KITT w Inowrocławiu. “Mówić jeszcze nie potrafi”
Pamiętacie hitowy amerykański serial akcji z lat 80-tych? Niektórzy powiedzą, że główną rolę grał tam David Hasselhoff, ale fani czterech kółek oglądali go dla gadającego samochodu z charakterystycznym czerwonym radarem na masce. Legendarny KITT, bo taki przydomek miał tamten Pontiac Firebird, niedawno przyjechał do Inowrocławia.
Będąc precyzyjnym, mówimy o jego replice, którą postanowił zbudować sobie Jakub Stasiak ze Świecia, uczestnik sierpniowego zlotu Ino Wheels & Wings Festival.
Śmiało można powiedzieć, że samochód, który potrafił rozmawiać ze swoim kierowcą, a w dodatku sam jeździł, w latach 80-tych traktowany był jak futurystyczny wymysł scenarzystów. Tymczasem dziś stało się to standardem. Wiele współczesnych aut wyposażonych jest w asystentów głosowych, czasem sprzężonych ze sztuczną inteligencją, którzy potrafią zmienić temperaturę, wyznaczyć trasę, czy włączyć podgrzewanie siedzeń. Jazda autonomiczna też staje się coraz bardziej popularna. Mimo to, nawet dziś oglądanie “Knight Ridera” dostarcza więcej emocji, niż “rozmowa” ze współczesnym samochodem, któremu do inteligencji człowieka jeszcze dużo brakuje.
Przygoda Jakuba z Pontakiem zaczęła się 9 lat temu. Auto zostało zakupione w Polsce w stanie głębokiej ruiny za 6 tys. złotych.
- Samochód został rozebrany prawie do ostatniej śrubki, następnie wypiaskowany, wyspawany, pomalowany i odbudowany od zera - mówi szczęśliwy właściciel.
Przywrócenie samochodu do aktualnego stanu trwało 7 lat. Jak to często w takich przypadkach bywa, mowa oczywiście o długich, popołudniowych godzinach we własnym garażu. Łączny koszt wraz z zakupem zamknął się w kwocie około 60 tys. zł. To jednak nie ma znaczenia, bo jak przyznaje Jakub, auto jest już dla niego bezcenne.
Przy okazji renowacji, oryginalny silnik 3,1 l został wymieniony na 3,8 l z nowszej generacji tego modelu.
- Teraz się wszyscy ze mnie śmieją, że wymieniłem V6 na V6 i dopóki nie pojechałem z nimi na tor, to nie rozumiałem, o co im chodzi - mówi Jakub.
Moc wzrosła ze 140 do 200 KM. Zdaniem mojego rozmówcy to w sam raz, by użytkować auto na co dzień. Pontiac nie jest bowiem samochodem wyłącznie na zloty, ale dzielnie sprawdza się w codziennym użytkowaniu. Spalanie gazu przy spokojnej jeździe wynosi 12 litrów, ale na życzenie może wzrosnąć grubo powyżej 20.
- Nie po to siedziałem nad nim 7 lat, żeby teraz stał i się kurzył. Póki co samochód jest bezawaryjny, a ewentualne części są łatwo dostępne w USA - dodaje Jakub.
Charakterystyczny czerwony radar działa tylko, gdy zaciągnięty jest ręczny. Dzięki temu, podczas badania technicznego nie ma niespodzianek.
- Mówić jeszcze nie potrafi, ale to może lepiej, bo za dużo miałby do powiedzenia - kwituje Jakub.
Pontiac to amerykańska marka samochodowa należąca do General Motors, założona w 1926 roku. Zyskała rozgłos dzięki modelom takim jak Firebird, GTO czy Trans Am. W 2010 roku General Motors wycofał markę z rynku i od tamtej pory nie produkuje nowych samochodów pod nazwą Pontiac. Mimo braku nowych modeli, dla wielu entuzjastów marka pozostaje symbolem sportowego charakteru i charakterystycznego stylu projektowania. Modele sprzed lat traktowane są jako przedmioty kolekcjonerskie i element dziedzictwa motoryzacyjnego. W rozmowach o klasykach amerykańskich samochodów Pontiac często pojawia się jako przykład ery muscle car.
W swojej historii Pontiac zaliczał też wpadki. Model Aztek uznano za jeden z najbrzydszych samochodów świata. Wielką popularność samochód ten zdobył w serialu Breaking Bad, jako auto Waltera White'a.
