Do awantury doszło w poniedziałek podczas sesji Rady Miejskiej. Krzysztof Pietrzak chciał zabrać głos, jednak przewodnicząca Ewa Podogrodzka mu go nie udzieliła. Mężczyzna mimo to próbował przemawiać. Po ostrej wymianie zdań został wyprowadzony z sali przez funkcjonariuszy straży miejskiej.
Prezydent Inowrocławia Arkadiusz Fajok zdecydowanie stanął po stronie przewodniczącej. Jego zdaniem interwencja była konsekwencją zakłócania obrad. Odniósł się również do atmosfery wokół władz miasta i krytyki pojawiającej się w przestrzeni publicznej.
- Od kilku dni obserwujemy medialne ataki na radnych i prezydenta miasta. To, co dzieje się w ostatnim czasie w mediach, wykracza poza jakikolwiek poziom konstruktywnej debaty publicznej. Szczucie, wzbudzanie niepokoju społecznego, mowa nienawiści, szkalowanie, obrażanie i ciągły hejt, a co najgorsze - nawoływanie do przestępstw i grożenie prezydentowi również śmiercią, może doprowadzić do bardzo niebezpiecznych zdarzeń - stwierdził.
Zobacz też: Nowe, a już zniszczone. Skate park znów wymaga naprawy
Prezydent skrytykował także zachowanie części radnych opozycyjnych, zarzucając im, że obserwowali i nagrywali zajście z uśmiechem - jak to określił - "wyreżyserowany spektakl pana Pietrzaka".
- Pani Koman, panie Kaczmarek, panie Marcinkowski - żenada i wstyd – powiedział prezydent.
Wroński: "Weźcie na klatę niezadowolenie mieszkańców"
Zupełnie inaczej wydarzenia ocenił radny Rady Powiatu Inowrocławskiego Marcin Wroński. Jego zdaniem użycie straży miejskiej do wyprowadzenia mieszkańca z sali było niedopuszczalne.
- Użycie siły wobec mieszkańca to skandal, który kojarzy się jednoznacznie z dyktaturą i systemami totalitarnymi. Zwracam się do przewodniczącej Rady Miejskiej w Inowrocławiu o zaprzestanie w przyszłości takich praktyk. Jak można przy pomocy funkcjonariuszy Straży Miejskiej wyrzucać mieszkańca z sali sesyjnej? - komentuje Wroński.
Radny uważa, że władze powinny wykazywać większą tolerancję wobec krytycznych wystąpień mieszkańców.
- Radni i władza nie powinni odgradzać się murem od mieszkańców, ponieważ to dzięki ich głosom zostali wybrani. Trzeba zawsze głosu mieszkańców wysłuchać, nawet jeśli jest krytyczny wobec radnych czy prezydenta, a nie kneblować im usta. Bierzecie co miesiąc diety i wynagrodzenia, to weźcie na klatę niezadowolenie mieszkańców - dodaje.
Co ciekawe, Wroński wskazuje, że niemal równolegle do podobnej sytuacji miało dojść również podczas sesji Rady Powiatu Inowrocławskiego. Tam także mieszkaniec chciał wystąpić, ale nie otrzymał głosu. Jak relacjonuje radny, doprowadziło to do emocjonalnej wymiany zdań i nazwania jednego z członków Zarządu Powiatu "oszustem".
To nie pierwszy raz
Jeszcze podczas poniedziałkowej sesji radna Ewa Koman zwracała uwagę, że w całej dyskusji na dalszy plan schodzi jej zdaniem najważniejsza kwestia – po raz kolejny mieszkaniec, który przyszedł na obrady, nie został dopuszczony do głosu. Przypomniała przy tym wcześniejszą sytuację z udziałem rodziców dzieci z niepełnosprawnościami, którzy również chcieli zabrać głos podczas sesji.
- Za każdym razem będę głosowała za tym, aby mieszkańcy, którzy przyjdą i będą chcieli zabrać głos, niech oni ten głos zabiorą. Co państwu szkodzi? – mówiła Ewa Koman.
Przypomnijmy, że w marcu 2024 roku podczas sesji dotyczącej nadania skwerowi imienia Praw Kobiet do głosu nie została dopuszczona przedstawicielka grupy stojącej za inicjatywą. W styczniu 2026 roku głosu odmówiono rodzicom dzieci z niepełnosprawnościami, którzy chcieli mówić o problemach dotyczących edukacji.
Kolejny przypadek miał miejsce wiosną tego roku. Radny powiatowy Leszek Sienkiewicz chciał przedstawić stanowisko dotyczące RIPOK-u i miejskich spółek komunalnych, jednak również nie otrzymał możliwości wystąpienia. Teraz do tej listy dołączyła sprawa Krzysztofa Pietrzaka.
Trzeba jednak zaznaczyć, że sam fakt obecności na sesji nie daje mieszkańcowi automatycznego prawa do przemawiania. Statut Miasta pozostawia przewodniczącemu możliwość udzielenia głosu osobie niebędącej radnym. I to właśnie sposób korzystania z tego uprawnienia staje się dziś przedmiotem coraz ostrzejszego sporu.