Pomyślne wyniki obu głosowań rady były szczególnie istotne dla burmistrz Gniewkowa, którą w tym roku próbowano odwołać ze stanowiska poprzez organizację referendum. Wynik kwietniowego głosowania mieszkańców z powodu zbyt niskiej frekwencji nie wprowadził zmian na tym stanowisku. Nie udało się również odwołać Rady Miejskiej.
Podczas sesji Rady Miejskiej 9 czerwca radni jednomyślnie przyjęli uchwałę w sprawie absolutorium. Takiej zgodności nie było przy udzieleniu wotum zaufania, choć to też większością głosów zakończyło się sukcesem.
Absolutorium dotyczy wyłącznie finansów. To formalne potwierdzenie przez radnych, że burmistrz prawidłowo i zgodnie z prawem wydała pieniądze z budżetu w minionym roku. Zanim radni zagłosują nad absolutorium, finanse gminy dokładnie sprawdza Regionalna Izba Obrachunkowej (RIO) oraz komisja rewizyjna.
Wotum zaufania to ocena ogólnej działalności burmistrza, jego polityki i tego, jak zarządza gminą. Radni głosują nad nim po debacie nad „Raportem o stanie gminy”, w którym opisane jest m.in. to, co udało się zrobić w danym roku, jak działały instytucje kultury, czy na co stawiano nacisk w rozwoju lokalnym. To swego rodzaju test popularności i zaufania politycznego.
- Bardzo serdecznie dziękuję za udzielenie mi absolutorium. Dziękuję za to, że wszyscy państwo, mimo różnych różnic, czasami dużych, czasami mniejszych, w wielu kwestiach się czasami nie zgadzamy, używamy różnych argumentów często ważnych, zasadnych, zarówno z jednej jak i z drugiej strony, niemniej jednak bardzo dziękuję - skomentowała wyniki głosowania burmistrz.
Otrzymany z rąk radnych bukiet kwiatów przekazała na ręce skarbnik Joanny Szczutkowskiej dziękując jej za wytężoną pracę.
Burmistrz odniosła się również do kwietniowego referendum w sprawie jej odwołania.
- Końcówka tamtego roku nie była rzeczywiście łatwa. Całe apogeum tego, co miało swój początek w zeszłym roku kalendarzowym, odbyło się 19 kwietnia i uważam, że wyniki referendum pozwalają mi twierdzić, że właściwie wygrałam po raz drugi wybory. Ponieważ do tego, żeby było skuteczne referendum, brakowało aż 1200 głosów. To jest bardzo dużo - powiedziała Ilona Wodniak.