» O tym przeczytasz tylko na Ino.online


Do redakcji Ino.online w ostatnich tygodniach zgłosiły się osoby świadczące usługi medyczne w inowrocławskim szpitalu. Lekarze, pielęgniarki, ratownicy medyczni alarmowali, że od miesięcy nie otrzymują pełnego wynagrodzenia za swoją pracę.

- Są wśród nas samotne matki, osoby utrzymujące całe rodziny i ludzie, dla których wynagrodzenie ze szpitala jest jedynym źródłem dochodu - mówili nasi rozmówcy, prosząc o anonimowość.

O wyjaśnienia poprosiliśmy dyrektora szpitala Bartosza Myśliwca, którego odpowiedź pokazuje skalę problemu. Jak przyznaje dyrekcja, zaległości wobec osób pracujących na podstawie umów cywilnoprawnych przekraczają obecnie 7,5 mln zł.

- Na dzień dzisiejszy kwota pozostałych zobowiązań z tytułu powyższych umów wynosi ponad 7,5 mln złotych u łącznie 354 pracowników udzielających świadczeń na podstawie umowy cywilno-prawnej - mówi nam dyrektor.


Zobacz też: Kontrola ujawniła uchybienia w II LO. Nieprawidłowości przy każdej sprawdzonej wycieczce


Problem dotyczy wszystkich grup zawodowych współpracujących ze szpitalem na kontraktach – lekarzy, pielęgniarek i położnych, ratowników medycznych oraz diagnostów laboratoryjnych.

Nie ma pieniędzy na spłatę

Jak słyszymy, z powodu trudnej sytuacji finansowej placówka była w stanie uregulować jedynie część zaległości. Jak podkreśla, dostępne środki pozwoliły na wypłatę brakujących 20 proc. wynagrodzeń za grudzień 2025 roku oraz 20 proc. wartości kontraktów za kwiecień 2026 roku.

Dodatkowo szpital mierzy się z rosnącą liczbą roszczeń ze strony wierzycieli. Jak słyszymy, do placówki wpłynęły nakazy sądowe zapłaty na łączną kwotę przekraczającą 4,5 mln zł.

Pierwsi pracownicy odchodzą

Dyrektor przyznaje, że przedłużające się problemy finansowe mogą doprowadzić do rezygnacji kolejnych osób z pracy w szpitalu.

- Przedłużające się problemy finansowe szpitala mogą rzeczywiście skutkować rezygnacją z udzielania świadczeń zdrowotnych zarówno przez lekarzy, pielęgniarki i położne, ratowników medycznych jak i diagnostów laboratoryjnych - słyszymy.

Pierwsze takie przypadki już odnotowano.

- W chwili obecnej odnotowaliśmy rezygnację 1 lekarza (specjalności anestezjologia i intensywna terapia) oraz 3 pielęgniarek z uwagi na zaległości w płatnościach - poinformował Bartosz Myśliwiec.

Szpital tonie w długach

Inowrocławski szpital, podobnie jak inne szpitale powiatowe w Polsce, od lat zmaga się z bardzo trudną sytuacją finansową.

- Obecna sytuacja finansowo-ekonomiczna jest bardzo zła, co w przypadku braku szybkiej poprawy może zaskutkować stopniowym ograniczaniem prowadzonej działalności – zwłaszcza w obszarach najbardziej kosztochłonnych - ostrzega doktor Bartosz Myśliwiec.

Zdaniem dyrektora główną przyczyną problemów jest niewystarczające finansowanie świadczeń zdrowotnych. Szpital prowadzi rozmowy z Powiatem Inowrocławskim, Narodowym Funduszem Zdrowia i Ministerstwem Zdrowia, licząc na poprawę sytuacji.

- Natychmiast podjęliśmy kroki zmierzające do przywrócenia płynności finansowej placówki. Niemniej jednak bez adekwatnej wyceny świadczeń zdrowotnych, pełnego pokrycia planowanego od lipca wzrostu wynagrodzeń, podjęcia działań zmierzających do globalnej poprawy systemu ochrony zdrowia w naszym kraju, a także bez pełnego zrozumienia ze strony kontrahentów i woli rezygnacji z drogi sądowej, choćby częściowego umorzenia odsetek i zawarcia stosownych porozumień, cel ten może zostać nieosiągnięty - mówi nam Bartosz Myśliwiec.

Oznacza to, że nawet podejmowane obecnie działania mogą nie wystarczyć do przywrócenia płynności finansowej szpitala.

- Osobiście jest mi bardzo przykro i mam uzasadnione pretensje do władz odpowiedzialnych za system ochrony zdrowia w naszym kraju za to, że w 40-letniej historii naszego szpitala doszliśmy do takiego momentu. Kilkakrotnie przeprosiłem moich pracowników za ten stan, jednocześnie prosząc o wyrozumiałość dla tej trudnej dla nas wszystkich sytuacji - podkreśla Bartosz Myśliwiec.

"Region bez szpitala sobie nie poradzi"

Na razie nie wiadomo, kiedy wszystkie zaległe wynagrodzenia zostaną wypłacone. Sam dyrektor przyznaje jednak, że bez dodatkowych pieniędzy i zmian systemowych przywrócenie pełnej płynności finansowej może okazać się niezwykle trudne.

- Trzeba zrobić wszystko aby to zdrowie ratować - za wszelką cenę. Bo o ile szpital ten poradzi sobie beze mnie jako dyrektora, to region bez szpitala sobie nie poradzi - dodaje dyrektor szpitala.