Podczas sobotniej, nadzwyczajnej sesji Rady Powiatu Inowrocławskiego radni zajęli się projektem uchwały intencyjnej dotyczącej utworzenia spółki, w której miałyby znaleźć się szpitale z Inowrocławia, Grudziądza i Bydgoszczy.
Przed dyskusją głos zabrał dyrektor lecznicy Bartosz Myśliwiec. Lekarz przyznał, że długo przygotowywał się do zabrania głosu w sprawie planowanej fuzji. Jak zaznaczył, analizował różne rozwiązania i wsłuchiwał się w opinie pracowników, radnych oraz pacjentów.
- Będę głosem przede wszystkim moich pracowników, bo to oni tworzą społeczność tego szpitala, to oni są najbliżej pacjentów, to oni drżą o swój los – mówił.
Przytoczył również pytania, które słyszy od personelu na szpitalnych korytarzach.
- I co z nami będzie, panie dyrektorze? Czy będziemy dalej mogli pomagać naszym chorym? Czy nadal będziemy istnieć? - cytował pracowników.
Dyrektor zaznaczył, że uchwała intencyjna nie oznacza jeszcze przekształcenia szpitala w spółkę, a jedynie rozpoczęcie procesu, który może do tego doprowadzić.
"Nie będą ważni pacjenci, będą ważne cyfry"
Myśliwiec przyznał, że utworzenie dużej spółki skupiającej trzy placówki mogłoby przynieść korzyści. Wskazał m.in. na silniejszą pozycję na rynku usług medycznych, możliwość wzajemnego wsparcia oraz rozwój ochrony zdrowia w regionie. Jednocześnie przedstawił poważne zastrzeżenia.
- Największą obawą, jaką podnoszą moi pracownicy i ja sam, to fakt, że obecnie prowadzona forma działalności szpitala, jakim jest Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej, nie może ulec likwidacji. Spółka z kolei może - mówił.
- I tutaj nie będą ważne świadczenia, nie będą ważni pacjenci, będą ważne cyfry. To one będą decydować o tym, czy ta spółka ma dalej istnieć i dalej pomagać naszym pacjentom - ostrzegał.
Dyrektor zwrócił również uwagę, że samo przekształcenie nie rozwiąże problemów finansowych placówki. Jego zdaniem źródłem trudności jest przede wszystkim niewłaściwa wycena świadczeń zdrowotnych, ograniczenia w ich finansowaniu oraz brak pełnego pokrycia kosztów wynagrodzeń.
- Nie po naszej stronie tak na dobrą sprawę leży możliwość poprawy tej sytuacji. O tym decyduje góra – podkreślał, odnosząc się do problemów finansowych.
Obawy o zwolnienia i utratę kontroli nad szpitalem
Dyrektor poruszył też kwestię zatrudnienia. Wskazał, że choć pracownicy mieliby zostać przejęci przez nową spółkę, nie oznacza to gwarancji utrzymania miejsc pracy w przyszłości.
- Pomimo przepisów, że z dniem powstania tej spółki wszyscy pracownicy, którzy są zatrudnieni w szpitalu na podstawie umowy o pracę, staną się pracownikami tej spółki, ale już następnego dnia zarząd spółki może podjąć decyzję o zwolnieniu tych pracowników – powiedział.
Kolejnym zagrożeniem, na które zwrócił uwagę, jest ograniczenie wpływu powiatu na funkcjonowanie placówki. Obecnie radni zapoznają się ze sprawozdaniami finansowymi szpitala i opiniują programy naprawcze. W spółce kluczowe decyzje należałyby do jej organów.
- W obecnej konstelacji może to sprawić, że nadzór naszego powiatu i głos będzie praktycznie niesłyszalny – ocenił.
Myśliwiec zaapelował do radnych, aby rozważnie podchodzili do propozycji dotyczących przyszłości szpitala. Poprosił również o wspólne wypracowanie planu naprawczego, który mógłby zakładać trudne rozwiązania, w tym częściową redukcję zatrudnienia w niektórych obszarach czy zmniejszenie wynagrodzeń.
- Może przy współpracy wielu środowisk wypracujemy taki model, że uda nam się poprawić sytuację finansowo-ekonomiczną szpitala. Bo to nie my jesteśmy odpowiedzialni za system ochrony zdrowia, tylko władze centralne – podsumował dyrektor.