Sprawa wywołała emocje po obchodach 83. rocznicy Zbrodni Wołyńskiej i Narodowego Dnia Pamięci o Polakach - Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej. W niedzielę radny Marcin Wroński poinformował, że spod pomnika zniknęły wszystkie złożone dzień wcześniej wiązanki. Na miejscu pozostały jedynie znicze.
Po publikacji sprawy IGKiM tłumaczyła, że doszło do "niezamierzonego błędu organizacyjnego". Teraz spółka odpowiedziała także na dodatkowe pytania redakcji.
Jak wyjaśnia IGKiM, wiązanki po zabraniu nie zostały wyrzucone.
- Wiązanki zostały umieszczone na samochodzie służbowym. Nie trafiły na składowisko odpadów ani nie zostały zutylizowane - informuje spółka.
Z ustaleń przeprowadzonego postępowania wynika, że decyzja o usunięciu kwiatów nie została podjęta przez zarząd ani osoby nadzorujące prace porządkowe.
- Czynność została wykonana samodzielnie przez pracowników realizujących inne zadania służbowe, którzy błędnie ocenili, że mogą przystąpić do uprzątnięcia tego miejsca – wyjaśnia IGKiM.
Zobacz też: Wjechał wprost pod nadjeżdżające auto
Przyznaje jednocześnie, że nie posiada odrębnej procedury określającej termin usuwania wiązanek składanych podczas uroczystości państwowych, patriotycznych czy rocznicowych. Jak wyjaśnia spółka, w praktyce każdorazowo oceniany jest stan kwiatów i estetyka miejsca.
- Wiązanki pozostają na miejscu do czasu, gdy wskutek działania warunków atmosferycznych tracą walory estetyczne i wymagają uprzątnięcia - informuje IGKiM.
Zarząd spółki zakończył już postępowanie wyjaśniające. - W związku z naruszeniem obowiązujących zasad wykonywania obowiązków służbowych, wobec pracowników zostaną zastosowane przewidziane prawem pracy środki dyscyplinujące w postaci pisemnych upomnień - przekazała spółka.
Przypomnijmy, że jeszcze w niedzielę około godziny 14.30 wiązanki ponownie pojawiły się pod pomnikiem ku czci pomordowanych na Kresach Wschodnich.