Kto może mówić na sesji Rady Miejskiej? Mieszkańcy bez głosu

Mieszkańcy przychodzą na sesję, ale nie mogą zabrać głosu. W Inowrocławiu w ostatnim czasie odmówiono tego prawa zarówno rodzicom dzieci z niepełnosprawnościami, jak i radnemu powiatowemu. Czy to powinno się zmienić?

» O tym przeczytasz tylko na Ino.online


Podczas ostatniej sesji głos chciał zabrać Leszek Sienkiewicz, radny powiatowy i były członek zarządu PGKiM. Zamierzał przedstawić swoje stanowisko dotyczące sytuacji RIPOK-u oraz miejskich spółek komunalnych. Choć wcześniej otrzymał informację, że nie zostanie dopuszczony do głosu, pojawił się na sesji i próbował dołączyć dokumenty do protokołu. Przewodnicząca Rady, Ewa Podogorodzka, odmówiła ich przyjęcia, co spotkało się z krytyką ze strony opozycji.

Jak wyjaśnia Urząd Miasta, decyzja przewodniczącej była zgodna z obowiązującymi przepisami:

- Zgodnie ze Statutem Miasta Inowrocławia, punkt porządku obrad "wolne wnioski i informacje bieżące" ma ściśle określony zakres. W jego ramach możliwość zabrania głosu przez osoby inne niż radni lub Prezydent Miasta wymaga każdorazowo zgody Przewodniczącego Rady i dotyczy wyłącznie spraw bieżących związanych z funkcjonowaniem Rady lub organizacją życia miasta. Jednocześnie w tym punkcie wyłączona jest możliwość prowadzenia dyskusji - informuje Daria Knasiak-Majewska, rzeczniczka ratusza.


Zobacz też: Skuty, rażony taserem, bity. Sąd mógł uznać cięższe przestępstwo, ale tego nie zrobił


Według przewodniczącej rady, zakres planowanego wystąpienia nie mieścił się w katalogu spraw przewidzianych dla tego punktu obrad. - Statut przewiduje możliwość złożenia informacji lub wniosku do protokołu w formie pisemnej wyłącznie w sytuacji, gdy ich treść mieści się w zakresie tego punktu porządku obrad - dodaje rzeczniczka.

Prawo kontra oczekiwania mieszkańców

To nie jedyny taki przypadek. W styczniu 2026 roku wiceprzewodnicząca Rady Miejskiej Maria Żukowska odmówiła głosu rodzicom dzieci z niepełnosprawnościami, którzy chcieli przedstawić problemy związane z edukacją i warunkami nauki w miejskich szkołach. Uznała, że sesja nie jest właściwym miejscem na tę dyskusję.

Podobna sytuacja miała miejsce również w marcu 2024 roku. Podczas obrad dotyczących nadania skwerowi imienia Praw Kobiet, ówczesny przewodniczący Tomasz Marcinkowski nie dopuścił do głosu przedstawicielki grupy stojącej za tym pomysłem.

Czy mieszkańcy powinni mieć zagwarantowane prawo do zabierania głosu podczas sesji Rady Miejskiej?

Choć decyzje miały być zgodne ze statutem, sprawa budzi emocje. Obowiązujące przepisy uzależniają możliwość wypowiedzi mieszkańców od zgody przewodniczącego i ograniczają ją do ściśle określonych kwestii.

W efekcie pojawia się pytanie, czy formalna poprawność wystarczy w sytuacji, gdy mieszkańcy chcą aktywnie uczestniczyć w życiu miasta i zabierać głos w sprawach, które bezpośrednio ich dotyczą.