Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Poszukiwania pozostałości średniowiecznego zamku zaplanowano na 5 i 6 listopada. Przez ten czas między 11 a 15 częściowo zamknięte będą ulice 6 Stycznia i Plac Klasztorny. Pomysłodawcą poszukiwań pozostałości zamku w Inowrocławiu jest Łukasz Oliwkowski. Koszt prac z udziałem georadaru to niecałe 20 tys. zł.

O tym, jak wyglądają poszkukiwania i czego możemy się po nich spodziewać rozmawialiśmy z prowadzącym badania Piotrem Wronieckim z Fundacji Relicta oraz z Marcinem Woźniakiem, dyrektorem Muzeum im. Jana Kasprowicza w Inowrocławiu.

Przebieg poszukiwań w materiale wideo powyżej, a cała rozmowa z naszymi gośćmi jest do przeczytania poniżej.


Na czym polega Pana praca dzisiaj w Inowrocławiu?

Piotr Wroniecki: Tutaj razem z miastem podjęliśmy się wyzwania, żeby nieinwazyjnie, czyli za pomocą takich urządzeń, które stosujemy, w tym konkretnym przypadku georadaru, próbować podjąć się namierzenia kilku zabytków związanych z historią Inowrocławia.

W tym celu będziemy tutaj dzisiaj i jutro robić pomiary naszym georadarem, a potem czekają nas po pobraniu danych wnikliwe analizy.

Jak działa to urządzenie?

Zaczynając od początku, to największym plusem, jeżeli chodzi o badania archeologiczne jest to, że jest nieinwazyjne. Czyli zwykle najczęściej stosowaną i powiedzmy takiej bardziej pełną metodą rozpoznawania i badania archeologicznego są wykopaliska archeologiczne, ale jak niektórzy wiedzą lub nie, one są destruktywne i możemy takie wykopalisko przejść tylko raz.

dsc_7423

dsc_7419

No i też są czasochłonne, co w przypadku miasta może też być problematyczne. I obecnie już od wielu lat w archeologii stosuje się, gdzie się tylko da, metody nieinwazyjne, żeby wpierw namierzyć potencjalne zabytki, zawęzić obszar badań wykopaliskowych i bardziej sprawnie je móc przeprowadzić, już wiedząc konkretnie, w jakich strukturach się poruszamy.

Generalnie to jest fala radiowa, która jest wysyłana w głąb gruntu.

Jak głęboko?

To jest już kwestia, która zależy od rodzaju gleby oraz rodzaju częstotliwości anteny, którą się stosuje. Tutaj mamy generalnie, jeżeli chodzi o zastosowanie archeologiczne, możliwość pomiaru zwykle do kilku metrów – trzech, czterech, pięciu. Tak to zwykle wygląda.

dsc_7452

I tutaj na bieżąco dostajemy jakiś obraz.

Zwykle tradycyjnie w takich radarach wyświetla nam się profil radarowy. On pokazuje nam, jak właśnie ta fala w takiej linii się rozchodzi w miejscu, w którym był robiony pomiar. Ale też mamy taką wstępną obróbkę automatyczną, którą potem polepszamy za pomocą analizy komputerowej, już w biurze, takich cięć tomograficznych w głąb ziemi. Dzięki temu tutaj łatwiej możemy namierzyć wszelkiego rodzaju kształty anomalii, które pojawiają się pod ziemią. To są takie rzeczy powiedzmy na potrzeby terenu, a takie dokładniejsze mapy powstają już przy obróbce komputerowej.

Już coś znaleźliśmy po tych paru przejazdach?

Tu jest coś. Tam, gdzie mniej więcej wszyscy stoją, to są jakieś takie silne odbicia w tym miejscu.

dsc_7411

I musi pan cały ten obszar przejechać tak linia po linii?

Tak. Te pomiary – co różniło do niedawna od innych zastosowań georadarów – my jako archeolodzy robimy bardzo gęsto. Bo też te obiekty, których szukamy, są dosyć niewielkie, więc im gęściej robimy pomiar, tym większą mamy rozdzielczość wyniku i tym łatwiej nam potem wyróżnić różnego rodzaju anomalie, które mogły być interesujące dla nas.

A co w sytuacji, jak tu mamy przeszkody, jak zaparkowane samochody?

Będziemy musieli je ominąć, albo może ktoś przyjdzie i przestawi. Ale to nic takiego się nie stanie.

Kiedy ostateczne wyniki poznamy tych badań?

Do końca roku.

Szukają podziemnego Inowrocławia. Ratusz, klasztor i zamek pod lupą georadaru

Czy pod nawierzchnią ścisłego centrum Inowrocławia kryją się zapomniane fundamenty średniowiecznego zamku? Naukowcy i władze miasta próbują odpowiedzieć na to pytanie za pomocą badań geofizycznych. O oczekiwaniach, potencjalnych wykopach i historycznej ekscytacji rozmowa z dyrektorem Muzeum im. Jana Kasprowicza w Inowrocławiu.


Na czym tutaj będą polegać prace dzisiaj i jutro?

Marcin Woźniak: Efektem tych prac będzie wstępne rozpoznanie tego, co znajduje się pod powierzchnią ulicy 6 Stycznia, Placu Klasztornego i Rynku. Zakładamy, że te badania pozwolą wskazać miejsca, gdzie znajdują się relikty średniowiecznych obiektów, które były w Inowrocławiu.

Myślimy o zamku, o klasztorze Franciszkanów i o ratuszu. Na pewno relikty ratusza i klasztoru są, bo były tu też badania archeologiczne w taki sposób zupełnie wykopaliskowy – z wykopem, z odsłonięciem tych reliktów. Jesteśmy świadomi ich obecności. Natomiast teren zamku to jest duża zagadka – ile z tego obiektu i czy w ogóle cokolwiek przetrwało do dzisiaj. Te badania mają być taką pierwszą wskazówką, czy w przyszłości warto tutaj podjąć bardziej szeroko zakrojone badania już archeologiczne.

A jeśli coś byśmy tutaj odkryli, to jak wyglądałby ten kolejny etap?

To jest kwestia już do uzgodnienia z inwestorem, czyli z Miastem Inowrocław, które jest zainteresowane poznawaniem historii i przeszłości Inowrocławia. Pewne rzeczy trzeba zweryfikować wykopem.

No i to jest bardzo trudny temat tutaj w Inowrocławiu, no bo te miejsca są bardzo silnie zagospodarowane, zurbanizowane. Mamy nawierzchnię, wiele obiektów po prostu jest niedostępnych, bo tam stoją kamienice czy budynek poczty. Więc idealna sytuacja jest taka, że weryfikujemy to wykopem. Ale być może z tych odczytów z georadaru już zaczną się układać pewne struktury, które będziemy mogli z bardzo dużym prawdopodobieństwem interpretować jako pozostałości zamku.

Myślę, że na Placu Klasztornym, mając już rozpoznanie archeologiczne takie klasyczne, będzie nam łatwiej to powiązać z wynikami odczytów. Natomiast rejon zamku to będzie bardzo ciekawy eksperyment naukowo-badawczy.

Czuje pan ekscytację, obserwując to, co tu się dzisiaj dzieje?

Tak, no bo to jest jakby pierwsze wejrzenie w zamek od czasów badań pani profesor Aleksandry Cofty-Broniewskiej, która prowadziła badania archeologiczne na terenie ogrodu poczty. Tam niestety nie natrafiła na elementy zabudowy zamku – tej murowanej, która jest najbardziej interesująca – a tylko na elementy mostu czy fosy, która znajdowała się przy gródku. Więc musimy uzbroić się w cierpliwość, bo wyniki tych prac to będą tygodnie analiz i odczytywania zapisów cyfrowych, które dzisiaj z tych przejazdów georadarem powstają.

1793874142829

dsc_7440