Za sukcesem firmy Barbara Luijckx stoją nie tylko liczby, ale przede wszystkim ludzie, wartości i konsekwencja, które od lat budują jej siłę.
Tę wyjątkową historię stworzyli Barbara i Ryszard Borowiczowie, a nadal ją rozwija drugie pokolenie: Wicedyrektor Zarządzająca Katarzyna Borowicz Gabarska, Dyrektor ds. Marketingu i Rozwoju Produktu Paulina Borowicz-Hardeman oraz Dyrektor Zarządzający Mathieu Hardeman.

35 lat temu był Pan młodym przedsiębiorcą z pomysłem i odwagą. Dziś stoi Pan na czele firmy obecnej na całym świecie. Gdy patrzy Pan na tę drogę - co budzi w Panu największe emocje? Co Pan czuje - dumę, wzruszenie, a może niedowierzanie?
Ryszard Borowicz, Prezes Barbara Luijckx: Osobisty sukces na pewno jest powodem do dumy. Dziś, po tych wszystkich latach pracy i wielu wyrzeczeń, będąc w miejscu, w którym jestem, mogę powiedzieć, że spełniły się moje młodzieńcze marzenia. Jednocześnie ogromnym wzruszeniem napawa mnie fakt, że firma stała się biznesem rodzinnym, który stworzyliśmy z moją śp. żoną Barbarą. Szczególnym momentem był dla nas rok 2014, kiedy odkupiliśmy udziały od zagranicznych partnerów i staliśmy się w pełni polską, rodzinną firmą. Dziś nadal współtworzę ją z najbliższymi - córkami oraz zięciem. To daje pewność, że dzieło naszego życia jest w dobrych rękach, a marka Barbara Luijckx będzie nadal się rozwijać i umacniać swoją pozycję.
Zaczynali Państwo w realiach zupełnie innej Polski - gospodarczo i politycznie. Co było wtedy największym ryzykiem, a co największą siłą, która pozwoliła przetrwać i rozwijać się mimo ustrojowych i rynkowych zawirowań?
Zaczynaliśmy w czasach, gdy nie było skąd czerpać wzorców, działaliśmy na zasadzie prób i błędów, w zasadzie ryzykując wszystko. Sami musieliśmy torować szlaki. Z drugiej strony, pomimo wielu ograniczeń, bo proszę zauważyć, że nie było telefonów komórkowych, internetu, więc wszelka komunikacja była ograniczona, nie mówiąc o podróżach biznesowych czy wyjazdach zagranicznych to jednocześnie nie musieliśmy się mierzyć z tak ogromną konkurencją, z jaką mierzą się firmy powstające w obecnych realiach. Inna rzecz, że niewiele osób podejmowało takie ryzyko, bo do tego potrzeba było odwagi, a może i odrobiny szaleństwa. Myślę, że zarówno wtedy, jak i dziś receptą na osiągnięcie sukcesu jest determinacja, ciężka praca i wiara w to, co się robi.

Zbudował Pan firmę od podstaw, a dziś tworzy ją już kolejne pokolenie. Co jest dla Pana ważniejsze: skala biznesu czy świadomość, że powstała trwała, wielopokoleniowa organizacja?
Aby powstało wielopokoleniowe przedsiębiorstwo, najpierw trzeba było przygotować mu pole do działania. Stworzenie stabilnej i rozpoznawalnej marki było na początkowym etapie kluczowe. Jednak dopiero fakt, że w działalność firmy zaangażowana jest cała rodzina, daje prawdziwą satysfakcję. Po pierwsze, niezwykle jednoczy, po drugie, świadomość, że dzieło życia rodziców będzie pielęgnowane przez następne pokolenia, napawa dumą.
Pani przejęła obszar, za który wcześniej odpowiadała Pani Mama. Jak buduje się własny autorytet w miejscu, które ma tak silne emocjonalne i historyczne fundamenty?
Katarzyna Borowicz Gabarska, Wicedyrektor Zarządzająca: Mama, która wraz z Tatą stworzyła firmę, była dla nas wszystkich autorytetem. Nauczyła mnie, jak rozmawiać z odbiorcami, partnerami oraz ze środowiskiem wewnątrz i na zewnątrz firmy. Myślę, że udało mi się przejąć opiekę nad jej zespołem handlowym, nadając tej relacji nową jakość, a jednocześnie kontynuować jej działania. Moim celem nie była rewolucja, lecz rozwój i dalsze doskonalenie działań na polskim rynku. Staram się działać z zachowaniem spokoju i rozwagi, słuchać innych i okazywać im szacunek. Przywódca, który chce być autorytetem w swoim zespole, musi być inteligentny emocjonalnie, a jednocześnie decyzyjny i sprawczy. Staram się iść tą drogą, jednak z pokorą.
Mówi Pani o firmie jako miejscu, które jest bezpieczne i rozwijające dla pracowników. To właśnie stanowi sedno kultury organizacyjnej Barbara Luijckx?
Firma to ludzie. Stanowią jej największą wartość. Staramy się dostrzegać talenty naszych pracowników i dawać im możliwości rozwoju, rozmawiać z nimi, integrować ich wokół różnych spraw i stwarzać komfortowe miejsce pracy. To wszystko wpływa na ich zaangażowanie, poczucie bezpieczeństwa i lojalność. Nasi pracownicy znają nasze wartości i przekonania, rozumieją je i przekładają na swoje działania. Tworzy to dobry klimat do wspólnej pracy, stawiania czoła wyzwaniom, ale też celebrowania sukcesów.

Jednocześnie firma dynamicznie się rozwija i działa na wielu rynkach. Jak znajdujecie równowagę między stabilnością a ambicją wzrostu?
Trzeba znać i umieć nazwać wartości przyświecające organizacji, odpowiedzieć na pytanie, czym jest dla nas etyka i etos pracy. Trzeba wyznaczać cele, jednak zachowując bezpieczne tempo. Iść do przodu, ale cierpliwie i krok po kroku. Warto być uważnym obserwatorem, a przede wszystkim mieć otwarty umysł. Tak jak w każdej sferze życia, również w biznesie szukamy balansu właśnie po to, aby wzrost naszej firmy był stabilny i bezpieczny dla całej jej społeczności.
W branży, w której estetyka i jakość są standardem, co dziś realnie buduje przewagę marki?
Paulina Borowicz-Hardeman, Dyrektor ds. Marketingu i Rozwoju Produktu: Przewagę marki nadal buduje przede wszystkim produkt. Naszą siłą jest szerokie portfolio obejmujące ponad 2 tysiące referencji. Pod marką Barbara Decor oferujemy dekoracje czekoladowe w 18 grupach produktowych – od ażurków i dekoracji typu art grillage po posypki czy ołówki czekoladowe. Pod marką Barima Artisanal produkujemy czekolady, jak również dodatki i półprodukty czekoladowe, w tym dropsy, chunksy oraz szeroką gamę produktów typu bake stable. Tworzymy także wyroby czekoladowe pod markami własnymi klientów na wielu rynkach świata. Dzięki temu możemy odpowiadać na różnorodne potrzeby odbiorców – od rzemieślniczych cukierni po największych producentów żywności.
Jednak dziś sam produkt nie wystarcza. Coraz większe znaczenie mają relacje, autentyczność i realna wartość, jaką marka daje klientowi. Z naszej perspektywy, jako firmy rodzinnej, kluczowe jest budowanie bliskich, długofalowych relacji. Mamy bezpośredni kontakt z naszymi klientami. Stawiamy na uczciwość, lojalność, stabilność i odpowiedzialny rozwój. To właśnie połączenie innowacyjnego portfolio, jakości, autentyczności i bliskości sprawia, że klienci chcą być z marką na dłużej.
Marka Barbara Decor rozwija się na wielu rynkach. Co było kluczowe, żeby zbudować jej rozpoznawalność i wiarygodność w tak szerokiej skali?
Nie myślimy o rozwoju marki wyłącznie w kategoriach szerokiej skali. Dla nas kluczowe od początku było budowanie jej w oparciu o jasno określoną rolę na rynku. Skupiamy się przede wszystkim na jakości - chcemy, aby klient, sięgając po nasze produkty, miał pewność, że się nie rozczaruje. To właśnie fundament naszej wiarygodności. Równie ważne jest inspirowanie. Barbara Decor powstała z potrzeby rozwijania sztuki czekoladowej dekoracji i dziś jest naturalną kontynuacją tego kierunku. Łączymy śledzenie najnowszych trendów cukierniczych z szacunkiem do rzemiosła, tworząc dekoracje, które są jednocześnie nowoczesne i dopracowane w detalu. Dużą rolę odgrywają także relacje z klientami. Nasi klienci wiedzą, że zawsze mogą do nas zadzwonić, porozmawiać i skonsultować swoje potrzeby czy wyzwania. Nasi Pastry Chefowie realnie wspierają ich w codziennej pracy - to nie jest tylko sprzedaż produktu, ale partnerska relacja. Myślę, że właśnie to połączenie - jakości, inspiracji i realnego wsparcia - sprawiło, że marka zyskała rozpoznawalność i zaufanie na różnych rynkach.

W tym celu powstała Wasza Akademia Umiejętności „Inspiracja” - ośrodek szkoleniowy, który przyciąga międzynarodowych ekspertów. Jaką rolę pełni w ekosystemie marki?
Wyjątkowo ważną! To miejsce, w którym nasze produkty pokazujemy w praktyce. To właśnie tutaj inspirujemy klientów i prezentujemy nowości w kontekście konkretnych sezonów i potrzeb rynku. Akademia jest także niezwykle cennym źródłem wiedzy - dzięki bezpośrednim rozmowom z uczestnikami szkoleń rozumiemy, jakich rozwiązań i produktów szukają nasi klienci, i możemy na to odpowiadać. Bardzo ważny jest dla nas również aspekt relacyjny. Zależy nam, aby Akademia była miejscem, do którego chce się wracać. W naturalny sposób tworzy się wokół niej społeczność - trochę jak cukiernicza rodzina. Jestem też dumna, że Akademia przyciąga znanych ekspertów. Gościliśmy już takie nazwiska jak Jimmy Mornet, a także David Vidal. To pokazuje, że Akademia staje się ważnym punktem na mapie środowiska cukierniczego.
Co tak naprawdę oznacza dziś rozwój waszej firmy – jakie są kluczowe priorytety stojące za tą ambicją?
Mathieu Hardeman, Dyrektor Zarządzający: Rozwój międzynarodowy to dla nas nie tylko zwiększanie sprzedaży na kolejnych rynkach - to budowanie długoterminowej i dobrze zrównoważonej obecności międzynarodowej. Po pierwsze, oznacza to pogłębianie naszej pozycji na kluczowych rynkach - szczególnie w Europie - poprzez wzmacnianie partnerstw z klientami przemysłowymi i dystrybutorami. Wzrost nie wynika wyłącznie ze zdobywania nowych rynków, ale też z większej obecności na rynkach, na których już działamy. Po drugie, chodzi o selektywną ekspansję na nowe regiony o dużym potencjale dla produktów premium z branży piekarniczej i cukierniczej. Nie dążymy do wolumenu za wszelką cenę - koncentrujemy się na rynkach, gdzie nasza wartość dodana w zakresie designu, jakości i niezawodności jest naprawdę doceniana. Po trzecie, rozwój międzynarodowy wymaga sprawności operacyjnej - efektywnego skalowania produkcji, zapewnienia spójnej jakości na różnych rynkach oraz budowy łańcucha dostaw zdolnego do niezawodnej obsługi globalnych klientów. I wreszcie oznacza to także dostosowanie komunikacji i marketingu - zrozumienie lokalnych potrzeb klientów, trendów i zastosowań, przy jednoczesnym wykorzystaniu naszej podstawowej wiedzy w zakresie dekoracji czekoladowych.
Jak ważne są partnerstwa w waszej strategii i co sprawia, że są naprawdę skuteczne w długim okresie?
Partnerstwa są absolutnie kluczowe w naszej strategii rozwoju. Nie postrzegamy ich jako relacji czysto transakcyjnych, lecz jako długoterminowe współprace, które rozszerzają nasze możliwości i zasięg. Na wielu rynkach właściwy partner daje dostęp nie tylko do klientów, ale także do wiedzy lokalnej, dynamiki rynku i sieci kontaktów, których budowa zajęłaby lata. To istotny akcelerator wzrostu. Kluczowym czynnikiem sukcesu w długim okresie jest zgodność wartości, planów i ambicji. Obie strony muszą być zaangażowane w budowanie czegoś wspólnie, a nie tylko w optymalizację krótkoterminowych wyników. Zaufanie buduje się poprzez konsekwencję, przejrzystość i dotrzymywanie zobowiązań. Naszym celem nie jest posiadanie wielu partnerów, lecz właściwych partnerów, z którymi możemy stabilnie i sensownie rozwijać się przez lata.

Jak chcecie, by Barbara Luijckx była postrzegana za kilka lat?
Chcemy, aby Barbara Luijckx była na świecie punktem odniesienia w obszarze dekoracji czekoladowych, półproduktów i dodatków czekoladowych dla branży piekarniczej i cukierniczej. To uznanie powinno wykraczać poza samą jakość produktów i obejmować połączenie kreatywności, niezawodności oraz partnerstwa, jakie oferujemy naszym klientom. Chcemy być postrzegani jako firma, która naprawdę rozumie potrzeby swoich klientów i przekłada je na rozwiązania tworzące wartość zarówno wizualnie, jak i operacyjnie - pomagając klientom wyróżniać swoje produkty i jednocześnie usprawniać ich procesy. Jednocześnie chcemy być postrzegani jako profesjonalna i dobrze zorganizowana organizacja, zdolna do spójnej obsługi klientów globalnych, przy zachowaniu elastyczności i sposobu myślenia typowego dla firmy rodzinnej. Ostatecznie chcemy, aby nasza firma była synonimem zaufania.
Gdyby miał Pan jednym zdaniem podsumować, czym dziś jest Barbara Luijckx - czym ta firma naprawdę jest w Pana oczach?
Ryszard Borowicz: Jest niezwykle ważnym elementem w życiu całej naszej rodziny. Chyba mogę zaryzykować stwierdzenie, że jest jej pełnoprawnym członkiem, być może nawet najbardziej wymagającym. Prowadząc przedsiębiorstwo tej skali, pracuje się niemal bez przerwy. To bywa trudne, bo tematy biznesowe pojawiają się również przy rodzinnym stole. Najważniejsze jednak, że przy wspólnym stole.
Jeśli spotkalibyśmy się za kolejne 15-20 lat, co chciałby Pan usłyszeć o firmie, którą Pan stworzył?

Jaką ambicję ma dziś Barbara Luijckx na kolejne dekady?
Przede wszystkim chciałbym - i wiem, że życzyłaby sobie tego również moja zmarła żona - aby moje dzieci i wnuki żyły w zgodzie, kultywowały tradycję firmy oraz szanowały stworzoną przez nas rodzinną konstytucję. Życzę sobie i córkom, aby przedsiębiorstwo rozwijało się co najmniej w takim tempie jak dotąd. Widząc pracowitość i wartości, jakie wyznają nasze dzieci, wierzę, że tak właśnie będzie. Mam nadzieję, że kolejne dekady przyniosą nowe perspektywy rozwoju firmy, która stanie się miejscem pracy kolejnych pokoleń - zarówno rodziny, jak i naszych pracowników - i nadal będzie wiodącą marką w branży.