» O tym przeczytasz tylko na Ino.online
Pierwszy Ino Rap Festiwal odbył się w 2025 roku na Stadionie Miejskim. Na scenie pojawili się m.in. Peja, DJ Decks i Young Igi. Ambicje były duże, ale frekwencja okazała się znacznie niższa od oczekiwanej.
Sprzedano 290 biletów, a dodatkowo rozdano bezpłatne wejściówki. Organizacja festiwalu kosztowała 190 871,97 zł, z czego 50 tys. zł pochodziło od sponsorów.
Druga edycja. Ponad dziesięć razy taniej
W tym roku miasto zdecydowało się na zupełnie inną formułę. Zrezygnowano z biletów i dużej ogólnopolskiej gwiazdy, a scenę oddano przede wszystkim lokalnym wykonawcom.
Znacznie spadły też koszty. Jak ustaliliśmy, tegoroczny Ino Rap kosztował 16 400 zł. Do tej kwoty trzeba będzie jeszcze doliczyć opłaty na rzecz ZAiKS, które na razie pozostają w trakcie rozliczenia.
O szczegółowe wydatki związane z imprezą zapytali również radni Porozumienia Samorządowego dla Inowrocławia – Grzegorz Kaczmarek, Ewa Koman i Tomasz Marcinkowski. W interpelacji skierowanej do prezydenta Arkadiusza Fajoka chcą pełnego rozliczenia drugiej edycji festiwalu. Pytają m.in. o wynagrodzenia wykonawców i DJ-ów, koszty sceny, nagłośnienia, ochrony, promocji czy pracy miejskich pracowników.
Znów dyskusja o frekwencji
Mimo darmowego wstępu frekwencja ponownie nie dopisała i stała się przedmiotem krytyki.
- Frekwencja wyniosła kilkadziesiąt osób, czyli jeszcze mniej niż w 2025 roku – twierdzi radny powiatu Marcin Wroński.
Zobacz też: Mobilność na wesoło. Tak na Rąbinie świętowano Europejski Tydzień Mobilności
Jego zdaniem Inowrocław potrzebuje imprezy, na której mogą zaprezentować się miejscowi raperzy, jednak dotychczasowa formuła nie przynosi oczekiwanych efektów.
- Nie kwestionuję zasadności istnienia Ino Rap Festiwal, bo powinniśmy mieć tego typu imprezę, gdzie lokalni artyści mogą się zaprezentować. Jednak ostatnie dwa lata pokazują, że formuła tego wydarzenia nie wychodzi naprzeciw oczekiwaniom młodych mieszkańców naszego miasta – ocenia.
Wroński proponuje połączenie obu dotychczasowych koncepcji: darmowego festiwalu z lokalnymi artystami i przynajmniej jedną gwiazdą ogólnopolskiej sceny. Wymienia m.in. Pezeta, O.S.T.R. i Bonusa RPK.
Miasto: cel był inny
Ratusz tegoroczną edycję ocenia pozytywnie i podkreśla, że jej głównym celem nie było ściągnięcie dużych nazwisk, ale promocja lokalnej sceny.
- Tegoroczna edycja Ino Rap miała przede wszystkim stworzyć przestrzeń dla lokalnych artystów i dać im możliwość zaprezentowania swojej twórczości przed publicznością. To właśnie promocja lokalnej sceny muzycznej była jednym z głównych założeń wydarzenia i pod tym względem pozytywnie oceniamy jego przebieg – mówi nam Daria Knasiak-Majewska, rzecznik Urzędu Miasta.
Co ciekawe, ratusz nie odpowiedział wprost na nasze pytanie o ocenę frekwencji i nie podał liczby uczestników tegorocznego festiwalu.
Czy będzie trzecia edycja? Tego na razie nie wiadomo. Miasto informuje jedynie, że trwają prace nad kalendarzem wydarzeń na przyszły rok.
Po dwóch latach Ino Rap ma więc za sobą dwie zupełnie różne odsłony. Pierwszą – z ogólnopolskimi gwiazdami, biletami i budżetem sięgającym niemal 191 tys. zł. Drugą – lokalną, darmową i kosztującą na razie 16,4 tys. zł. Pytanie o to, jaka formuła rzeczywiście przyciągnie publiczność, pozostaje otwarte.