Poczekamy na rezonans, tomografię i gastroskopię. Szpital pod ścianą: "Nie stać nas"
» O tym przeczytasz tylko na Ino.online
Nowe przepisy obowiązują od 31 marca 2026 roku. Zgodnie z zarządzeniem prezesa NFZ, za badania wykonane ponad limit placówki otrzymują jedynie część dotychczasowego wynagrodzenia – 50 proc. w przypadku badań radiologicznych (tomografia komputerowa i rezonans magnetyczny) oraz 60 proc. dla badań endoskopowych, takich jak gastroskopia i kolonoskopia.
Szpitale pod ścianą
Jak mówi nam dyrektor szpitala, doktor Bartosz Myśliwiec, zmiany mają bardzo konkretne konsekwencje finansowe. Analiza danych z pierwszego kwartału tego roku pokazuje, że utrzymanie dotychczasowej liczby badań oznaczałoby dla placówki stratę w wysokości ponad 277 tys. zł.
- W związku z bardzo trudną, wręcz dramatyczną sytuacją finansowo-ekonomiczną szpital nie jest w stanie pokryć tych kosztów – podkreśla dyrektor.
W efekcie podjęto decyzję o wykonywaniu badań wyłącznie w ramach limitów określonych w umowie z NFZ. Oznacza to, że część pacjentów będzie musiała dłużej czekać na diagnostykę. Decyzja NFZ, która bezpośrednio przełożyła się na pracę szpitali, pokazuje, że pogarszająca się sytuacja finansowa Funduszu zaczyna bezpośrednio przekładać się na dostępność świadczeń dla pacjentów.
Zobacz też: Śmiertelne potrącenie na Rąbinie. Nie żyje rowerzystka
Zmiany już wpływają na organizację pracy placówki. Jak przyznaje dyrekcja, konieczne było wprowadzenie korekt w listach oczekujących, co skutkuje wydłużeniem czasu oczekiwania na badania.
Lekarze nie mają złudzeń. Najbardziej ucierpią pacjenci
Zdaniem dyrektora inowrocławskiego szpitala decyzja NFZ może mieć poważne konsekwencje zdrowotne dla pacjentów. Badania obrazowe i endoskopowe są podstawą diagnostyki wielu chorób, w tym nowotworów, schorzeń neurologicznych czy chorób narządu ruchu.
- Wydłużenie czasu oczekiwania na te badania wprost przełoży się na pogorszenie stanu zdrowia populacji, osiągniecie gorszych wyników leczenia - z uwagi na konieczność leczenia chorób w bardziej zaawansowanym stadium - a tym samym wzrost umieralności – ocenia doktor Bartosz Myśliwiec.
Jak zaznacza, podobne decyzje podejmują również inne placówki, które znalazły się w analogicznej sytuacji. Poradnie w całym kraju wstrzymują zapisy lub przekładają wizyty na odległe terminy, co wydłuża kolejki. Problem dotyka szczególnie seniorów i pacjentów wymagających pilnej diagnostyki.