W poniedziałek przedstawiciele miasta, powiatu oraz okolicznych gmin wspólnie przedstawili szczegóły planowanego protestu, podczas którego chcą zwrócić uwagę rządu na brak dobrego połączenia Inowrocławia i powiatu z autostradami oraz drogami ekspresowymi.
Arkadiusz Fajok: nie walczymy o jedną konkretną drogę
Prezydent Inowrocławia Arkadiusz Fajok podkreślał, że problem nie dotyczy wyłącznie miasta, ale całego powiatu. Samorządowcy nie ograniczają swoich postulatów do Via Pomeranii. Chcą przede wszystkim takiego połączenia, które pozwoli sprawnie dostać się do autostrady lub drogi ekspresowej.
- Chcemy, aby nasz głos w końcu został usłyszany. Wiele gmin boryka się z tym samym problemem – nie mamy dostępu do dróg szybkiego ruchu. Nie walczymy przy tym o jedną, konkretną trasę. Apel, który w piątek podpisaliśmy wspólnie jako samorządowcy, odnosi się do kilku projektów pojawiających się już wcześniej w przestrzeni publicznej. Tak naprawdę zależy nam jednak przede wszystkim na jakimkolwiek rozwiązaniu, które pozwoli skomunikować powiat inowrocławski z autostradą lub drogą ekspresową – mówił Arkadiusz Fajok.
Znacznie mocniej wypowiadała się starosta Wiesława Pawłowska. Przypomniała, że już w 2024 roku sejmik województwa poparł rozbudowę Via Pomeranii przez Inowrocław w kierunku Konina.
- My wołamy i żądamy tej drogi - mówiła starosta. Zapowiedziała też, że warszawska manifestacja nie musi być ostatnią akcją. - Nie odpuścimy jednym protestem w Warszawie.
Wicestarosta Henryk Procek zwracał uwagę na społeczny wymiar problemu. Jego zdaniem dobre skomunikowanie regionu to nie tylko kwestia dróg, ale również miejsc pracy i możliwości pozostania mieszkańców w powiecie.
- Chcemy, aby każdy mógł tutaj na miejscu dbać o swój własny rozwój, żeby nie musiał wyjeżdżać za pracą, a jeśli będzie chciał to zrobić, to żeby był to jego wybór. My także musimy zadbać o naszych mieszkańców, bo to oni są najważniejsi. Chodzi o dostęp do miejsc pracy, a co za tym idzie – również o dostęp do dobrej komunikacji, węzłów drogowych i zaplecza logistycznego - podkreślał.
Gminy wspierają protest
Burmistrz Kruszwicy Mikołaj Bogdanowicz zwrócił uwagę, że sama obwodnica Inowrocławia nie rozwiązała problemu dostępności komunikacyjnej całego regionu. Jego zdaniem potrzebne są także inwestycje zwiększające przepustowość istniejących dróg krajowych nr 15 i 25.
- W ostatnich latach w całej Polsce zrealizowano wiele inwestycji, które rozwiązały nie tylko problemy komunikacyjne, ale również przyczyniły się do rozwoju gospodarczego. Niestety, powiat inowrocławski został w tych planach pominięty - mówił. Zaapelował również do parlamentarzystów z okręgu bydgoskiego o wsparcie inicjatywy samorządowców.
Burmistrz Janikowa Bartłomiej Jaszcz mówił z kolei o gospodarczym znaczeniu nowych połączeń. Po zahibernowaniu produkcji sody Janikowo ma około 40 hektarów terenów, które mogą zostać wykorzystane pod nowe inwestycje. Problemem jest jednak komunikacja.
- Inwestor przede wszystkim rozpatruje lokalizację. Patrzy na możliwości dojazdu, na autostrady, na drogi ekspresowe - mówił. Jego zdaniem lepsza infrastruktura może również pomóc zatrzymać młodych mieszkańców w regionie.
Do protestu przyłącza się także gmina Rojewo. Wójt Rafał Żurowski przypomniał o przygotowywanej inwestycji drogowej mającej połączyć powiat inowrocławski z bydgoskim przez teren gminy Rojewo.
- Ta inwestycja nie rozwiąże jednak problemu wykluczenia naszego powiatu pod kątem dróg ekspresowych i dróg szybkiego ruchu - zaznaczył.
"Nie chcemy kolejnych map. Chcemy drogi"
Organizator protestu Bartłomiej Stanisz podkreślił, że brak szybkich połączeń drogowych uderza również bezpośrednio w lokalnych przedsiębiorców.
- Dla naszych firm wykluczenie komunikacyjne oznacza realne koszty, stracony czas i zmniejszoną konkurencyjność. Były zapowiedzi, były przedstawiane mapy, były zapewnienia. Dzisiaj nie chcemy kolejnych map. Dzisiaj chcemy drogi – mówił.
17 września protestujący spotkają się przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów, skąd przejdą pod Sejm. Apel samorządowców ma trafić do premiera oraz marszałka Sejmu.
- Tego dnia nie pytamy, kto jest z jakiej partii. Pytamy, kto jest za Inowrocławiem - podsumował Stanisz.
