Test: MG ZS Hybrid+. Rodzinny SUV za 90 tys. zł?
Ekspansja MG trwa w najlepsze. W pierwszym kwartale 2026 r. to 7. najchętniej wybierana marka w Polsce przez klientów indywidualnych. Na nasz rynek wprowadza nowe modele i rodzaje napędu. Ja tymczasem postanowiłem sprawdzić, co oferuje jeden z najtańszych modeli w gamie, czyli ZS.
Tak wygląda samochód bez fajerwerków
MG ZS to samochód o tak neutralnym wyglądzie, że chyba trudno znaleźć osoby, którym będzie się szczególnie… nie podobał. Jednocześnie jego stylistyka w żaden sposób nie jest porywająca ani zwracająca na siebie uwagę. To po prostu SUV o klasycznym, nieprzekombinowanym spojrzeniu, który ma trafić w gusta jak największej liczby osób.


Auto mierzy 4,43 m długości i w zależności od wersji wyposażenia wyjeżdża na felgach w rozmiarze od 16 do 18 cali. Ja testuję najbogatszą wersję z 18-calowymi obręczami i wyglądają one tutaj optymalnie. Jeśli wsadzilibyśmy do tego nadwozia 16, chyba byłyby trochę za małe, ale jak kto woli.

Oświetlenie w MG ZS jest częściowo ledowe, z wyjątkiem kierunkowskazów, które są tutaj tradycyjne, zarówno z przodu, jak i z tyłu. Auto otrzymałem w zielonym lakierze, który wymaga dopłaty 2 250 zł, natomiast lakierem bazowym jest biały.
Trudno tutaj pokusić się o jakiś szerszy opis nadwozia, bo samochód specjalnie niczym się nie wyróżnia, ale jak wspomniałem, to może być również jego zaleta.

Wnętrze, które pozytywnie zaskakuje
Muszę przyznać, że w środku MG pozytywnie mnie zaskoczyło. Owszem, swoje oczekiwania dostosowałem do ceny samochodu, dlatego nie były zbyt wygórowane, mimo to jest naprawdę nieźle. Deskę rozdzielczą wykończono tu czymś przypominającym ekoskórę, podobnie jak tapicerkę foteli. Nie obyło się bez wytłaczanego przeszycia nicią, ale w tej cenie nie będę tutaj specjalnie narzekał. Uchwyty w drzwiach pokryto fajnym, chropowatym plastikiem, są też miękkie podpórki na łokcie.


Bardzo wygodnie korzysta się tutaj z dużej dźwigni do zmiany biegów. W tym miejscu muszę wam wkleić opis tego elementu z katalogu, bo mnie urzekł:
“Gałka zmiany biegów została zainspirowana skrzydłem odrzutowca, co nadaje wnętrzu poczucie prędkości i pasji.”

Wracając na ziemię, na tunelu środkowym mamy też duży przycisk start-stop oraz sterowanie hamulcem awaryjnym i trybami jazdy. Jest wygodny podłokietnik z niewielkim schowkiem i dwa uchwyty na napoje z możliwością dostosowywania ich wielkości. Kierownica również nie daje powodów do narzekań - częściowo jest perforowana i wygląda jak najbardziej w porządku. Na tunelu środkowym wygospodarowano miejsce na smartfona oraz porty USB-A i USB-C.

Ekran multimedialny jest wtopiony w deskę rozdzielczą i ma naprawdę niezłe parametry. W najuboższej wersji ma 10,25 cala, a w dwóch wyższych 12,3. Jedyny minus to łączność Android Auto wyłącznie po kablu, ale w tej cenie jest to do zaakceptowania. Fajnie, że pod ekranem umieszczono duże, wygodne przyciski, między innymi do głośności. Klimatyzacją sterujemy już z ekranu. Co ważne, w trybie automatycznym w trakcie testu spisywała się jak najbardziej poprawnie, co w innych chińskich autach nie jest standardem. A naprawdę miała co robić, bo akurat jeździłem w trakcie największych upałów.


W mojej topowej wersji wyposażenia miałem na pokładzie wspomnianą automatyczną klimatyzację, tryby jazdy, cztery elektryczne szyby, aktywny tempomat z utrzymaniem na pasie ruchu, a nawet podgrzewane fotele i kierownicę. Była też bardzo dobra kamera 360 i elektrycznie sterowany fotel kierowcy. Czego w MG ZS nie dostaniemy względem droższych aut? Takich dodatków jak wyświetlacz przezierny, ładowarka indukcyjna do smartfona czy wentylowane fotele, ale powtórzę się jeszcze raz – w tej cenie umieszczanie tu takich gadżetów byłoby zbędną, wręcz przesadną ekstrawagancją.

Ekran centralny przed kierowcą, jak dla mnie, jest trochę za bardzo przeładowany grafikami, przez co nie jest tak czytelny, jak mógłby być i nie znalazłem opcji zmiany motywu na bardziej minimalistyczny.

Warto wspomnieć, że prawy joystick na kierownicy jest tutaj wielofunkcyjny i standardowo służy do głośności. Natomiast jeśli klikniemy przycisk do zmiany widoku na ekranie przed kierowcą, to wtedy tym samym joystickiem sterujemy właśnie tym ekranem. Wymaga to trochę przyzwyczajenia i początkowo można się pogubić.
Podoba mi się za to komputer pokładowy – jest czytelny, jasno wskazuje przejechany dystans, średnią prędkość i spalanie. To też w innych chińczykach nie jest oczywistością. Mamy też informacje na temat obrotów silnika oraz prędkości, a także stopnia rekuperacji, trybu jazdy czy rodzaju napędu.

Małe zastrzeżenie w tym miejscu jest takie, że jeśli korzystam z aktywnego tempomatu i choćby zmienię pas ruchu albo z przodu pojawi się jakiś pojazd, to widok ekranu automatycznie zmienia się na ten dostosowany pod tempomat, co jak dla mnie, nie ma sensu.
Przechodząc do ekranu centralnego, mamy tutaj dwa główne widoki: jeden na zasadzie widgetów (choć nie znalazłem opcji ich edycji), a drugi na zasadzie ikon. Jest też wpadka w tłumaczeniu, ale tylko jedna, a mam na myśli “Światłą”. No i miejscami w ogóle zapomniano przetłumaczyć tekstu. Ale generalnie menu jest logicznie poukładane i przejrzyste.


Warto docenić też dwa skróty w postaci gwiazdek na kierownicy, pod które możemy przypisać konkretne funkcje.
Przestronność i codzienna użyteczność
Jak na SUV-a, w ZS siedzi się stosunkowo nisko. Natomiast widoczność jest w porządku, a fotele też nieźle spełniają swoją rolę.
Na tylnej kanapie, przy moich 181 cm wzrostu, nad głową miałem jeszcze 5 cm, a przed kolanami jakieś 3 cm. Dobrze, że są tam nawiewy i jeden port USB-A, natomiast zabrakło tu wysuwanego podłokietnika. Podłoga jest niemal całkowicie płaska. Siedząc z tyłu, pasażer doceni dość dużą powierzchnię szyb bocznych. Są też gazetowniki w oparciach foteli. Bagażnik ma dość regularne kształty i 443 litry, a pod podłogą znajdziemy miejsce na drobiazgi.


Układ napędowy i zaskakujące zachowanie na autostradzie
Pod maską hybrydowego MG ZS pracuje silnik spalinowy o pojemności 1,5 litra i mocy zaledwie 102 KM oraz mocniejszy od niego silnik elektryczny, który dysponuje mocą 136 KM. Co ciekawe, wstawiono tu trzybiegową przekładnię. Producent uznał, że pozwoli ona na optymalną pracę silnikowi benzynowemu. Optymalną pod kątem zakresu obrotów. Ja mam trochę inne doświadczenia w tym temacie, o czym za chwilę. Bateria ma tu pojemność 1,8 kWh.

Łączna moc układu to 197 KM, a przyspieszenie do setki zajmuje 8,7 sekundy. Hybryda w MG może pracować zarówno w trybie szeregowym, jak i równoległym. Czyli albo benzyniak wytwarza prąd, a koła napędza elektryk albo oba silniki napędzają koła.
Jeśli w mieście poruszamy się w trybie EV, nawet mocne wciśnięcie gazu powoduje niezłe przyspieszenie bez ingerencji silnika benzynowego. Z tego co zauważyłem wynika, że przez większość miejskiej jazdy koła są napędzane równocześnie przez silnik elektryczny, jak i spalinowy, a udział jazdy w samym trybie elektrycznym nie jest jakoś wybitnie duży, ale tradycyjny jak na tego typu hybrydę.
Kierowca ma do wyboru trzy poziomy rekuperacji. Szkoda, że wybrane ustawienie resetuje się po każdym uruchomieniu silnika i wchodzi w tryb pośredni. Osobiście lubię, gdy po odpuszczeniu gazu auto swobodnie się toczy. Wchodzenie w menu i zmienianie tego ustawienia przed każdą podróżą to zbędne utrudnienie.


W jeździe na co dzień MG wykazuje się wystarczającą dynamiką, zawieszenie jest dostatecznie komfortowe, a prowadzenie nie angażuje kierowcy i nie zachęca do szybkiej jazdy. Ale do codziennego przemieszczania sprawdza się to jednak dobrze i trudno na nie specjalnie narzekać. MG posiada komplet asystentów kierowcy, którzy spisują się bez zarzutów, a możemy sterować nimi z ekranu centralnego.


To, co zdziwiło mnie najbardziej, to zachowanie MG na autostradzie i mam tu na myśli w zasadzie dwie kwestie. Pierwsza to nienaturalnie wysokie obroty podczas korzystania z tempomatu. Kiedy jechałem 140 km/h jednostajnie bez tempomatu, obrotomierz wskazywał 3 300 obrotów. Kiedy z taką samą prędkością ustawiłem tempomat, obroty natychmiast wskakiwały na 4 700 i utrzymywały się tak przez cały czas, kiedy tempomat był aktywny. Wtedy w kabinie robiło się nieznośnie głośno i dłuższa jazda w takich warunkach była po prostu nieprzyjemna, bo silnik kręcił się bardzo wysoko. Dlaczego tak duża różnica obrotów wynikała jedynie z użycia bądź nie tempomatu niezależnie od prędkości? Nie wiem, bo spotkałem się z tym pierwszy raz.
Drugie nietypowe zachowanie na autostradzie: jeśli rozpędziłem się do 155 km/h, po chwili jazdy samochód nagle słabł i zwalniał do okolic 140 km/h, by znów po krótkiej chwili dobić do tych 155 km/h. Skąd takie zachowanie? Chyba wyjaśnia to opis działania tej hybrydy przez samego producenta:
“W wyjątkowo wymagających sytuacjach, takich jak pokonywanie stromych wzniesień, poziom naładowania akumulatora może spaść do poziomu wymagającego ponownego naładowania. W takich przypadkach silnik spalinowy przejmuje kontrolę, aby zarówno naładować akumulator, jak i napędzać pojazd, co powoduje tymczasowe, ale zauważalne zmniejszenie dostępnej mocy.”
A gdyby tak układ w takich sytuacjach odpuścił sobie ładowanie baterii i benzyniak wyłącznie napędzał koła? Mimo tylko 102 KM powinien wtedy dać radę utrzymać prędkość rzędu 155 km/h. Natomiast jeśli silnik spalinowy jest zmuszony napędzać auto i jeszcze ładować baterię, to już nie ma siły i zwalnia.


Zdaniem producenta zużycie paliwa w cyklu mieszanym to 5,1 l/100 km. Moje pomiary znajdziecie poniżej. Dodam tylko, że jeździłem w okresie bardzo dużych upałów, gdzie klimatyzacja pracowała na pełnych obrotach, co mogło w jakimś małym stopniu wpłynąć na wyższe wyniki.
Ceny
Ceny hybrydowego MG ZS startują od 93 900 zł, a kończą się na 111 700 zł. W każdym przypadku dostajemy niemal 200-konną hybrydę. Za wariant bez hybrydy trzeba zapłacić od 80 500 zł.

Podsumowanie
MG ZS Hybrid+ to poprawny, z wyglądu neutralny SUV, który kusi dobrym wyposażeniem i naprawdę atrakcyjną ceną. Spośród wielu chińskich marek na polskim rynku, MG jest jedną z tych najbardziej przyjaznych Europejczykom. Mam tu na myśli sposób obsługi. Może to kwestia brytyjskich korzeni, a może dobrze przemyślana strategia. Tydzień wcześniej jeździłem o kilkadziesiąt tysięcy droższym Forthingiem T5 i jeśli miałbym porównać oba te auta, bez zastanowienia wybrałbym ZS-a.
No chyba, że w planach miałbym głównie pokonywanie autostrad z prędkościami 140 km/h. Do tego ZS zwyczajnie nadaje się słabo.

Cennik:
Dziękuję MG Motor Poland za udostępnienie auta do testu.
