Pellet dobrem luksusowym. “Odbieram 200 telefonów dziennie”
Pellet to naturalne paliwo w formie niewielkich granulek, wytwarzane głównie ze sprasowanych pod wysokim ciśnieniem trocin i wiórów drzewnych. Kilka lat temu w Polsce wiele gospodarstw zachęconych rządowymi dopłatami zdecydowało się na wymianę starych pieców węglowych na kotły pelletowe. Ten rodzaj opału jest także popularny w nowym budownictwie. Aktualnie w naszym kraju jest ponad 400 tys. takich pieców.
Wśród ich zalet wymienia się m.in. automatykę kotłów i przyjazność środowisku. Do tej pory nie było też problemów z dostępnością paliwa. Sytuacja zmieniła się tej zimy. Na początku lutego pellet stał się towarem deficytowym.
- Gdzie kupię pellet w Inowrocławiu i okolicach? - w internecie pojawia się coraz więcej takich wpisów. W komentarzach co pewien czas ktoś oferuje towar w astronomicznych cenach.
- 3960 zł
- Wolne żarty
Wchodzimy na OLX-a i szukamy pelletu w Inowrocławiu i okolicy. W części ogłoszeń widnieje dopisek “chwilowo brak”. W innych ceny oscylują od 3 do 4 tys. złotych.
Dzwonimy do jednego z tartaków w powiecie inowrocławskim, który zajmuje się m.in. produkcją i sprzedażą pelletu. O aktualną sytuację pytamy właściciela. Ten godzi się na rozmowę, ale chce pozostać anonimowy. Jak mówi, od początku lutego odbiera 200 telefonów na dzień z pytaniem o dostępność pelletu. Towaru jednak brakuje.
- W grudniu u nas była cena 1 500 zł i te zamówienia, które przyjęliśmy do realizacji, będziemy realizować w tej cenie. A co będzie dalej? Nie wiemy. To jest trochę ze stratą dla nas, ale taką mamy politykę w firmie. Po prostu, że jak przyjmujemy zamówienie, no to już realizujemy je w tej cenie - mówi nasz rozmówca.
Wcześniej, latem 2025 roku, tonę pelletu można było kupić w tartaku za 1 000 zł. Wyższa o 500 zł cena w grudniu to efekt wyższych kosztów produkcji. Mowa tu chociażby o ilości energii potrzebnej do osuszenia trocin.
Dlaczego pelletu brakuje na rynku? Jak mówi nasz rozmówca, to efekt 3-tygodniowej przerwy świątecznej w produkcji w grudniu oraz srogiej zimy. Jego zdaniem winni są też sami klienci.
- Wszyscy wieszają psy na tartakach, a tak naprawdę to nie jest nasza wina. To jest wina ludzi, którzy po prostu nie potrafią się zaopatrzyć w towar, który nie jest wydobywany z ziemi jak węgiel i nie leży tysiącami ton na hałdach - zaznacza.

- Większość ludzi, którzy mają jakieś miejsce i trochę zaplecza finansowego, to po prostu zaopatrują się latem, a zimą sobie tam coś dokupują. Ale jest gros takich ludzi, którzy po prostu dzwonią po pellet, jak się im w piecu robi ciemno. To jest największy problem. Trzeba mieć rezerwę - dodaje.
Aktualnie w tartaku nie da się kupić pelletu i nie są przyjmowane nowe zamówienia. Pierwszeństwo mają ci klienci, którzy złożyli je wcześniej.
Policja ostrzega przed oszustami, którzy pod pozorem sprzedaży pelletu oferują w sieci towar, którego nie posiadają. Takie sytuacje odnotowano w niektórych regionach kraju. W powiecie inowrocławskim do tej pory policja nie informowała o podobnych zdarzeniach.

