Jak ujawniliśmy, powiat inowrocławski musiał zwrócić 729 tys. zł dotacji wraz z odsetkami. Pieniądze przyznano na utworzenie i wyposażenie domu dla matek z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży. Placówka została otwarta, jednak przez kolejne miesiące nie było chętnych, żeby w niej zamieszkać. Ostatecznie powiat zdecydował o zmianie przeznaczenia budynku i utworzeniu w nim dwóch domów dziecka.

Do sprawy podczas sesji wróciła radna Elżbieta Wiśniewska z Koalicji Obywatelskiej, która przedstawiła dokumenty otrzymane od wojewody kujawsko-pomorskiego. Jak wskazała, powiat już w styczniu 2026 roku zwrócił 729 tys. zł dotacji oraz 294 tys. zł odsetek. Łącznie daje to ponad milion złotych.

Radna przypomniała, że podczas czerwcowej sesji starosta Wiesława Pawłowska, odpowiadając na pytanie o zwrot dotacji, miała poinformować o kwocie zaledwie 30 tys. zł.

- Mamy zatem zasadniczą rozbieżność pomiędzy informacją przekazaną podczas czerwcowej sesji przez panią starostę mieszkańcom powiatu inowrocławskiego a dokumentami potwierdzającymi dokonanie tego zwrotu - mówiła Wiśniewska.


Zobacz też: Znamy nazwisko nowej dyrektor KCK


Radna pytała również, dlaczego zarząd powiatu nie sprostował wcześniejszej informacji i czy jego członkowie wiedzieli o styczniowym przelewie. Zarzuciła też władzom powiatu ukrywanie informacji przed mieszkańcami i radnymi.

Pod koniec Wiśniewska odniosła się również do wcześniejszego oświadczenia Prawa i Sprawiedliwości, w którym politycy tej partii zarzucali jej środowisku brak troski o los dzieci.

- Nie zgadzam się na wykorzystywanie dzieci z placówek opiekuńczo-wychowawczych do politycznych ataków i insynuacji - podkreśliła radna.

Na jej wystąpienie zareagował radny Maciej Basiński z PiS. Nie odniósł się do rozbieżności w podawanych kwotach, a skupił na obecnym przeznaczeniu budynku i sytuacji dzieci, które znalazły w nim opiekę.

- Nie ma domu matki z dzieckiem, są dwa domy dziecka, w których umieszczono 35 dzieci. Tych 35 dzieci otrzymało od nas wszystkich, od całej rady, szansę na dalsze spokojne życie. My tak naprawdę uratowaliśmy teraźniejszość i przyszłość tych dzieci. Bo to są dzieci, które wychowywały się w rodzinach patologicznych, gdzie często dochodziło do przemocy i nadużywania alkoholu. Ojciec wracał pijany, matka bała się odezwać, bo była przez niego bita - przekonywał.

Basiński wyliczył, że zwrócony milion złotych w przeliczeniu na 35 dzieci daje około 28,5 tys. zł na osobę. Przedstawił tę kwotę jako koszt zapewnienia dzieciom lepszych warunków życia. Na zakończenie zwrócił się bezpośrednio do Wiśniewskiej.

- A pani niech więcej już nie wykorzystuje tych 729 tysięcy i niech pani więcej nie podnosi tego tematu, bo to jest gra polityczna z pani strony - stwierdził Basiński.