Ford Mustang: daje radość z patrzenia i jeżdżenia

"Pokaż nam swoje auto" #59

Dziś w odcinku goszczę Adama i auto, o którym słyszał chyba każdy, kto choć trochę interesuje się motoryzacją. Niezależnie od tego, czy mieszka w Polsce, Japonii, Australii, czy RPA. To jeden z tych modeli, który bez odrobiny przesady można określić legendą, ikoną i obiektem westchnień. Przed państwem Ford Mustang V GT.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

baner pokaz nam swoje auto

Na początku lat 60-tych XX w. Ford postanowił stworzyć samochód w stylu pony car, który będzie stosunkowo tani, szybki i dający frajdę użytkownikom. Jego popularność rosła z generacji na generację, a dziś na drogi wyjeżdża już siódma odsłona Mustanga.

Auto, które dziś goszczę, to przedstawiciel V generacji produkowanej w latach 2004-2014. Moim skromnym zdaniem, stylistycznie to najlepsze nawiązanie do jego protoplasty sprzed kilkudziesięciu lat.

03

22

19

Polscy klienci nie mogli kupić sobie takiego Forda w salonie. Dopiero następna, szósta generacja pojawiła się u nas w oficjalnej sprzedaży i swoją drogą, cieszyła się dużą popularnością. Z dziennikarskiego obowiązku wspomnijmy jeszcze o Mustangu Mach-E, czyli elektrycznym SUV-ie korzystającym z tej samej nazwy. Dla zagorzałych fanów marki to był prawdziwy cios w serce, żeby legendarną nazwę poświęcić dla SUV-a, co gorsza elektrycznego! Ale wróćmy do prawdziwego Mustanga.

Prezentowany egzemplarz opuścił zatem fabrykę z myślą wyłącznie o rynku amerykańskim. Adam chciał czegoś wyjątkowego - najlepiej w kolorze białym i nie w wersji cabrio. Poszukiwania w Polsce szybko jednak zweryfikowały rzeczywistość.

08

07

06

- Szukałem auta w kraju, ale większość ofert to byli zwykli handlarze, a nie pasjonaci. Chcieli tylko tanio kupić, szybko ulepić i drogo sprzedać. No i nie byli do końca szczerzy. Wiadomo, że nikt nie sprowadza ze Stanów bezwypadkowego auta, bo to się nikomu nie opłaca, ale w Mustangach najważniejsza jest przeszłość. Jak jest lekko uderzony, to po naprawie ma swoją wartość – tłumaczy właściciel.

05

04

Ostatecznie sprawę powierzył wyspecjalizowanej firmie z Krakowa, która wygrała aukcję, przetransportowała auto z Karoliny Północnej przez ocean, naprawiła i kompleksowo przystosowała je do polskich przepisów. Mustang miał lekko uszkodzony prawy przód – mechanizmy, podzespoły i legendarne serce pozostały nienaruszone.

Całość, pod dom, ze wszystkimi opłatami i akcyzą, zamknęła się cztery lata temu w kwocie 95 000 złotych. I była to świetna inwestycja, bo od tego czasu auto wymaga jedynie wymiany części eksploatacyjnych.

Od momentu znalezienia auta na aukcji do pierwszej przejażdżki minęło sześć miesięcy.

15

Kontrola trakcji? Załącza się dopiero w rowie

W piątej generacji Ford był dostępny z silnikami przede wszystkim 3,7 V6, 4,0 V6 i 5.0 V8. Pod maską tego egzemplarza drzemie ten trzeci z motorów - 5.0 V8 generacji Coyote o mocy około 420 koni mechanicznych z oznaczeniem GT. Dla wielu amerykański samochód z mniej, niż 8 cylindrami traci na swoim uroku i trudno się z tym nie zgodzić.

13

12

09

Napęd przekazywany jest tu na tylną oś za pomocą automatycznej, sześciobiegowej skrzyni, którą właściciele zgodnie nazywają „pancerną”. Pod warunkiem, że się o nią zadba.

Dynamiczna wymiana oleju z filtrami to koszt rzędu 4–5 tysięcy złotych i wypada ją powtarzać co 60 tysięcy kilometrów. Sam silnik też ma swoje wymagania – instrukcja wyraźnie nakazuje wymianę oleju co 8 tysięcy kilometrów. Efekt? Od wymiany do wymiany Mustang nie bierze ani grama oleju.

21

Moc 420 KM robi wrażenie, ale amerykańska technologia potrafi zaskoczyć... zwłaszcza na mokrej nawierzchni.

- W tym aucie jest kontrola trakcji, ale jak to się śmieją na forach: coś w tym jest, że ona załącza się dopiero wtedy, gdy kierowca jest już w rowie - śmieje się mój rozmówca.

- Jak na deszczu wciśniesz gaz do dechy, skrzynia potrafi zredukować nawet o trzy biegi w dół. Wtedy można się niemiło zaskoczyć i nagle obrócić. Trzeba po prostu wyczuć to auto. Zdecydowanie nie polecam go jako pierwszy samochód dla młodego kierowcy. Amerykańskie systemy bezpieczeństwa to zupełnie inne, o wiele słabsze normy niż w Europie - podkreśla Adam.

14

16

17

Stylistyka piątej generacji po liftingu to świadomy ukłon projektantów w stronę absolutnego klasyka, czyli pierwszej generacji Mustanga, którą wszyscy pamiętamy z kultowego filmu Bullitt. Zamiast nowoczesnych ekranów i tabletów, producent celowo zamontował tu klasyczne, analogowe zegary ze wskazówkami.

Mimo to, na pokładzie znalazł się ukryty system rodem z USA – aplikacje torowe odblokowywane specjalnym kluczykiem „Master”. Pokazują przeciążenia, czas przyspieszenia, czy drogę hamowania. Jest też słynna amerykańska funkcja kontroli rodzicielskiej, którą można zaprogramować tak, aby pożyczający auto nie rozwinął zbyt dużej prędkości.

Właściciel podróżuje Mustangiem po Polsce i na komfort nie narzeka, choć lojalnie ostrzega.

- To jest auto klasy GT, stworzone do połykania dużych odległości. We dwie dorosłe osoby podróżuje się idealnie. Czterech facetów? Zapomnij, to byłaby czysta męczarnia, bo z tyłu zmieszczą się co najwyżej dzieci albo dwie kobiety. No i jeśli ktoś planuje jeździć tym codziennie do pracy i parkować w ciasnych, podziemnych garażach w galeriach handlowych, to szczerze odradzam. Promień skrętu jest typowo amerykański – tam mają szerokie drogi i nikt się nie bawi w ciasne manewry - przyznaje mój rozmówca.

11

10

BMW E36 idzie w odstawkę

Mustang nie jest jedynym autem w garażu Adama. Na co dzień porusza się on BMW E36 z 1996 roku z silnikiem 2.8 benzyna (193 KM).

- Beemka była moim oczkiem w głowie, ale Mustang przejął pierwsze miejsce i pewnie się na mnie obraziła - żartuje właściciel.

- BMW mam obniżone na sportowym zawieszeniu Bilsteina i sprężynach Eibacha. W porównaniu z Mustangiem jazda nim po naszych drogach to dramat. Kiedy przesiadam się z Beemki do Forda, to pod kątem wygody jest po prostu niebo, a ziemia. Mustang ma seryjne zawieszenie i nie mam zamiaru go obniżać - podkreśla.

30 litrów w Warszawie i Roush na wydechu

Ile pali 5-litrowy silnik? To zależy od stylu jazdy. Właściciel wspomina rekreacyjną jazdę po Warszawie od świateł do świateł, gdzie komputer pokładowy bez mrugnięcia okiem pokazał równe 30 litrów na setkę. W cyklu mieszanym trzeba liczyć się z wynikiem około 20 litrów. Z kolei rekord oszczędności na autostradzie, na tempomacie przy 140 km/h, wyniósł 11 litrów. Zbiornik paliwa mieści 60 litrów, więc podczas dalszych podróży trzeba po prostu uważnie planować postoje.

23

Wrażenia z jazdy potęguje zmodyfikowany układ wydechowy, w którym końcowe tłumiki wymieniono na pakiet Roush. Jest głośniej niż w serii, ale w granicach rozsądku. Diagnosta na przeglądzie nie robi problemów.

Auto rzuca się w oczy, brzmi potężnie i generuje mnóstwo pozytywnych emocji. I właśnie za to kochamy amerykańską motoryzację.

18

20

- Mustang daje mi masę frajdy. Najfajniejsza jest reakcja dzieciaków i młodzieży - kiedy przejeżdżam, machają, nagrywają filmy telefonami, robią zdjęcia. To auto po prostu cieszy oko. Nie mam zamiaru go sprzedawać, robię i dbam o niego wyłącznie dla siebie. Ostatnio położyłem nawet ceramikę, żeby kurz ładnie spływał. Zapas 420 koni w zupełności wystarcza. Lepiej go mieć i nie używać, niż potrzebować i nie mieć pod stopą – podsumowuje z uśmiechem właściciel.


pokaz auto baner klik