan prezydent przychodzi do rady z kolejną propozycją podwyżki, ale tym razem podatku od nieruchomości, który mają zapłacić mieszkańcy i przedsiębiorcy Inowrocławia. – mówiła radna.
Przewodnicząca Rady broni podwyżki
Podwyżki broniła Ewa Podogrodzka, przewodnicząca Rady Miejskiej. Jak przekonywała, wzrost stawek o 2,7 proc. to niezbędne minimum, które pozwoli utrzymać stabilność finansową miasta.
- Dzisiejsza uchwała to nie drastyczny skok na kieszenie mieszkańców, ale niezbędna i odpowiedzialna korekta budżetu – mówiła.
Podogrodzka zwracała uwagę, że koszty utrzymania szkół, przedszkoli, oświetlenia ulic, remontów i miejskich usług rosną znacznie szybciej niż proponowana podwyżka podatku. Jej zdaniem dla przeciętnego mieszkańca oznacza ona wydatek większy zaledwie o kilka złotych rocznie.
- Rezygnacja z tej minimalnej 2,7-procentowej korekty zmusiłaby nas w najbliższych miesiącach do szukania drastycznych cięć w wydatkach bieżących – mówiła przewodnicząca, wskazując m.in. na możliwe ograniczenie remontów oraz wsparcia dla kultury i sportu.
Ostatecznie Rada Miejska Inowrocławia większością głosów przyjęła uchwałę podnoszącą stawki podatku od nieruchomości. Poniżej wyniki głosowania: