Test: Volkswagen T-Roc. Chyba zapowiada się hit

"Testujemy nowe auto w mieście" #180


Niemiecki przepis na odnowienie bestsellera? Pokaźnie zwiększyć długość nadwozia, dodać wyposażenie z wyższych segmentów, zachować prostą obsługę. Będzie z tego zakalec, czy raczej palce lizać? Spróbowałem.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Volkswagen T-Roc pierwszej generacji z 2017 roku był prawdziwym rynkowym hitem. Do tej pory na drogi wyjechało ponad 2 miliony egzemplarzy tego modelu. Tak prezentował się, gdy testowałem go w 2023.

22

W 2025 roku doczekaliśmy się następcy, który na pierwszy rzut oka zaskakuje swoimi gabarytami. To normalne, że samochody z generacji na generację rosną, ale w tym przypadku długość nadwozia zwiększyła się aż o ponad 12 cm.

Firefly 20260326100523

Nadal poruszamy się w segmencie B-SUV, ale umówmy się - to już bardzo „przerośnięty” przedstawiciel tej klasy. Efekt? Znacznie więcej miejsca w środku, więc jako użytkownicy możemy się tylko cieszyć.

Kopia – OKIENKA NIEZLEAUTA (1)

Zaoblona sylwetka i świetlne show

Nowy T-Roc wprowadza nową linię stylistyczną Volkswagena, która z przodu wyraźnie nawiązuje do elektrycznej gamy ID. Sylwetka stała się bardziej obła, co z pewnością podzieli fanów marki na zwolenników i przeciwników nowej formy.

29

28

Ja nie przepadam, gdy przód auta wygląda niemal identycznie w kilku różnych modelach. T-Roc, Tiguan, Tayron - od frontu wszystkie wyglądają bardzo podobnie.

Kopia – OKIENKA NIEZLEAUTA (2)

Trochę pomarudziłem, ale na koniec muszę przyznać jedno: T-Roc w białym lakierze (za skromne 1 300 zł) z czarnymi dodatkami wersji R-Line może się podobać. Czarne, błyszczące elementy na zderzakach, czarne lusterka, dach oraz 19-calowe felgi tworzą naprawdę udany kontrast.

25

Jeśli jesteśmy w temacie lakierów, to standardem jest tu żółty. Oprócz mojego białego są jeszcze cztery “metaliki” za 3,3-3,9 tys. zł.

Z tyłu zmienił się kształt zderzaka i pojawiły się zupełnie nowe światła. To, co rzuca się w oczy po zmroku, to listwy świetlne biegnące przez całą szerokość auta – zarówno z przodu, jak i z tyłu. Volkswagen poszedł o krok dalej i podświetlił nawet oba loga marki.

22

23

Kiedy zbliżamy się do samochodu, wita nas efektowną animacją (zobaczcie to na wideo poniżej). Jeśli lubicie takie nowoczesne „błyskotki”, będziecie zachwyceni. Co ważniejsze, przednie lampy to matrycowe LED-y, które w praktyce spisują się wyśmienicie. Precyzyjnie wycinają wiązkę światła, by nie oślepiać kierowców z naprzeciwka, a jednocześnie potężnym strumieniem oświetlają pobocze. Ponadto światła mijania podążają za ruchami kierownicy, co przydaje się na zakrętach. Sam ich wygląd również cieszy oko dbałością o detale.

T-Roc może być wyposażony w trzy rodzaje reflektorów. Te bazowe to zwykłe LED-y. Są też tzw. LED Plus, które mają dodatkowo doświetlanie zakrętów oraz wspomniane podświetlane listwy i loga. Trzecia opcja to LED Matrix, takie jak w moim egzemplarzu. Są dostępne tylko w dwóch najwyższych wersjach wyposażenia, ale kosztują jedynie 2,2 tys. zł. Zdecydowanie warto dopłacić.

Doceniam też, że Volkswagen pozostał przy standardowych klamkach. Niedawno jeździłem Toyotą C-HR i te klasyczne rozwiązania z T-Roca są po prostu o niebo wygodniejsze w codziennym użytkowaniu.

Wnętrze: Ergonomia z nutką nowoczesności

W kabinie wita nas wnętrze, które choć dość szare, jest wykonane z materiałów niezłej jakości i bardzo solidnie spasowane. Projektanci zadbali o to, by wszystko było pod ręką.

Chociaż prywatnie nigdy nie miałem Volkswagena, to zawsze gdy wsiadam do auta tej marki, łatwo jest mi się tu odnaleźć.

Górę deski rozdzielczej pokryto tkaniną, a niżej znajdziemy elementy przypominające skórę. Na plus zaliczam ograniczenie do minimum tandetnej błyszczącej czerni.

14

18

Ciekawym akcentem jest dziurkowane tworzywo na drzwiach, które po zmroku staje się elementem oświetlenia ambiente. Do wyboru mamy 10 lub 30 kolorów w zależności od pakietu. Fajnie, że wybrana barwa zmienia także motyw na cyfrowych zegarach i ekranie centralnym oraz pokrętle głośności.

Kopia – OKIENKA NIEZLEAUTA (3)

Tunel środkowy to wzór funkcjonalności: duża, wygodna ładowarka indukcyjna, dwa porty USB-C oraz wspomniane pokrętło od głośności, które po kliknięciu pozwala zmieniać tryby jazdy. Obok znajdziemy przycisk start i regulowany podłokietnik.

08

04

Jedynym udziwnieniem w tym poukładanym wnętrzu są nowe klamki wewnętrzne - aby otworzyć drzwi, trzeba je pociągnąć w górę. Kwestia przyzwyczajenia.

01

Kierownica? Skórzana, z perforacją i – co najważniejsze – ze standardowymi, fizycznymi przyciskami. Tutaj nie ma się do czego przyczepić. Biegami sterujemy dźwignią po prawej stronie kolumny kierowniczej, co również szybko wchodzi w krew.

Multimedia

Ekran centralny może mieć 10,3 cala lub 12,9 w trzech bogatszych wariantach. Ten drugi zachęca do siebie jakością obrazu i logicznym menu. U góry mamy konfigurowalny pasek skrótów (np. do asystentów czy parkowania), a na dole stały panel klimatyzacji.

05

Nowością są tzw. „Atmosfery”, czyli gotowe tryby zmieniające oświetlenie, głośność audio czy zestaw wskaźników zależnie od nastroju. Osobno możemy konfigurować tryby jazdy wpływające na zachowanie napędu.

Same cyfrowe zegary w T-Rocu to sprawdzony system grupy VAG - niezwykle czytelny i dający ogromne możliwości personalizacji. Mamy tu kilka dostępnych układów i wiele elementów, które da się wyświetlić.

Nie wiedzieć czemu, w trybie widoku obrotomierza i prędkościomierza z aktywną nawigacją w prawym zegarze na sztywno wyświetlały mi się wskazówki nawigacji. W teorii możemy tam wyświetlić jedną z wielu informacji, jak spalanie, telefon, audio, czy temperaturę płynów. I to wszystko działało, dopóki nie uruchomiłem nawigacji. Wtedy nie dało się w tym miejscu podejrzeć nic innego, poza wskazówkami dotyczącymi trasy.

17

Mój egzemplarz w wariancie R-Line miał na pokładzie m.in. 3-strefową klimatyzację (prawdziwa rzadkość w tym segmencie), wyświetlacz przezierny, podgrzewaną kierownicę i fotele oraz kamery 360. Choć jakość obrazu z kamer nie rzuca na kolana, to do sprawnego parkowania w zupełności wystarczy.

Przestrzeń i komfort

Dzięki dodatkowym centymetrom, T-Roc w drugim rzędzie nie rozczarowuje. Przy moich 181 cm wzrostu i fotelu ustawionym pod siebie, z tyłu miałem jeszcze 5 cm luzu na kolana i 2 cm nad głową.

12

Pasażerowie z tyłu poza własną strefą klimatyzacji, mają gazetowniki i podłokietnik oraz porty USB-C. Nawet jeśli ktoś dotknie kolanami oparć przednich foteli, są one na tyle miękkie, że nie będzie to bolesne. To auto, którym czwórka dorosłych osób pojedzie w trasę naprawdę wygodnie. Bagażnik? Ma regularne kształty, podwójną podłogę, gniazdo 12V i haczyk na zakupy. Do dyspozycji mamy 475 litrów. Elektryczna klapa unosi się wystarczająco wysoko.

19

21

Hybryda na miękko

Wraz z nową generacją aktualnie w ofercie są dwa warianty silnika 1.5 eTSI. Wszystkie z 7-biegowym automatem i wszystkie są miękkimi hybrydami. Ja jeździłem wersją 150-konną, natomiast jest jeszcze 116-konna.

15

Sprint do setki w 8,9 sekundy sprawia, że auto nie jest demonem prędkości, ale na co dzień w zupełności wystarcza. Ogromną zaletą (a kiedyś po prostu oczywistością) jest to, że mamy tu cztery cylindry. Kultura pracy bije na głowę trzycylindrowe jednostki 1.2 w Oplu, czy Peugeocie. Wibracje i warkot tutaj nie występują. W sytuacjach niskiego zapotrzebowania na moc, podczas jazdy ze stałą prędkością, silnik tymczasowo wchodzi w tryb 2-cylindrowy. Kierowca w zasadzie nie ma o tym pojęcia, chyba, że spojrzy w ekran.

33

32

Mam jednak jedno zastrzeżenie. Układ napędowy działa w taki sposób, że niemal za każdym razem po puszczeniu gazu silnik się wyłącza. Kiedy chcemy nagle przyspieszyć, wciskamy gaz i pojawia się długa zwłoka – mija sekunda, zanim auto zacznie się zbierać. Jeździłem nim osiem dni i nie zdołałem się do tego zachowania przyzwyczaić. Czy było jakoś szczególnie uciążliwe? Nie, natomiast zdecydowanie wyczuwalne.

16

Trzeba to brać pod uwagę przy planowaniu manewrów. Z drugiej strony, system miękkiej hybrydy nie tylko obniża zużycie paliwa, ale sprawia, że każdy start silnika jest aksamitny i cichy.

Do wyboru mamy dwa tryby rekuperacji: swobodne toczenie lub tryb automatyczny, w którym auto samo zwalnia, gdy wykryje pojazd przed nami.

T-Roc prowadzi się bardzo pewnie i komfortowo, nie buja na boki i dobrze wybiera nierówności. Widoczność również dzięki wyższemu prześwitowi jest wzorowa, a wyciszenie kabiny stoi na znacznie wyższym poziomie niż np. w Toyocie C-HR. Co ważne, Volkswagen pozwala łatwo wyłączyć ostrzegacz o prędkości, a sam dźwięk tego systemu nie jest przesadnie irytujący.

Ceny

Nowy T-Roc startuje od 119 390 zł (wersja 116 KM). Za wariant 150-konny trzeba zapłacić minimum 135 190 zł. W przyszłości ofertę uzupełni silnik 2.0 TSI z napędem na cztery koła oraz sportowy T-Roc R.

24

Podsumowanie

Jeśli poprzednia generacja T-Roca była chętnie kupowana przez klientów, to nie widzę powodów, by w przypadku tej drugiej było inaczej. Samochód jest większy, nowocześniejszy, ma lepsze wyposażenie i przyjazną obsługę. Wygląda na to, że jesgo sukces rynkowy będzie trwał dalej.

Kopia – MOTO PLUS MINUS – kopia


Cennik:
Untjjjjitled-1

Dziękuję Volkswagen Group Polska za udostępnienie auta do testu.