Test: Mercedes CLA 250+, czyli modna zachcianka, która ma sens

"Testujemy nowe auto w mieście" #177


Choć jego korzenie wywodzą się z klasy A, to w najnowszej odsłonie długością przerasta nawet Skodę Octavię. Ma setki podświetlanych gwiazdek i potrafi sam wyjechać z miejsca parkingowego, ale nie to jest najważniejsze.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Modę na czterodrzwiowe coupe we współczesnej motoryzacji na dobre rozkręcił Mercedes modelem CLS w 2004 roku. Przez lata takie nadwozia, reprezentowane również przez Audi A7 czy Porsche Panamera, zarezerwowane były głównie dla osób z bardzo grubym portfelem. Niemcy postanowili jednak przenieść tę koncepcję „sportowej limuzyny” do niższego segmentu. Tak w 2013 roku narodził się model CLA, oparty na klasie A. Był mniejszy, tańszy, ale wyglądał równie rasowo. Po drodze mieliśmy drugą generację, a w 2025 roku światło dzienne ujrzało najnowsze wcielenie CLA.

19

Samochód powstał na całkowicie nowej, modułowej platformie. To oznacza, że CLA może być zarówno elektrykiem, jak i hybrydą. Właśnie taką strategię Niemcy przyjęil na najbliższe lata. W "zwyczajnie wyglądającym nadwoziu będą oferować zarówno elektryki, jak i hybrydy. CLA jednocześnie rozpoczyna wielką ofensywę nowych modeli zaplanowaną przez Niemców na najbliższe lata. Patrząc na to auto, zapowiada się ciekawie.

Wracając do naszego bohatera odcinka, choć rodowód CLA wywodzi się z klasy A, to gabaryty mówią co innego. Najnowsze wydanie ma 4,72 m długości, co sprawia, że jest o 3,5 cm dłuższe od poprzednika i nieznacznie przerasta nawet Skodę Octavię. Największe zmiany zaszły jednak w rozstawie osi (wzrost o ponad 6 cm) oraz szerokości. Auto, z uwagi na baterię, jest też o około 3 cm wyższe od drugiej generacji. To dobra wiadomość pod kątem wygody wsiadania. Teraz jest nieco łatwiej zająć miejsce w środku.

22

Mówcie, co chcecie, ale koncepcja czterodrzwiowego coupe w wykonaniu Mercedesa do mnie jak najbardziej przemawia. Mój testowy egzemplarz wykończono błękitnym metalizowanym lakierem (dopłata 4000 zł), który w pełnym słońcu prezentuje się wybornie. Do tego wizualny pakiet AMG z błyszczącymi czarnymi akcentami na zderzakach i progach, chowane klamki, przyciemniane szyby i 18-calowe felgi. Całość wygląda elegancko i prestiżowo. No, może koła mogłyby być nieco większe, ale za to te są komfortowe.

18

23

Największą rewolucję widać w oświetleniu. Z przodu reflektory Multibeam witają nas światłami do jazdy dziennej w kształcie... gwiazd Mercedesa. Są one połączone świetlną listwą biegnącą przez całą szerokość pasa przedniego. Prawdziwe „show” zaczyna się jednak przy grillu, który posiada 142 indywidualnie animowane, miniaturowe gwiazdki.

26

24

Po zmroku ten samochód wygląda jak gadżet z filmu science-fiction, a ludzie oglądają się za nim na ulicy. Jeśli nie lubicie takich błyskotek, Mercedes pewnie Was nie przekona, ale fani nowoczesnych detali będą wniebowzięci. Zresztą zobaczcie sami:

CLA jest autem bardzo opływowym. Dopracowana aerodynamika pozwoliła osiągnąć genialny współczynnik oporu powietrza Cx=0,21.

Wisienką na torcie są bezramkowe szyby, za to za dźwięk zamykania drzwi należy się minus, bo nie ma nic wspólnego z klasą premium. Tak, to szczegół, ale znam kilka osób, które od tego zaczynają sprawdzać, czy samochód jest wystarczająco luksusowy.

21

20

Co ciekawe, podczas otwierania przednich drzwi, szyby opuszczają się aż do połowy, a te w tylnych tylko odrobinę.

Wnętrze

Wnętrze to kompletna zmiana koncepcji względem drugiej generacji. Cały kokpit stanowi wizualnie jeden wielki panel ciągnący się od kierowcy aż po boczny nawiew.

Ekran jest teraz umieszczony dość nisko, przez co kierowca musi bardziej odrywać wzrok od drogi. Nie podoba mi się, że fragment lewej części wyświetlacza jest zasłonięty przez wieniec kierownicy.

34

Przed pasażerem znalazł się pas błyszczącej czerni z motywem podświetlanych gwiazdek (można tam też dokupić trzeci ekran). Po bokach postawiono na duże, okrągłe, plastikowe nawiewy.

Osobiście nie jestem fanem „piano black”, którego na desce rozdzielczej nie żałowano, za to cieszyłem się ze szczotkowanego aluminium na tunelu środkowym – ten materiał od razu buduje klimat klasy premium. W tym miejscu do wyboru mamy kilka różnorodnych materiałów i wzorków.

36

Na tunelu środkowym znajdziemy łatwo dostępne miejsce na smartfona z ładowarką (działa bez zarzutu) oraz kilka fizycznych przycisków (np. od głośności czy trybów jazdy).

29

37

Ciekawostką są sterowniki szyb – Mercedes, idąc śladem Volkswagena sprzed paru lat, zostawił tylko dwa przyciski, a sterowanie tyłem wymaga wcześniejszego kliknięcia przycisku „REAR”. Moim zdaniem to średnio wygodne rozwiązanie i zbyt daleko idąca oszczędność.

Kopia – OKIENKA NIEZLEAUTA (1)

Sama kierownica ma panele dotykowe, które można klikać lub przesuwać, ale zabrakło mi na niej fizycznego przycisku do przewijania utworów. Żeby zmienić piosenkę musiałem klikać w ekran.

33

Może masaż? Należy się 8,90 zł

Na pokładzie CLA zaimplementowano nowy system operacyjny MB.OS, który współpracuje z agentami AI od Microsoftu i Google. Teraz na ekranie towarzyszy nam animowana gwiazda, która robi za naszego asystenta. Podobno potrafi nawet zmienić kolor, by dostosować się do naszego nastroju. W moim przypadku przez cały test była niebieska. To chyba oznacza, że wszystko ze mną w porządku.

Jeśli oczekujecie, że teraz z Mercedesem możecie swobodnie konwersować na wszystkie tematy, jak choćby z aplikacją Gemini na smartfonie, to nie. Tak różowo jeszcze nie jest. Są za to inne niespodzianki.

Kiedy 8 marca wsiadłem do auta na ekranie pojawiły się jakieś kwiatki i inne podobne ozdobniki. Okazało się, że Mercedes w ten sposób obchodził… Dzień Kobiet.

Największym zaskoczeniem był dla mnie za to brak Android Auto na pokładzie. Okazuje się, że tę funkcjonalność w aucie za blisko 300 tys. zł musimy dokupić za… 48 zł miesięcznie lub 1800 zł jednorazowo. W sklepie online znalazłem również opcję masażu za 8,90 zł miesięcznie.

47

46

Z ciekawych opcji warto wspomnieć o rzeczywistości rozszerzonej w nawigacji, która nakłada strzałki na obraz z przedniej kamery. Fajne, choć znów – niskie umiejscowienie ekranu sprawia, że zerkanie tam podczas manewrów bywa rozpraszające. Za to kamery 360 z widokiem 3D to najwyższa klasa.

Wśród nowości pojawiły się także skróty, które zmieniają się na podstawie tego, z jakich opcji korzystamy. Sterowanie temperaturą odbywa się z poziomu ekranu, ale stosowny pasek jest cały czas na wierzchu. Ograniczono też liczbę motywów cyfrowych zegarów.

50

Panorama w standardzie

Sportowe fotele ze zintegrowanymi zagłówkami są wygodne, ale samo wsiadanie do niskiego auta wymaga pewnej sprawności. Podkreślam jednak, że jest lepiej, niż w drugiej generacji. Z tyłu? Cóż, CLA ma wyglądać, a nie służyć jako limuzyna dla prezesa. Przy moich 181 cm wzrostu nad głową miałem ok. 2 cm luzu, dopóki nie oparłem się całkowicie – wtedy dotykałem już podsufitki.

42

41

Miejsca na nogi jest około 5-6 cm, ale ciężko wsunąć stopy pod nisko ustawiony fotel kierowcy. Sytuację ratuje standardowy w każdej wersji, ogromny szklany dach panoramiczny, który świetnie rozświetla i optycznie powiększa wnętrze. Bagażnik jest głęboki i szeroki, a w wersji elektrycznej mamy dodatkowy bonus – spory schowek pod przednią maską.

43

44

51

Jazda: 272 KM w ciszy

Testowana wersja 250+ ma silnik elektryczny o mocy 272 KM napędzający tylną oś. Mimo sporej masy (2055 kg), auto, jak na elektryka przystało, jest bardzo żwawe. W trybie sportowym każde mocniejsze wciśnięcie gazu powoduje, że głowa ląduje na zagłówku. W tym normalnym reakcja na gaz jest odrobinę bardziej stonowana. Prowadzenie jest bardzo precyzyjne, a tylny napęd daje dużo więcej przyjemności niż przednionapędowe elektryki, choć w ciasnych łukach czuć te dwie tony masy.

16

Pozytywnie zaskoczył mnie komfort resorowania, na który pewnie wpływają też 18-calowe felgi. W kwestii rekuperacji mamy do wyboru poziomy od silnej, przez średnią aż po kompletnie wyłączoną i ja taki wybór doceniam. Jest też tryb auto reagujący na to, co dzieje się przed autem.

15

Ciekawostką jest tu dwubiegowa przekładnia – nieoczywiste rozwiązanie w świecie aut EV – która ma optymalizować zużycie energii. Moment zmiany biegu jest czasem wyczuwalny, ale nie przeszkadza. Systemy asystujące działają kulturalnie, a co najważniejsze – ostrzegacz o prędkości można wyłączyć jednym dedykowanym przyciskiem na ekranie.

Po zajęciu miejsca parkingowego dwukrotnie włączając tryb "R" Mercedes potrafi samodzielnie wycofać. Co ciekawe nie cofa po tej samej ścieżce, po której wjechaliśmy na miejsce, ale wyjeżdża po swojemu tak, żeby ustawić auto przodem do kierunku, z którego przyjechaliśmy. Przetestowałem dwa razy i robi to dobrze.

Kopia – OKIENKA NIEZLEAUTA

Długodystansowiec, ale nie wszędzie się naładujesz

CLA korzysta z instalacji 800 V, co pozwala na ładowanie z mocą do 320 kW. To duża zaleta, ale kryje pewną pułapkę. Jeśli chcecie bezstresowo korzystać ze starszych i słabszych ładowarek 400 V, musicie dopłacić 2,9 tys. zł. Mój egzemplarz tej opcji nie miał, co sprawiło, że na większości stacji, z których chciałem skorzystać nie mogłem się naładować. Co ważne, fabryczna nawigacja nie pokazywała, które ładowarki są kompatybilne, a które nie.

13

Żeby sprawdzić pełnię możliwości ładowania CLA pojechałem na ładowarkę Greenwaya koło Bydgoszczy oferującą 400 kW. Ustawiłem cel w nawigacji, żeby akumulator zdążył się podgrzać do optymalnej temperatury. Ostatecznie podpiąłem się mając 39% naładowania i uzyskałem 150 kW. To połowa tego, co obiecuje producent, ale w końcu mamy zimę, więc takie jej uroki.

IMG20260308120347 (1)

Podoba mi się, że na ekranie możemy na bieżąco śledzić jaką moc ładowania uzyskamy, gdy podłączymy auto w danym momencie. Ponadto system informuje o czynnikach, które ograniczają moc ładowania.

48

Elektryczne CLA jest dostępne z bateriami o pojemności 58, 71 i 85 kWh. Wersja z plusikiem, taka jak moja, posiada tą największą. Auto jest bardzo oszczędne, bo zimą w mieście zużywało mi około 14 kWh/100 km. To daje realny zasięg na poziomie 600 km. Katalogowe 790 km przy sprzyjających warunkach z pewnością jest do osiągnięcia. To oznacza, że elektryczne CLA w tym wariancie oferuje zasięg dający kierowcy spokój ducha w większości podróży.

Niskie zużycie energii to efekt doskonałego współczynnika oporu powietrza, efektywnego napędu oraz nowej pompy ciepła. Po raz pierwszy w Mercedesie wykorzystuje ona ciepło odpadowe z elektrycznego układu napędowego, akumulatora, a także z powietrza otoczenia.

Jak przystało na czasy, w których żyjemy, Mercedes podkreśla, że nowe CLA jest eko także z uwagi na materiały z recyklingu. Przykład? Punkty podnoszenia są w całości wykonane ze zderzaków pozyskanych z pojazdów ze szrotu.

14

Ceny

Cennik elektrycznego CLA startuje od 209 000 zł za wersję CLA 200 (224 KM, bateria 58 kWh). Mój wariant 250+ z większą baterią to wydatek minimum 234 900 zł. Dla porównania, miękka hybryda CLA 180 kosztuje 192 500 zł. Różnica około 20 tysięcy złotych przy uwzględnieniu lepszych osiągów sprawia, że dopłata do elektryka wydaje się całkiem sensowna. Moja testówka miała na pokładzie dodatki za blisko 65 tys. zł.

25

Podsumowanie

Mercedes CLA 250+ to samochód, który możesz kupić oczami, ale jednocześnie jesteś w stanie ten zakup racjonalnie wytłumaczyć. W takim sensie, że auto mieniące się setką gwiazd na grillu oferuje coś więcej, niż tylko atrakcyjny wygląd.

Niezaprzeczalnym atutem jest tu zasięg. Jeśli zimą elektryk jest w stanie bez problemu przejechać w trasie 600 km, to może być to czynnik decydujący o wkroczeniu w świat elektromobilności. Co ważne, w ofercie jest również konwencjonalny napęd. Taką możliwość wyboru doceniam.

Kopia – MOTO PLUS MINUS – kopia (1)


Dziękuję Mercedes-Benz Polska za udostępnienie auta do testu.