Skuty, rażony taserem, bity. Sąd mógł uznać cięższe przestępstwo, ale tego nie zrobił

Michał Sylwestruk był skuty kajdankami i nie stawiał oporu. Mimo to był wielokrotnie rażony taserem, bity, kopany i podduszany, co wprost wynika z nagrań kamer nasobnych policjantów. Inowrocławski sąd stwierdził, że okoliczności te mogą wskazywać na pobicie ze skutkiem śmiertelnym. Ostatecznie jednak sąd w Bydgoszczy nie przyjął takiej kwalifikacji.

» O tym przeczytasz tylko na Ino.online


Sprawa śmierci Michała Sylwestruka od początku budziła poważne wątpliwości prawne i była analizowana pod kątem różnych kwalifikacji czynu. Choć na wstępnym etapie uznano, że może chodzić o jedno z najpoważniejszych przestępstw przeciwko życiu i zdrowiu, ostateczny wyrok zapadł w oparciu o łagodniejszą kwalifikację wskazaną przez prokuraturę.

Sąd nie widział pobicia ze skutkiem śmiertelnym

Na początku sprawa trafiła do Sądu Rejonowego w Inowrocławiu. Akt oskarżenia obejmował zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci, a także przekroczenia uprawnień oraz znęcania się ze szczególnym okrucieństwem. Już na tym etapie sąd rejonowy uznał jednak, że opisane w sprawie okoliczności mogą wskazywać na poważniejsze przestępstwo – pobicie ze skutkiem śmiertelnym.

To właśnie ta ocena przesądziła o przekazaniu sprawy do Sądu Okręgowego w Bydgoszczy, który jest właściwy do rozpoznawania najcięższych spraw karnych. Kierunek ten został następnie utrzymany – sąd okręgowy prowadził postępowanie, mając na uwadze możliwość surowszej kwalifikacji.


Zobacz też: Tragiczny wypadek w jednej z firm w Mątwach. Nie żyje 35-latek


Jak ustaliliśmy, ostatecznie jednak, przy wydawaniu wyroku, sąd nie zdecydował się na jej przyjęcie. Pozostał przy kwalifikacji przedstawionej w akcie oskarżenia, czyli nieumyślnym spowodowaniu śmierci oraz przestępstwach towarzyszących, za które groził niższy wymiar kary niż za pobicie ze skutkiem śmiertelnym.

Znęcanie, ale nie pobicie

- Prokuratura postawiła zarzut i konsekwentnie taki zarzut był w akcie oskarżenia – nieumyślnego spowodowania śmierci, ale on był połączony jeszcze z innymi zarzutami, między innymi z zarzutem znęcania się – wyjaśnia rzecznik Sądu Okręgowego w Bydgoszczy do spraw karnych, Krzysztof Dadełło.

Jak podkreśla, sąd nie zmienił kwalifikacji czynu, jednak przy wymiarze kary kierował się najsurowszym z przypisanych przepisów.

- Podstawą wymiaru kary był najsurowszy przepis dotyczący znęcania się, który jest zagrożony karą do 10 lat pozbawienia wolności. Sąd, wydając wyrok, przyjął zatem taką kwalifikację, jaka jest w akcie oskarżenia. – tłumaczy rzecznik.

To właśnie dlatego zapadły wyroki 7 i 6 lat pozbawienia wolności, mimo że sam zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci przewiduje niższą maksymalną karę.

Dlaczego jednak sąd nie przyjął surowszej kwalifikacji, którą wcześniej rozważał sąd w Inowrocławiu? Przypomnijmy, że zarzut pobicia ze skutkiem śmiertelnym zagrożony jest karą do 15 lat pozbawienia wolności. Na razie nie znamy odpowiedzi – uzasadnienie wyroku pozostaje niejawne.

Rodzina tragicznie zmarłego Michała Sylwestruka nie kryje rozczarowania zarówno przebiegiem procesu, jak i zasądzonym wyrokiem.

- Po rozprawie podeszła do mnie prokurator i powiedziała: "Ja tego wyroku nie wydałam i również się z nim nie zgadzam". Mam wrażenie, że wszyscy przytaknęli prokuratorowi, który pierwotnie sporządził akt oskarżenia. Obserwując sędziego, sądziliśmy, że przy wydawaniu wyroku będzie zasadniczy i surowy — tymczasem spotkało nas rozczarowanie. Będziemy walczyć dalej - powiedział nam Maciej Sylwestruk, ojciec Michała Sylwestruka.