Inowrocław ma problem z gabarytami. Będą zmiany w wywozie dużych odpadów?

Zalegające miesiącami pod wiatami śmietnikowymi meble, opony i inne tego typu odpady to w wielu miejscach niechlubna wizytówka naszego miasta. Jak rozwiązać ten problem?
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

» O tym przeczytasz tylko na Ino.online


19 stycznia dyskutowali o tym członkowie Komisji Porządku Publicznego, Bezpieczeństwa Obywateli i Ochrony Środowiska Rady Miejskiej Inowrocławia wraz z zaproszonymi gośćmi.

Zgodnie z obowiązującymi w Inowrocławiu zasadami, cztery razy w roku IGKiM organizuje wywózkę gabarytów sprzed posesji i wiat śmietnikowych. W ściśle określonym terminie mieszkańcy powinni wystawić odpady w te miejsca, by bezpłatnie się ich pozbyć.

Tak wygląda teoria, natomiast praktyka pokazuje, że wielu mieszkańców traktuje wiaty śmietnikowe jak całoroczne wysypiska. Odpady gabarytowe trafiają tam przez okrągłe 12 miesięcy niezależnie od terminów zbiórek. To powoduje choćby pogorszenie estetyki osiedli.

Czy dostrzegasz problem z odpadami wielkogabarytowymi w Inowrocławiu?

Radny Robert Rychwicki zaproponował, by zwiększyć częstotliwość zbiórek z czterech do sześciu rocznie.

- Zdaję sobie sprawę, że wiąże się to z dodatkowym obciążeniem dla spółki IGKiM, jednak wydaje mi się, że miasto byłoby wówczas zauważalnie czystsze - powiedział radny podczas posiedzenia komisji.

W odpowiedzi Jolanta Rucińska, naczelnik wydziału gospodarki komunalnej, środowiska i rolnictwa zaznaczyła, że taki ruch wiązałby się z koniecznością podniesienia opłat za wywóz śmieci dla mieszkańców.

Komendant Straży Miejskiej zaproponował, by wprowadzić wywóz na telefon i tym samym całkowicie zakazać wystawiania gabarytów.

- Może warto się więc zastanowić nad tym, aby całkowicie zakazać wystawiania gabarytów i wprowadzić odbiór wyłącznie na zgłoszenie. W przypadku wystawienia gabarytów bez wcześniejszego zgłoszenia powinna obowiązywać kara - powiedział Marcin Ratajczak.

Kopia – ZDJ. GŁÓWNE (8)

Jak zauważyła naczelnik wydziału gospodarki komunalnej, problemem jest także działalność firm sprzątających.

- Ludzie chcą sobie na przykład szybko sprzedać mieszkanie, likwidują i wyrzucają wszystko. Biorą firmę. Widzimy, co przy wiatach śmietnikowych jest. Jest muszla klozetowa, zlew, szafa i tapczan - wyliczała Jolanta Rucińska.

W trakcie dyskusji na komisji zgodnie podkreślano fatalną współpracę z Kujawską Spółdzielnią Mieszkaniową i to nie tylko w zakresie odpadów gabarytowych.

Kopia – ZDJ. GŁÓWNE (7)

- Naprawdę nie ma żadnej współpracy ze Spółdzielnią Mieszkaniową. Państwo w państwie, oni jadą na swoich prawach - powiedział Jacek Bętkowski, zastępca przewodniczącego komisji.

- Jako radna i jako przewodnicząca Komisji napisałam do pani prezes prośbę, bo miałam całą masę zgłoszeń na Facebooku od mieszkańców. Wskazałam miejsca, gdzie jest oblodzone. Minęło półtora miesiąca i nie dostałam do tej pory odpowiedzi - mówiła Renata Napierkowska, przewodnicząca komisji.

- Nie wiem, co wydarzyło się w Kujawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, ale, że od czasu zmiany tam prezesa uważam, że to wszystko idzie w złym kierunku. A dlaczego? W momencie, kiedy doszło do zmiany władzy w KSM-ie na klatkach schodowych pojawiły się takie karty i ulotki, gdzie jest wypisane jaki podmiot jest za co odpowiedzialny. I co się okazuje, że za wszystko praktycznie w tym mieście odpowiada Straż Miejska i Policja - dodał Marcin Ratajczak.


Każdy mieszkaniec Inowrocławia, który chce szybko pozbyć się odpadów wielkogabarytowych może je bezpłatnie oddać przez cały rok w RIPOK-u przy Bagiennej 77.

Kopia – INFO W 1, 2, 3 (3)