Wieczorem 7 lutego 1984 roku Piotr Bartoszcze wyjechał swoją Syreną Bosto z gospodarstwa w Sławęcinie na Kujawach i udał się do domu brata Romana. Umówili się na następny dzień, że Piotr odwiezie brata i ich ojca, Michała, na dworzec kolejowy w Inowrocławiu, skąd mieli udać się do Bydgoszczy. Piotr wyjechał od Romana miedzy godziną 21.00 a 22.00. Odwiedził jeszcze Stanisława Stefańskiego z pobliskiego Radłówka, gdzie spędził godzinę lub półtorej. Ok. godz. 23.00-23.30 odjechał w kierunku Sławęcina.
Następnego dnia rano w kanale Smyrnia w pobliżu drogi z Radłówka do Sójkowa znaleziono jego rozbity samochód. Zaniepokojona rodzina wszczęła poszukiwania mężczyzny. 9 lutego 1984 r. Roman Bartoszcze wraz ze swoim siedmioletnim synem Arkadiuszem odnaleźli ciało Piotra w studzience melioracyjnej na polu niedaleko Sójkowa, w pobliżu miejsca znalezienia samochodu.
Okoliczności jego śmierci były bardzo niejasne. We krwi wykryto alkohol, na ciele stwierdzono ślady pobicia. Wiele wskazuje na to, że Piotra Bartoszcze uduszono (mimo że usta i nos denata nie były niczym zakryte oraz nie miał obrażeń na szyi). Prokuratura nie dopuściła do oględzin zwłok przedstawiciela rodziny. Śledztwem interesowały się najwyższe władze łącznie z gen. Wojciechem Jaruzelskim.
Śledztwo prowadzone wówczas przez funkcjonariuszy milicji zostało umorzone. Zdaniem prokuratury Piotr Bartoszcze zginął w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Śledczy stwierdzili, że po zderzeniu z innym samochodem uciekł z miejsca wypadku i wpadł do studzienki, ponieważ był pod wpływem alkoholu. Ustalenia prokuratury od początku budziły zastrzeżenia rodziny i ówczesnej opozycji. Kolejne śledztwo, wszczęte już w czasach III RP, również zostało umorzone. Trzecie dochodzenie prowadził pion śledczy Instytutu Pamięci Narodowej. Ustalono, że śmierć Piotra Bartoszcze miała charakter polityczny, ale sprawców nie zdołano ustalić.
Dlaczego władze uznawały, że Piotr Bartoszcze stanowi aż tak duże zagrożenie? Wyjaśnia dr Krzysztof Osiński z Delegatury IPN w Bydgoszczy: - *Piotr Bartoszcze był znanym działaczem rolniczej "Solidarności". Brał udział w wielu wydarzeniach, które wymierzone były we władze komunistyczne. Był m.in. jednym z uczestnikiem strajku okupacyjnego w siedzibie ZSL w Bydgoszczy w marcu i kwietniu 1981 r., a w kwietniu organizatorem podobnego protestu w siedzibie ZSL w Inowrocławiu. Za działania te w stanie wojennym był internowany. Po wypuszczeniu na "wolność" Służba Bezpieczeństwa objęła go ścisłą inwigilacją, a władze komunistyczne uznawały go za zagrożenie dla swoich rządów. Jest wielce prawdopodobne, że jego opozycyjna działalność mogła dać pretekst oprawcom do jego zamordowania..
Pamięć o tragicznie zmarłym działaczu „Solidarności" rolniczej trwa. Jego grób na cmentarzu parafii św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny w Inowrocławiu w każdą rocznicę śmierci odwiedzali przedstawiciele zdelegalizowanego związku. Po przełomie 1989 r. sprawa upamiętnienia Piotra Bartoszcze powróciła. W 1994 r. Rada Miejska Inowrocławia nazwała jedną z ulic miasta jego imieniem. 7 lutego 2015 r., w 31. rocznicę tragedii na polu w Radłówku odsłonięto i poświęcono obelisk poświęcony Piotrowi Bartoszcze – jest to odtąd stałe miejsce uroczystości upamiętniających. W 2022 r. w Żalnie pow. tucholski odsłonięto tablicę pamiątkową poświęconą ks. Jerzemu Popiełuszce, Kornelowi Morawieckiemu i Piotrowi Bartoszcze. W 2024 r., w 40-lecie śmierci, przed Urzędem Gminy Inowrocław, został odsłonięty jego pomnik.
Dziś w Inowrocławiu i Radłówku odbędą się okolicznościowe uroczystości upamiętniające 42. rocznicę śmierci Piotra Bartoszcze.