PLK SA zapowiedziały dziś pakiet działań, którego celem jest jedno: mniej opóźnień na kolei. Obejmuje on zarówno zmiany techniczne, jak i organizacyjne – od prewencyjnego utrzymania infrastruktury, przez szybsze usuwanie awarii sieci trakcyjnej i urządzeń sterowania ruchem, po ograniczanie wpływu inwestycji na dostępność torów. Spółka stawia na lepszą diagnostykę, wcześniejsze wykrywanie usterek i skracanie czasu napraw.
Prawdziwa rewolucja dotyczy jednak odpowiedzialności finansowej. PLK SA wprowadzają jednolite Zasady rozliczania zakłóceń i ograniczeń w dostępności infrastruktury kolejowej wobec podmiotów innych niż przewoźnicy. To dokument, który jasno mówi: jeśli ktoś doprowadzi do zdarzenia zakłócającego ruch pociągów, poniesie konsekwencje.
Na celowniku są m.in. sprawcy kolizji na przejazdach kolejowo-drogowych. Zderzenie auta z pociągiem lub infrastrukturą to nie tylko akcja służb i wstrzymanie ruchu. To także opóźnienia dziesiątek pociągów, objazdy, zamknięcia torów i chaos logistyczny. Teraz koszty tych skutków mogą zostać przeniesione na osoby trzecie.
Nowy system przewiduje opłaty i kary obejmujące m.in. koszty opóźnień pociągów, zamknięć torowych czy przygotowania tymczasowej organizacji ruchu. Stawki mają być liczone według jednolitych, przejrzystych zasad – z uwzględnieniem zarówno strat materialnych, jak i kosztów wynikających z niedostępności infrastruktury.
PLK SA podkreślają, że nie zmieniają się zasady rozliczeń z przewoźnikami kolejowymi. Zmiany uderzają w tych, którzy nieostrożnością lub zaniedbaniami wywołują kolejowy efekt domina.