Do zdarzenia doszło o 10.12. Pociąg Intercity Zielonogórzanin krótko po tym, jak odjechał ze stacji Inowrocław Rąbinek, nagle rozpoczął awaryjne hamowanie i zaczął nadawać ciągły sygnał dźwiękowy. Przyczyną takiej decyzji maszynisty był samochód osobowy, który stanął za opuszczonymi rogatkami.

Pociąg, mimo niewielkiej prędkości, nie zdołał zatrzymać się przed przejazdem, ale kilkadziesiąt metrów za nim. Na szczęście samochód nie stał na torach, dlatego nie doszło do wypadku. Do tragedii zabrakło kilkudziesięciu centymetrów. Po chwili postoju rogatki się otworzyły i dopiero wtedy kierowca Opla wycofał pojazd. Pociąg ruszył dalej w kierunku Warszawy.

Trudno zrozumieć proces myślowy kierowców, którzy w podobnych sytuacjach, niezależnie od tego, dlaczego znaleźli się za opuszczonymi rogatkami, zachowują się tak, jak na nagraniu powyżej. Wycofanie pojazdu i wyłamanie rogatek może się skończyć zarysowaniem karoserii i kosztami na poziomie kilkuset złotych. Pozostanie na przejeździe to ryzyko śmierci wielu osób i strat liczonych w milionach złotych. Nie wiadomo, dlaczego kierowca Opla wybrał ten drugi scenariusz.


Zobacz też: Inowrocław ruszył do stolicy. Ponad 200 osób będzie protestować