Chodzi o dwa pisma, które wpłynęły do Biura Rady Miejskiej. Dotyczyły stwierdzenia wygaśnięcia mandatów Marcina Skonieczki i Roberta Rychwickiego, o czym informowaliśmy tutja. Pod dokumentami miały znaleźć się podpisy przypisane radnym Bartłomiejowi Staniszowi i Jackowi Będkowskiemu. Obaj oświadczyli jednak, że nie sporządzali ani nie składali takich wniosków.
W poniedziałek rada zajęła się uchwałą upoważniającą przewodniczącą do zawiadomienia właściwych organów ścigania. Tym razem podziałów nie było – wszyscy radni zagłosowali za. Zanim jednak doszło do głosowania, na sali rozgorzała dyskusja.
Robert Rychwicki przekonywał, że wniosek dotyczący jego mandatu jest bezzasadny. Jego zdaniem cała sytuacja może być próbą destabilizacji koalicji współpracującej z prezydentem Arkadiuszem Fajokiem.
Zobacz też: Spięcie przed sesją. Chciał rozmawiać przy mediach, przewodnicząca opuściła salę
- Polityczne spory są czymś naturalnym, ale są granice, których nie powinno się przekraczać. Liczymy na profesjonalizm naszych służb i szybkie ustalenie osoby lub osób odpowiedzialnych za sporządzenie i złożenie tych dokumentów - mówił.
Najwięcej emocji wywołało wystąpienie Bartłomieja Stanisza, którego dane i podpis miały zostać wykorzystane pod jednym z dokumentów. Radny poinformował, że sam zawiadomił już policję.
- Nie jestem autorem tego pisma, nie podpisałem go i nikogo do tego pisma nie upoważniłem. Złożyłem oficjalne oświadczenie w Urzędzie Miasta, a następnie zawiadomiłem już policję i dzisiaj mówię: dość – mówił Stanisz.
W dalszej części wystąpienia mówił o hejcie, pomówieniach i politycznych atakach.
- Od miesięcy obserwujemy ciągłe próby wywoływania konfliktów i awantur niemal z każdej sprawy, z przecinka z literówki. Do czego jeszcze dążymy?.
Na te słowa zareagowali radni opozycji. Ewa Koman oceniła, że ton wypowiedzi Stanisza sugerował, pod czyim adresem kierowane są zarzuty.
- Z tonu pana wypowiedzi jasno wynika, kogo pan oskarżył, w jakiej roli postawił pan nas, a w jakiej roli postawił pan siebie i swoich kolegów. Wypraszam sobie osobiście i w imieniu moich kolegów ton takiej wypowiedzi. Jest to niestosowne - mówiła, jednocześnie podkreślając, że radni są zgodni co do potrzeby skierowania sprawy do odpowiednich służb.
Podobnie wypowiedział się Wojciech Piniewski, który sprzeciwił się wiązaniu sprawy z działalnością opozycji. Stanisz odpowiadał, że nie wskazał osoby odpowiedzialnej za pisma, a jego wypowiedź dotyczyła – jak mówił – nasilającego się hejtu w internecie.
Głos zabrał także Marcin Skonieczka, którego mandatu dotyczył drugi wniosek.
- Jest to trzeci donos, trzecia próba podważenia słuszności wykonywania przeze mnie mandatu. Powiem szczerze, nie mam słów, żeby opisać, co czuję. Jestem wzruszony - powiedział ironicznie.
Ostatecznie polityczne różnice nie przełożyły się na wynik głosowania. Rada jednogłośnie dała przewodniczącej zielone światło do zawiadomienia organów ścigania. Teraz to one mają ustalić, kto sporządził dokumenty, w jaki sposób trafiły do rady i kto posłużył się podpisami radnych.


