1,5 mln zł ze środków własnych w wyniku przesunięć z innych zadań w budżecie oraz 3,5 mln zł pożyczki z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej - łącznie 5 mln zł. Na tyle oszacowano koszt prac związanych z wykonaniem nowych betonowych niecek na całej długości tężni solankowej. Planowany wcześniej powierzchowny remont nie wchodzi bowiem w grę. Zdecydowała o tym ekspertyza techniczna.

Przypomnijmy, że miasto próbowało już wyłonić wykonawcę tych prac. W 2025 roku przeprowadzono dwa postępowania przetargowe dotyczące remontu niecek, jednak bez powodzenia. Za pierwszym razem nie wpłynęła żadna oferta, za drugim - oferty znacząco przekraczały środki zabezpieczone w budżecie miasta.

Podczas poniedziałkowej nadzwyczajnej sesji, poświęconej tylko temu tematowi, radni nie spierali się o to, że tężnia - będąca wizytówką uzdrowiska - wymaga naprawy. Rozgorzał za to gorący spór o to, dlaczego dopiero teraz podejmowane są działania w tej sprawie. Była zastępca prezydenta miasta odpowiedzialna za inwestycje, a obecnie radna, Ewa Koman stwierdziła, że po przeprowadzonej i współfinansowanej ze środków unijnych kompleksowej wymianie przęseł i tarniny, po 2023 roku ratusz planował wymianę niecek, jak również remont przepompowni.

- Doskonale wiedzieliśmy, że remont niecek jest potrzebny. Tylko że to były prace zrobione z planem i z głową. Najpierw po kolei robiliśmy te etapy, na które były środki unijne i na samym końcu został remont tac ociekowych i niecek. W szufladzie zostawiliśmy przygotowany projekt ich naprawy - mówiła Ewa Koman uważając, że miasto straciło w związku z tym ostatnie dwa lata nie przeprowadzając remontu.

Radni koalicji rządzącej w swoich wypowiedziach obarczali poprzednią ekipę odpowiedzialnością za obecny stan obiektu i ich zdaniem niewłaściwie planowaną kolejność niezbędnych do wykonania prac. Zastępca prezydenta Inowrocławia Szymon Łepski przyznał, że w ratuszu znajduje się projekt remontu niecek przygotowany jeszcze przez poprzednie władze, ale - jego zdaniem - był on całkowicie niewystarczający.

- To był projekt, ale łatania niecek. I na nim pierwotnie bazowaliśmy. Zaktualizowaliśmy ten projekt na początku roku, ale [...] okazało się, że nie wystarczył, trzeba realizować zadanie kompleksowo - odpowiedział Szymon Łepski. Jak przyznał, fatalnego stanu betonu nie było widać na zewnątrz, faktyczny stan wykazała dopiero ekspertyza.

Z uwagi na zastosowaną technologię i zastosowanie materiałów, które tym razem mają wytrzymać więcej czasu, prace wewnątrz tężni będą mogły być wykonywane tylko w czasie, gdy temperatura będzie wyższa nić 5 stopni Celsjusza, a czas na przeprowadzenie modernizacji to minimum trzy miesiące po wyłonieniu wykonawcy. Oznacza to, że w tym sezonie tężnie pozostaną zamknięte dla mieszkańców i kuracjuszy.