Kontrole odległości ruszyły. Sprzęt nie ma litości
Policjanci drogówki przeprowadzili specjalną akcję na drodze ekspresowej S5 w rejonie Bydgoszczy. Funkcjonariusze sprawdzali, czy kierowcy zachowują wymagany odstęp od poprzedzającego pojazdu.
Do pomiarów wykorzystano urządzenie TruCAM II z funkcją DBC (Distance Between Cars), które pozwala precyzyjnie zmierzyć dystans między autami w ruchu.
Efekt kontroli:
- 19 wykroczeń w ciągu dwóch dni,
- 12 mandatów,
- 7 pouczeń.
To pokazuje, że problem jazdy "na zderzaku" jest powszechny - nawet na drogach ekspresowych.
Ilu metrów naprawdę trzeba? Wielu kierowców się myli
Na drogach szybkiego ruchu obowiązuje prosta zasada: minimalny odstęp = połowa prędkości (w metrach)
Przykłady:
- 100 km/h → 50 metrów
- 120 km/h → 60 metrów
- 140 km/h → 70 metrów
W praktyce to kilka długości samochodu - znacznie więcej, niż utrzymuje większość kierowców.
Dlaczego jazda zbyt blisko jest tak groźna?
Przy dużych prędkościach czas reakcji kierowcy to około 1 sekunda. Przy 120 km/h auto w tym czasie przejeżdża ponad 30 metrów – zanim w ogóle zaczniemy hamować.
Gdy poprzedzający pojazd gwałtownie zwolni:
- nie ma miejsca na reakcję,
- dochodzi do najechania,
- często powstaje karambol łańcuchowy.
To jeden z najczęstszych scenariuszy wypadków na autostradach i ekspresówkach. Policja zapowiada więcej takich akcji.
Funkcjonariusze podkreślają, że kontrole odstępu będą powtarzane. Nowoczesne urządzenia pozwalają wykrywać wykroczenia z dużej odległości i bez zatrzymywania ruchu. Dla kierowców oznacza to jedno: jazda "na zderzaku" przestaje być wykroczeniem, które można ukryć w tłumie.
Prosty test dla kierowcy
Jeśli nie jesteś pewien, czy jedziesz z odpowiednim odstępem wybierz punkt przy drodze (np. znak). Gdy minie go auto przed tobą, policz: "raz, dwa". Jeśli dojedziesz wcześniej - jedziesz za blisko.