Test: Toyota RAV4. Sukces będzie trwał dalej
Tylko przez pierwsze pół roku 2026 roku nowa Toyota RAV4 sprzedała się w liczbie 300 tys. egzemplarzy. W czym tkwi sekret najpopularniejszego SUV-a na świecie?
Wygląd
Szósta generacja RAV4 przyniosła wyraźne zmiany w wyglądzie. Mamy nowy pas przedni i tylny oraz inne przetłoczenia karoserii. Choć wymiary auta niemal się nie zmieniły, to teraz “Ravka” prezentuje się nieco bardziej dostojnie, atletycznie. Mnie najbardziej podobają się trochę wysmuklone i zarazem wydłużone tylne lampy.


Projektanci nie zapomnieli też o walorach praktycznych. Duża tylna szyba, wycieraczka, a w opcji hak, który uciągnie 2 tony, to dodatkowe atuty SUV-a. Końcówki wydechów są teraz bardziej przesunięte w głąb auta i nie wystają tak wyraźnie, jak wcześniej.
Samochód jest dostępny w kilkunastu lakierach, w większości stonowanych. Ten na zdjęciach to Avant-garde Bronze za 2,9 tys. zł. Bez dopłat, w zależności od wersji wyposażenia, dostajemy biały albo czarny.

RAV4 można zamówić na 18- lub 20-calowych felgach. Mój egzemplarz posiadał te większe obręcze. Nadkola i progi są matowe, natomiast lusterka i okolice drzwi już błyszczące.
Dla osób, które szukają bardziej agresywnego wyglądu, przygotowano wersję GR SPORT. Ta odmiana, inspirowana motorsportem, charakteryzuje się obniżonym o 15 mm prześwitem, szerszym o 20 mm rozstawem kół, dostrojonym i utwardzonym zawieszeniem oraz dedykowanymi 20-calowymi felgami. Wprowadza do stylistyki więcej smaczków, aczkolwiek Ferrari z Toyoty nam nie zrobi.
Producent chwali się, że nowa RAV4 ma o blisko 10% sztywniejsze nadwozie, a punkty mocowania zawieszenia wzmocniono o kilkadziesiąt procent. Nowe są też materiały odpowiedzialne za wygłuszenie i z wyjątkiem chwil, kiedy silnik pracuje na wysokich obrotach, wyciszenie jest tu niezłe.

Zaobserwuj nasz Instagram - tam więcej materiałów wideo z testów:
Wnętrze i funkcjonalność
Środek RAV4 utrzymano w ciemnej tonacji. Mój egzemplarz witał kierowcę skórzanym wykończeniem, które jest standardem w wariancie Executive. Oprócz foteli, przyjemne, miękkie wstawki znajdziemy na drzwiach i desce rozdzielczej. Poza nimi przeważają ciemne, twarde plastiki. Fajnie, że zamiast błyszczącej czerni, jest tu więcej matowych, a miejscami lekko chropowatych materiałów.
Generalnie nie znajdziemy tu spektakularnych rozwiązań, wymyślnych tworzyw i projektu, który byłby dziełem jakiegoś awangardowego artysty. Jest za to praktycznie i ergonomicznie, co w dzisiejszej motoryzacji bywa nieoczywiste.

RAV4 świetnie wypada pod kątem widoczności z perspektywy kierowcy. Oczywiście nie tylko dlatego, że jest SUV-em, co pozwala patrzeć na otoczenie z wyższej pozycji. Górna powierzchnia deski rozdzielczej została tu obniżona o około 40 mm. Inny atut to duże lusterka boczne i dodatkowe przeszklenia między lusterkami, a słupkami A. Te małe trójkąciki w podwyższonym aucie naprawdę przydają się podczas skręcania, bo pozwalają dostrzec choćby dzieci, czy zwierzęta na pasach.
Panel z przyciskami do sterowania szybami oraz lusterkami jest teraz znacznie wyżej i to się sprawdza. Same uchwyty do zamykania drzwi są bardzo wygodne. Szkoda, że kieszenie w drzwiach nie zostały wyściełane miękkim materiałem.

Tunel środkowy jest masywny, ale zaszła na nim spora zmiana: duża dźwignia zmiany biegów z poprzednika ustąpiła miejsca niewielkiemu, lecz równie wygodnemu przełącznikowi.
W kabinie znalazły się teraz 4 porty USB, z czego przy każdym znajduje się informacja o mocy ładowania. Z przodu to 45 W, a z tyłu 15 W. Ale tylko w wersji Executive. W trzech niższych wariantach wszystkie oferują 15 W.
Pod ekranem, na konsoli środkowej testowanej wersji, umieszczono podwójną ładowarkę bezprzewodową oraz dodatkową półkę. Dalej znajdują się uchwyty na napoje oraz szeroki, wygodny podłokietnik, który można otwierać zarówno z lewej, jak i z prawej strony. Co ciekawe, jego pokrywę da się całkowicie zdemontować, by przewieźć większe przedmioty. Taka konstrukcja oznacza jednak, że sprawia on wrażenie kiepsko zmontowanego – mówiąc dosłownie, trochę lata na boki przy otwieraniu, jakby miał za duże luzy.


Przed pasażerem wygospodarowano praktyczną półeczkę, a w podsufitce umieszczono schowek na okulary. Nowa, skórzana kierownica w najnowszej odsłonie jest cała podgrzewana, a nie tylko w wybranych miejscach wieńca, jak wcześniej. Umieszczono na niej tradycyjne przyciski.

W środku zachowano dużą ilość analogowych przełączników – do dyspozycji mamy spore guziki do wyboru trybów jazdy pod kątem pracy napędu elektrycznego lub hybrydowego oraz sposobu rozdzielania mocy na cztery koła. Z poziomu deski dostępny jest też przycisk do błyskawicznego wywołania widoku z kamer 360 stopni.

Toyotę RAV4 można teraz otwierać i uruchamiać za pomocą smartfona, zegarka Apple Watch lub karty NFC zintegrowanymi z cyfrowym portfelem.
Multimedia i wyposażenie
W RAV4 debiutuje całkowicie nowa platforma multimedialna Arene. Wyposażono ją w wydajny procesor działający 4-krotnie szybciej oraz 8-krotnie większą pamięć operacyjną. Centralny ekran multimedialny ma teraz przekątną 12,9 cala i zyskał smuklejsze ramki.

Jak to działa w praktyce? Różnica względem poprzednika jest zauważalna. Multimedia działają szybko, a menu jest proste i przejrzyste. Świetną wiadomością jest przeniesienie wielu ustawień auta na ekran centralny. Wcześniej robiło się to z widoku cyfrowych zegarów i to nie należało do wygodnych. Dziękuję Toyocie, że uwzględniła moje uwagi z testu poprzedniej RAV4.
Na górnym pasku ekranu umieszczono na stałe widoczny przycisk do szybkiego wyłączania asystenta ograniczenia prędkości (rozwiązanie znane m.in. z Mercedesa), co jest niezwykle przydatną funkcją. Z kolei podczas korzystania z Android Auto, w lewym górnym rogu ekranu cały czas wyświetla się ikona powrotu do menu auta. Co ciekawe, kliknięcie jej nie przenosi nas do ekranu głównego, lecz dokładnie do poprzednio używanego widoku systemowego.

Bardzo doceniam fakt, że pod ekranem pozostawiono fizyczne pokrętło głośności oraz dedykowane przyciski do sterowania temperaturą.
Cyfrowy wirtualny kokpit o przekątnej 12,3 cala przed kierowcą też spełnia swoje zadanie, choć wydaje mi się, że mógłby być nieco mniejszy. Jego górny obszar pozostaje niezagospodarowany. Układ wskaźników można swobodnie personalizować, wybierając spośród kilku widoków. Ponadto testowany egzemplarz wyposażono w dwukrotnie większy niż dotychczas wyświetlacz projekcyjny (HUD).

RAV4 ma również fabrycznie wbudowany rejestrator jazdy, co eliminuje potrzebę montowania osobnej kamerki. W razie kolizji system automatycznie zapisuje plik wideo obejmujący czas od 10 sekund przed zdarzeniem do 10 sekund po nim. W wyższych wersjach wyposażenia nagrywanie wykorzystuje sferyczny system kamer 360 stopni, rejestrując pełen obraz wokół całego auta.
Jeszcze kilka słów o oświetleniu wnętrza. Jest ono… dyskretne, żeby nie powiedzieć, że ledwo widoczne. Zobaczcie to na własne oczy w rolce powyżej.
Topowa wersja Executive rekompensuje to jednak innym wyposażeniem: na pokładzie znajdziemy wysokiej klasy system audio, podgrzewane oraz wentylowane przednie fotele, a także podgrzewane skrajne miejsca tylnej kanapy. Co ciekawe, funkcja podgrzewania foteli i kierownicy może uruchamiać się automatycznie po wykryciu odpowiedniego spadku temperatury na zewnątrz.
Na pokładzie są też matrycowe reflektory, których nie da się dokupić w uboższych wariantach. Dają radę, ale nie są najskuteczniejsze na rynku, bo liczba segmentów jest stosunkowo niewielka. To oznacza, że w trakcie przygaszania jakiegoś obszaru, tracimy z pola widzenia dość duży fragment. U konkurencji działa to lepiej, ale mimo to, lepiej mieć RAV4 z matrycówkami, niż bez.

Bardzo rozbudowane są tu systemy bezpieczeństwa. Na ekranie centralnym możemy je wygodnie konfigurować, a działanie poszczególnych asystentów wytłumaczono za pomocą czytelnych animacji i opisów. Wśród nowinek i ciekawszych funkcji znajdziemy:
-
Asystenta jazdy (PDA), który automatycznie zwalnia, gdy zbliżamy się do poprzedzającego pojazdu bez włączonego tempomatu
-
System hamowania po kolizji, który wyhamowuje pojazd po zderzeniu uruchamiającym poduszki powietrzne, chroniąc przed kolejnymi uderzeniami.
-
System ostrzegania o ruchu poprzecznym z przodu, wspomagający wyjazd ze skrzyżowań sygnałami wizualnymi i dźwiękowymi.
-
Zaawansowane układy stabilizujące VBPC oraz CSDFC, które synchronizują pracę układu hamulcowego i napędu, redukując przechyły nadwozia i zapobiegając poślizgom w zakrętach.
-
Asystenta zdalnego parkowania ze smartfona, pozwalającego na manewrowanie autem z zewnątrz.
Pierwszy raz spotkałem się z połączeniem aktywnego tempomatu z systemem monitorowania wzroku kierowcy. Zacznijmy od tego, że ten drugi jest nadwrażliwy i wystarczy na chwilę odwrócić wzrok, by w kabinie już rozległo się uporczywe pikanie.
Na czym polega ta zależność? Otóż w trakcie jazdy w korku (na A2 właśnie zaczęli budować trzeci pas) z aktywnym tempomatem, auto samo rusza po krótkim postoju. Jeśli tylko patrzymy przed siebie. W sytuacji, gdy zaczniemy gapić się choćby w ekran centralny, Toyota zauważy naszą nieuwagę i aktywny tempomat przestanie samoczynnie ruszać.

Drugi rząd i bagażnik
W drugim rzędzie siedzeń przestrzeni nie brakuje. Przy moim wzroście 181 cm miałem duży zapas miejsca zarówno nad głową, jak i przed kolanami. Pasażerowie z tyłu mają do dyspozycji osobne nawiewy, podgrzewanie skrajnych siedzisk, porty USB, kieszenie w oparciach foteli oraz podłokietnik z miejscami na napoje. Podłoga w drugim rzędzie nie jest wprawdzie idealnie płaska, jednak przestrzeń między kanapą a tunelem środkowym pozwala niemal swobodnie postawić tam stopy.


Bagażnik otwiera się automatycznie i ma 514 litrów do rolety oraz 749 litrów do dachu. Pod funkcjonalną matą są dodatkowe schowki.


Silnik, napęd i zasięg elektryczny
Nowa Toyota RAV4 dostępna jest w trzech wariantach napędowych do wyboru. Każdy oparty jest o benzynowy silnik o pojemności 2,5 l:
-
Klasyczna hybryda z napędem na przód o mocy 185 KM.
-
Klasyczna hybryda z napędem na cztery koła o mocy 194 KM.
-
Hybryda typu plug-in o mocy 309 KM.
Wariant plug-in otrzymał nowy akumulator trakcyjny o pojemności 22,68 kWh, czyli o około 5 kWh więcej niż w poprzedniku, co pozwala na pokonanie w trybie bezemisyjnym dystansu do 137 km w cyklu mieszanym. Pojawiła się też możliwość szybkiego ładowania do 50 kW.
Zastosowano ponadto technologię, w której nawigacja w chmurze analizuje trasę i jeśli prowadzi ona przez strefę niskoemisyjną, auto automatycznie doładuje baterię wcześniej, by tuż przed wjazdem w ten obszar przełączyć się w tryb w pełni elektryczny.

Ja natomiast testowałem zwykłą hybrydę, ale z napędem na 4 koła. Pod maską pracował tu wolnossący silnik benzynowy o pojemności 2,5 litra, wspierany przez dwa silniki elektryczne (po jednym na każdej osi). Łączna moc systemowa tego zestawu to 194 KM, co przekłada się na przyspieszenie od 0 do 100 km/h w czasie 7,7 sekundy. Za przeniesienie napędu odpowiada bezstopniowa przekładnia e-CVT. W nowej generacji RAV4 nadal nie ma plastikowej osłony silnika od góry, ale pojawiły się za to teleskopy maski.

Wrażenia z jazdy i zużycie paliwa
Układ hybrydowy Toyoty to konstrukcja dopracowywana i ulepszana przez dziesiątki lat, co czuje się od pierwszych metrów za kierownicą. Jazda nową RAV4 jest niezwykle płynna, a w ruchu miejskim stosunkowo duże dystanse pokonujemy w trybie elektrycznym.
Gdybym miał wskazać jakąś wadę tego napędu, byłby to pewnie specyficzny dźwięk wycia pojawiający się podczas mocnego wciskania pedału przyspieszenia. Silnik spalinowy wchodzi wtedy na jednostajne, wysokie obroty. Toyota nie bawiła się w sztuczne imitowanie przełożeń, jak niektórzy inni producenci. Widocznie klientom tej marki takie odczucia akustyczne nie przeszkadzają.



Czy były uciążliwe dla mnie? W codziennej, miejskiej eksploatacji, wcale. Za to w trasie, kiedy często zdarza nam się wyprzedzać i wciskamy gaz znacznie mocniej, wycie jest dość głośne.
Bardzo doceniam za to wysoki komfort resorowania. Samochód dzielnie i cicho pokonuje wszelkie nierówności, zachowując wygodę nawet na gorszej jakości nawierzchniach. Napęd na wszystkie koła pozwala bez obaw zjechać z asfaltu – auto świetnie radzi sobie na nieutwardzonych, polnych czy leśnych drogach, wspierane dedykowanymi trybami off-road, elektroniczną emulacją szpery oraz asystentem zjazdu ze wzniesień.
Największą zaletą testowanego układu pozostaje jednak znikome zużycie paliwa. Miejskie testy po Inowrocławiu zamknąłem wynikiem na poziomie 5,3 l/100 km. W typowej trasie spalanie spadło do nieco ponad 4 litrów. Z kolei podczas bardzo spokojnego przejazdu na odcinku Inowrocław – Toruń komputer pokładowy wskazał… 3,7 l/100 km, co w przypadku SUV-a tych gabarytów jest wynikiem rewelacyjnym.
Ceny
Cennik nowej Toyoty RAV4 otwiera kwota 181 600 zł za wersję podstawową. Najbogatsze specyfikacje sięgają poziomu 250 000 zł. Dopłata do napędu na cztery koławynosi około 9 000 zł. Z kolei osoby chcące cieszyć się zaletami hybrydy plug-in muszą liczyć się z dopłatą rzędu 25 000 zł w stosunku do bazowej odmiany z napędem na przednią oś.

Podsumowanie
Toyota RAV4 to samochód dla osób ceniących oszczędny, bezobsługowy napęd i prostą obsługę. Nowa generacja wprowadza szereg ulepszeń począwszy od multimediów, przez systemy bezpieczeństwa, po nowinki typu parkowanie smartfonem.

Cennik:
Dziękuję Toyota Central Europe za udostępnienie auta do testu.
