Pomieszczenie było zamykane na klucz, a drzwi od zewnątrz uszczelniano kocami czy dywanikami, żeby odór nie wydostawał się do pozostałej części mieszkania.

- Podłoga pokryta była ziarnem i odchodami, klatki były brudne, w pokoju panował smród amoniaku i odchodów - mówi nam Paulina Hańska z Fundacji Zwierzoluby.

Jak słyszymy, część gryzoni wydostawała się z klatek i żyła w pokoju. Zwierzęta tworzyły gniazda w meblach. Podczas interwencji znaleziono również martwe osobniki.

- Martwe zwierzęta leżały z żywymi albo na podłodze, w tapczanie czy w szafie - mówi Paulina Hańska.

Mimo warunków panujących wewnątrz odór nie był wyczuwalny na klatce schodowej. Jak mówi przedstawicielka fundacji, pokój był odizolowany od reszty mieszkania.

- Ten pokój był zamykany na klucz, a drzwi obkładane kocykami, dywanikami i kartonami, żeby zapach nie wydostawał się na zewnątrz pomieszczenia. Zadbano o szczelność, żeby nie rozchodził się dalej po mieszkaniu - relacjonuje.

Osoba, która przetrzymywała zwierzęta, miała tłumaczyć przedstawicielom fundacji, że je kocha i trzyma dla siebie. Zwierzoluby zwracają jednak uwagę, że warunki, które zastali na miejscu, nie pozwalały na zapewnienie im odpowiedniej opieki.


Zobacz też: Maszyna wciągnęła nogę kobiecie. Na miejscu LPR


Początkowo fundacja informowała o ponad 170 odebranych zwierzętach. Teraz szacuje ich liczbę na około 200. Dokładne policzenie wszystkich podczas samej interwencji było niemożliwe.

- Przy pierwszym liczeniu na miejscu udało nam się oszacować liczbę na około 170, ale nie byliśmy w stanie zajrzeć we wszystkie trociny czy zakamarki budek w klatkach. Dopiero przy przenoszeniu zwierząt do domów tymczasowych udało się tę liczbę uściślić. Niektóre samice były też kotne i urodziły młode. Sytuacja jest więc nadal dynamiczna - wyjaśnia Paulina Hańska.

812315059_122221920920583970_5396220825762121011_n

Wszystkie zwierzęta znalazły miejsca

Po interwencji zwierzęta zostały tymczasowo zabezpieczone w pomieszczeniu udostępnionym przez IGKiM. Już następnego dnia wszystkie udało się rozlokować w wyspecjalizowanych fundacjach i domach tymczasowych.

- Trzech wolontariuszy odłożyło na bok życie prywatne i zawodowe. Siedzieli na telefonach, obdzwaniali ośrodki z listy Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, fundacje i osoby polecane jako doświadczone w opiece nad takimi zwierzętami. Poruszyliśmy wszystkie możliwe kontakty - mówi przedstawicielka Zwierzolubów.

Zwierzęta trafiły do dwóch wyspecjalizowanych fundacji i trzech domów tymczasowych. W pomoc zaangażowały się m.in. Fundacja Arbuz i Azyl dla Królików w Toruniu.

Teraz rozpoczyna się sprawdzanie ich stanu zdrowia. Zwierzęta mają zostać przebadane przez lekarzy weterynarii. Już teraz wiadomo, że niektóre wymagają pomocy.

- Mamy informację, że koszatniczki są anemiczne, słabe i niedożywione. One na pewno trafią do weterynarza. Fundacje i domy tymczasowe zapewnią wszystkim potrzebną pomoc weterynaryjną. Najdalej w weekend pojedziemy sprawdzić, jak wygląda sytuacja zwierząt już na miejscu - zapowiada Paulina Hańska.

811830505_122221921004583970_637229994130651142_n

"Gdyby nie zgłoszenie, nikt by o tym nie wiedział"

Przedstawicielka Zwierzolubów podkreśla, że do całej interwencji mogłoby w ogóle nie dojść, gdyby nie osoba, która zdecydowała się powiadomić fundację. Dlatego po akcji Zwierzoluby apelują, aby nie pozostawać obojętnym na sygnały świadczące o zaniedbywaniu lub znęcaniu się nad zwierzętami i nie bać się ich zgłaszać.

- Dla mnie najważniejsze jest uświadomienie ludziom, żeby zgłaszali takie sytuacje, bo my nic byśmy nie zrobili, gdyby nie zgłoszenie. Nikt by o tym wszystkim nie wiedział. Jest nam miło, że zbieramy gratulacje, ale tak naprawdę impulsem do tej interwencji była pani, która nie pozostała obojętna - podkreśla Paulina Hańska.

W poniedziałkowej akcji uczestniczyli również policjanci oraz lekarz weterynarii. Jak informowała nas Izabela Lewicka-Waszak z Komendy Powiatowej Policji w Inowrocławiu, zgłoszenie wpłynęło około godz. 15.35. Funkcjonariusze asystowali podczas zabezpieczania zwierząt. Policyjne czynności w sprawie nadal trwają.

Fundacja zapowiada, że będzie informowała zarówno o stanie i dalszych losach odebranych zwierząt, jak i o kolejnych działaniach prawnych związanych ze sprawą.

811588450_122221921964583970_9173783259437225988_n