17 września samorządowcy i mieszkańcy powiatu inowrocławskiego zamierzają protestować przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów, a następnie przed Sejmem. Chcą zwrócić uwagę na wykluczenie komunikacyjne regionu i brak dobrego połączenia z siecią dróg szybkiego ruchu.
Do zapowiedzi protestu odniósł się radny Rady Powiatu Inowrocławskiego Bartosz Krajniak. Podkreśla, że sama idea walki o lepsze połączenia drogowe jest słuszna.
- Nie mam nic przeciwko temu, żeby samorządowcy walczyli o drogę szybkiego ruchu i lepsze skomunikowanie Inowrocławia oraz całego powiatu. Wręcz przeciwnie. Uważam, że taka inwestycja jest potrzebna– zaznacza.
Zobacz też: Seksafera w Inowrocławiu. Prezydent powołał komisję, prokuratura bada sprzęt
Radny ma jednak zastrzeżenia do postawy władz powiatu. Jak wskazuje, od dłuższego czasu składa interpelacje i pytania dotyczące stanu dróg powiatowych, planowanych remontów oraz pieniędzy przeznaczanych na ten cel.
- Trudno pouczać "Warszawę" o tym, jak powinna dbać o drogi, kiedy samemu nie potrafi się mieszkańcom powiedzieć, które własne drogi zamierza się wyremontować – stwierdza Krajniak.
Radny zwraca również uwagę na wydatki powiatu. W swoim oświadczeniu wymienia ponad 200 tys. zł na zakup mobilnej sceny, blisko 200 tys. zł na pomnik bitwy pod Mątwami oraz ponad 650 tys. zł na promocję. Podkreśla, że nie oczekuje przeznaczania wszystkich środków na drogi, ale pyta o hierarchię potrzeb.
- Jeżeli chcemy być wiarygodni, walcząc o wielkie inwestycje państwowe, musimy jednocześnie pokazywać, że potrafimy odpowiedzialnie zarządzać tymi drogami, które już dziś są w naszej kompetencji – podsumowuje.

