Podczas dyskusji nie zabrakło ostrych słów. Przeciwnicy konsolidacji wskazywali przede wszystkim na ryzyko utraty kontroli nad inowrocławskim szpitalem, kwestie zadłużenia oraz brak gwarancji dotyczących przyszłości personelu i poszczególnych oddziałów.

Jednym z przeciwników proponowanego rozwiązania był radny Szymon Matkowski.

- Zdecydowanie sprzeciwiam się przyjęciu tego projektu uchwały i apeluję o jej odrzucenie w całości. Zwolennicy tego rozwiązania próbują uśpić naszą czujność, powtarzając, że to zaledwie uchwała intencyjna, która rzekomo o niczym jeszcze nie przesądza i nie generuje kosztów. To iluzja – mówił.

Radny przekonywał, że nawet uchwała o charakterze intencyjnym oznaczałaby polityczną zgodę na rozpoczęcie procesu, którego konsekwencje mogłyby być trudne do odwrócenia.

- Podniesienie dziś ręki za tym projektem to oficjalna polityczna zgoda na rozpoczęcie procedury wchłonięcia naszego szpitala wielospecjalistycznego imienia doktora Ludwika Błażka do jednej wielkiej spółki z o.o. wraz z placówkami z Bydgoszczy i Grudziądza – argumentował.

Matkowski wskazał cztery główne zagrożenia: możliwość przejęcia odpowiedzialności za zobowiązania innych placówek, utratę wpływu powiatu na zarządzanie szpitalem, ograniczenie zakresu świadczeń medycznych w Inowrocławiu oraz brak konsultacji społecznych.

- Czy mamy moralne i prawne prawo ryzykować majątkiem powiatu inowrocławskiego i pozwolić, by nasz szpital stał się współodpowiedzialny za spłatę cudzych wierzytelności? – pytał radny.

Innego zdania był radny Adam Banaszak z klubu Nasze Kujawy, który zwrócił uwagę na pogarszającą się sytuację finansową inowrocławskiego szpitala. Jak wskazywał, zadłużenie placówki sięga już niemal 220 mln zł, a ujemny wynik operacyjny wynosi około 55 mln zł.

- Zadłużenie od końca zeszłego roku wzrosło niemal o 50 milionów złotych. Musimy zrobić wszystko, żeby z jednej strony i przede wszystkim zadbać o pacjenta, czyli o naszych mieszkańców. Z drugiej strony jednak pamiętać o tym, że problem trzeba rozwiązać – mówił.

Banaszak podkreślił, że propozycja konsolidacji jest na razie jedynym przedstawionym rozwiązaniem, choć nie wyklucza innych możliwości ratowania placówki.

- Dzięki naszemu zaangażowaniu jako opozycji temat się pojawił wreszcie i wreszcie dyskutujemy na ten temat. Liczę, że inne pomysły także się pojawią. Jestem otwarty na te pomysły. Ale na ten moment sytuacja finansowa szpitala jest tragiczna – ocenił radny.

Jego zdaniem sytuacja operacyjna inowrocławskiej placówki jest nawet trudniejsza niż szpitala w Grudziądzu, gdzie prowadzona od dłuższego czasu restrukturyzacja pozwoliła osiągnąć dodatni wynik operacyjny.

Przeciwko pośpiesznemu podejmowaniu decyzji opowiedział się również radny Marcin Wroński, który zakwestionował zasadność "tworzenia spółki z takim trupem finansowym, jakim jest szpital w Grudziądzu".

- Dziwi mnie też pewien pośpiech, ponieważ w polskim prawie, i tak jak pokazuje życie gospodarcze, do spółki można dołączyć zawsze, w każdym momencie – mówił.

Zdaniem radnego głównym celem konsolidacji może być ratowanie grudziądzkiej placówki.

- Niech marszałek stworzy spółkę ze szpitalem w Grudziądzu, pokaże, udowodni nam, że potrafi zarządzać tą spółką w sposób dobry – przekonywał Wroński.

Jak zaznaczył, powiat inowrocławski mógłby przystąpić do takiej spółki również w późniejszym terminie.