W ostatnim meczu 2025 roku, a zarazem pierwszym pod wodzą nowego trenera, 29 grudnia Noteć co prawda przegrała, ale zrobiła to w niezłym stylu. Przeciwnik był z górnej półki, a jego przewaga na koniec meczu niewielka. To dawało inowrocławskim kibicom iskierkę nadziei na lepszą dyspozycję zespołu w 2026 roku.

Niestety symbolicznego nowego otwarcia nie było. Przegrana biało-niebieskich 3 stycznia jest bolesna z dwóch powodów. Pierwszy to styl, bo choć różnica na koniec wyniosła 9 punktów na korzyść gospodarzy, to chwilami nasi przegrywali aż 23 punktami. Drugi powód to przeciwnik z dołu tabeli.

Zarówno Kotwica, jak i Noteć przed sobotnim meczem miały na koncie taki sam, niekorzystny bilans zwycięstw i porażek (5 do 10). Oczekiwania kibiców w Inowrocławiu są jasne. Jak najszybciej wspiąć się o ładnych kilka miejsc w zestawieniu. Przegrana z tak nisko notowanym zespołem ten plan mocno utrudnia.

W styczniu kalendarz gier jest wypełniony po brzegi. Noteć rozegra w tym miesiącu jeszcze pięć spotkań, a najbliższe na wyjeździe z bardzo wymagającym przeciwnikiem z Łodzi.

Czy Noteć pokona w najbliższym meczu ŁKS Coolpack Łódź?

W meczu z Kotwicą inowrocławianie notowali niską skuteczność za 2 (18/34) i za 3 (7/26). Ponadto popełniali więcej strat (18 do 11) i zaliczali mniej przechwytów (4 do 13) oraz asyst (7 do 12).