Netflix pokazuje Polskę z 1670 roku. A jak wtedy wyglądał Inowrocław?

Co działo się w Inowrocławiu w 1670 roku? Rzeczywistość była znacznie bardziej surowa niż w serialu Netflixa.

Serial "1670" wraca z trzecim sezonem, ponownie przenosząc widzów do XVII-wiecznej Polski. Produkcja Netflixa jest oczywiście satyrą, ale wiele osób może zadać sobie pytanie: jak wyglądało wtedy życie w Inowrocławiu?

Spróbujemy na to odpowiedzieć. Przede wszystkim nie był to okres bogactwa i szlacheckich uczt, lecz czas odbudowy po wojnach, epidemiach i ogromnych zniszczeniach.

Miasto, które dopiero podnosiło się z ruin

Jeszcze kilkanaście lat wcześniej Inowrocław przeżył prawdziwą katastrofę. Podczas potopu szwedzkiego miasto było okupowane przez wojska Karola X Gustawa. Grabieże, pożary i wysokie podatki doprowadziły do niemal całkowitego upadku dawnego ośrodka książęcego. W połowie XVII wieku liczba mieszkańców spadła do około 500 osób, co oznaczało, że Inowrocław należał już do niewielkich miast. Wiele parceli stało pustych, domy popadały w ruinę, zamek był zniszczony, a w klasztorze pozostał zaledwie jeden zakonnik.

Gdy bohaterowie serialu "1670" prowadzą swoje komiczne spory, prawdziwi mieszkańcy Inowrocławia bardziej martwili się o to, czy uda się odbudować dom i zdobyć żywność na zimę.

Cztery lata po jednej z najkrwawszych bitew w historii Polski

W 1670 roku mieszkańcy nadal pamiętali wydarzenia sprzed zaledwie czterech lat. Latem 1666 roku, w pobliskich Mątwach, doszło do bitwy wojsk królewskich z rokoszanami Jerzego Sebastiana Lubomirskiego. Zginęło około czterech tysięcy żołnierzy. Do dziś uważa się ją za najbardziej krwawą bratobójczą bitwę w historii Rzeczypospolitej. Wieści o tej tragedii przez długi czas były żywe w całym regionie. Bitwa pod Mątwami - za sprawą Bogdana - została wspomniana także w trzecim sezonie serialu.

Czym zajmowali się mieszkańcy?

Inowrocław nie przypominał już bogatego miasta z czasów średniowiecza, ale nadal funkcjonował jako lokalny ośrodek administracyjny i handlowy.

Większość mieszkańców utrzymywała się z uprawy zbóż (żyta, pszenicy, jęczmienia i owsa), hodowli bydła, świń i drobiu, rzemiosła - pracowali kowale, szewcy, piekarze, garncarze, bednarze czy krawcy, drobnego handlu na rynku, usług dla okolicznej szlachty.

Choć wydobycie soli nie miało już takiego znaczenia jak w średniowieczu, bogactwo solankowe nadal pozostawało charakterystycznym elementem okolicy i od wieków wpływało na rozwój miasta.

szwedzi

Jak wyglądało miasto?

Dzisiejszy Inowrocław trudno byłoby rozpoznać. W centrum znajdował się rynek z drewnianą zabudową. Stały jeszcze: kościół św. Mikołaja, kościół NMP, fragmenty murów miejskich oraz zniszczony zamek.

Większość domów była drewniana, kryta gontem lub słomą. Brukowanych ulic praktycznie nie było. Po deszczach ulice zamieniały się w błoto, a oświetlenia oczywiście nie znano.

Co jedzono?

Przeciętny mieszkaniec Kujaw jadł zupełnie inaczej niż bohaterowie serialowych uczt. Na stole najczęściej pojawiały się: chleb żytni, kasze, kapusta, groch, rzepa, cebula, ryby, a mięso... jedynie od święta. Piwo pito znacznie częściej niż wodę, ponieważ było bezpieczniejsze mikrobiologicznie.

Jak wyglądał dzień?

Życie wyznaczały pory roku i dźwięk kościelnych dzwonów. Dzień rozpoczynał się o świcie. Rolnicy pracowali na polach należących do okolicznych majątków, rzemieślnicy otwierali warsztaty przy rynku, kupcy handlowali podczas targów, a dzieci - jeśli nie pochodziły z najbogatszych rodzin - bardzo szybko pomagały rodzicom w pracy.

A szlachta?

W serialu "1670" głównym bohaterem jest szlachcic Jan Paweł Adamczewski. Na Kujawach również dominowała szlachta, jednak zdecydowana większość jej przedstawicieli nie była magnatami. Posiadali niewielkie majątki ziemskie, sami doglądali gospodarstw i często żyli znacznie skromniej, niż pokazują to historyczne filmy. Gdybyśmy przenieśli się do Inowrocławia z 1670 roku... najbardziej zaskoczyłaby nas cisza.

Rzecz jasna, nie usłyszelibyśmy samochodów ani pociągów. Zamiast nich - stukot końskich kopyt, odgłosy kuźni, bicie kościelnych dzwonów i gwar rynku. Miasto liczyło zaledwie kilkuset mieszkańców (podobno około 500), a każdy znał niemal każdego.