19 kwietnia z powodu zbyt niskiej frekwencji nie udało się odwołać burmistrz i Rady Miejskiej w Gniewkowie. Jeszcze tego samego dnia wieczorem Ilona Wodniak-Kuraszkiewicz na swoim profilu na Facebooku napisała “Tyle w temacie”. Do wpisu dołączyła zdjęcia z szachową figurą króla i przewróconą figurą królowej.

Dzień później na profilu Urzędu Miejskiego w Gniewkowie burmistrz w bardziej oficjalnym wystąpieniu szerzej skomentowała głosowanie.

- Chciałabym serdecznie podziękować tym mieszkańcom, którzy świadomie zdecydowali się nie brać udziału w tym referendum. W przypadku tego typu głosowań frekwencja ma bowiem kluczowe znaczenie, a państwa decyzja była wyrazem stanowiska i odpowiedzialności za stabilność funkcjonowania naszej gminy. Dziękuję również tym, którzy wzięli udział w referendum. Każdy głos jest ważny i stanowi element życia demokratycznego - powiedziała burmistrz.

Sam przebieg kampanii określiła jako brutalny i oparty często na nieprawdziwych informacjach.

- Szczególnie niepokojące było wykorzystywanie narzędzi sztucznej inteligencji do rozpowszechniania manipulacji i treści wprowadzających w błąd mieszkańców - podkreśliła.

- Przed nami, moi drodzy, kolejne wyzwania i wiele pracy. Deklaruję przy tej okazji, że nadal będę działać z pełnym zaangażowaniem od otwartością i gotowością do współpracy - powiedziała Ilona Wodniak-Kuraszkiewicz.


Zobacz też: Na Orłowskiej BMW uderzyło w kamienicę. Uszkodzone też dwa inne auta


Wynik referendum skomentowali również inicjatorzy jego przeprowadzenia.

- Choć sama inicjatywa była istotnym przejawem aktywności obywatelskiej, formalnie nie doprowadziła do wprowadzenia zmian, które były jej celem. Nie zmienia to jednak faktu, że samo przeprowadzenie referendum miało ogromne znaczenie dla lokalnej społeczności. Była to okazja do wyrażenia opinii, przedstawienia swoich racji oraz uczestnictwa w procesie demokratycznym na poziomie samorządowym. Każdy oddany głos niezależnie od tego, jaką decyzję reprezentował, był wyrazem troski o przyszłość Gniewkowa oraz zaangażowania w sprawy publiczne - czytamy we wpisie na Facebooku.

- Warto podkreślić, że takie inicjatywy niezależnie od końcowego wyniku – mają znaczenie edukacyjne i integrujące. Pokazują, jak funkcjonują mechanizmy demokracji bezpośredniej, uczą odpowiedzialności za wspólne decyzje i zachęcają do większej aktywności w przyszłości - napisali inicjatorzy.

Ich zdaniem wynik referendum nie jest porażką, ale “elementem procesu”, który wymaga czasu, zaangażowania i pracy.

W niedzielnym głosowaniu w sprawie odwołania burmistrza Gniewkowa wzięło udział 1 528 osób, czyli o blisko 1 400 mniej, niż wynosił wymagany próg frekwencyjny. Zbyt niską frekwencję miało także głosowanie za odwołaniem Rady Miejskiej w Gniewkowie.