» O tym przeczytasz tylko na Ino.online
Radny powiatowy Marcin Wroński zwrócił uwagę na problem, z którym – jak podkreśla – zgłaszają się do niego rodzice dzieci uczęszczających do miejskich żłobków "Bajka" i "Maja". Z jego relacji wynika, że w poprzednich latach placówki działały w systemie naprzemiennym – jeden żłobek miał przerwę w lipcu, drugi w sierpniu. Dzięki temu rodzice, którzy nie mogli zapewnić opieki przez cały miesiąc, mieli możliwość skorzystania z drugiej placówki pełniącej "wakacyjny dyżur".
- W tym roku nastąpiła zmiana i oba miejskie żłobki mają przerwę w sierpniu, co pozbawia rodziców możliwości oddania dziecka pod opiekę w tym miesiącu. Część z nich nie ma możliwości wzięcia urlopu na niemal pięć tygodni – wychowują dzieci samotnie, jeden z rodziców pracuje za granicą albo nie mają wsparcia dziadków – mówi Marcin Wroński, powiatowy radny Konfederacji.
Urząd: takiego systemu nie było
Odmienne stanowisko przedstawia jednak Urząd Miasta. Jak mówi rzeczniczka ratusza Daria Knasiak-Majewska, miejskie żłobki "nigdy nie funkcjonowały w systemie rotacyjnym czy dyżurowym", a miesięczna przerwa w pracy placówki była stałym elementem organizacji, wynikającym m.in. z konieczności przeprowadzania prac konserwacyjnych.
Zobacz też: Mieszkańcy wskazują na zły stan drogi. "Wystarczy się przejechać"
- Żłobek jest placówką, która pracuje przez 11 miesięcy w roku – takie zapisy znajdują się w umowach podpisywanych przez rodziców. Informacje o organizacji pracy w okresie wakacyjnym były przekazywane już na pierwszych zebraniach we wrześniu, a następnie przypominane w listopadzie – podkreśla rzeczniczka.
Aby zweryfikować te rozbieżności, zapytaliśmy o praktykę z poprzednich lat osoby związane ze środowiskiem żłobkowym oraz samych rodziców. Z ich relacji wynika, że rzeczywiście bywało tak, iż placówki działały w wakacje w sposób naprzemienny – jedna była zamknięta, druga funkcjonowała. Nie oznaczało to jednak automatycznego zapewnienia opieki dla wszystkich dzieci.
- To nie był formalny system dyżurów. Jeśli były wolne miejsca, czasem przyjmowano dzieci z innego żłobka, ale nie było gwarancji, że każde dziecko zostanie przyjęte - słyszymy od jednego z rodziców.
To oznacza - co potwierdza również ratusz - że możliwość przyjęcia dziecka do innej placówki w czasie wakacji była każdorazowo analizowana indywidualnie i uzależniona od dostępności miejsc. W praktyce zamknięcie jednego żłobka w lipcu, a drugiego w sierpniu stwarzało taką szansę. Jednoczesne zamknięcie obu placówek w sierpniu z góry ją jednak ogranicza.
To właśnie ten element wydaje się kluczowy dla zrozumienia całej sytuacji. Z jednej strony rodzice mogli w praktyce liczyć na pewną ciągłość opieki, z drugiej - nigdy nie była ona systemowo zagwarantowana.
Rodzice: będą trudności
Po interpelacji radnego i zainteresowaniu sprawą przez media przeprowadzono wśród rodziców ankietę. Część z nich przyznaje, że może mieć trudności z pogodzeniem pracy zawodowej z opieką nad dzieckiem w okresie wakacyjnym.
- Dyrektorzy placówek pozostają w stałym kontakcie z rodzicami, aby wypracować rozwiązania umożliwiające realizację nowych zadań przez żłobki oraz zabezpieczenie potrzeb opiekuńczych w okresie wakacyjnym – mówi Daria Knasiak-Majewska.