Pacjentka przyjechała na oddział ratunkowy w minioną niedzielę z ostrym bólem ucha.

- Usłyszałam, że jak nie mam skierowania od lekarza rodzinnego, to „nie mamy o czym rozmawiać”, bo laryngolog jest pod telefonem i nie będą go wzywać - czytamy w mailu do redakcji.

Mimo to, pacjentka zdecydowała się pozostać, choć zgodnie z elektroniczną informacją prezentowaną na ekranie monitora, czas oczekiwania miał wynieść około czternaście godzin. Co ciekawe, pacjenci oznaczeni kolorem czerwonym, czyli ci wymagający najpilniejszej pomocy, mieli czekać dłużej od wszystkich pozostałych, bo blisko czternaście i pół godziny.

Jak się dowiadujemy, prezentowane wartości nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością.

W ostatnim czasie w SOR-ach w całej Polsce został wdrożony system TOP-SOR (Tryb Obsługi Pacjenta Szpitalnego Oddziału Ratunkowego). Wedle rozporządzenia Ministra Zdrowia jednostką odpowiedzialną za jego wdrożenie zostało Lotnicze Pogotowie Ratunkowe. Od chwili wdrożenia system ten jest nieustannie modyfikowany z uwagi na konieczność wdrażania kolejnych rozwiązań teleinformatycznych. Sprawia to niekiedy, iż prezentowane dane na wyświetlaczach są nieprawidłowe. W tym miejscu pragnę zaznaczyć, że personel SOR, a zwłaszcza jego Koordynator, dokłada wszelkich starań, aby ten system na bieżąco korygować - tym samym, żeby prezentowane dane odzwierciedlały adekwatny stan rzeczy.

dr n. med. i n. o zdr. Bartosz Jakub Myśliwiec
naczelny lekarz Szpitala Wielospecjalistycznego w Inowrocławiu

Jak dodaje naczelny lekarz szpitala, średni pobyt pacjenta w SOR o najwyższym priorytecie to około trzy godziny, a w przypadku priorytetu średniego - cztery do sześciu godzin. Długi czas ma wynikać głównie z dwóch powodów. Pierwszy jest taki, że inowrocławski SOR obsługuje ludność z trzech powiatów, czyli aż prawie 300 tys. osób.

- Ponadto, znaczna liczba pacjentów, którzy zgłaszają się do SOR nie spełnia przesłanki "stanu nagłego zagrożenia zdrowotnego" zdefiniowanego w odpowiednich aktach prawnych. A oddział ten dedykowany jest wyłącznie tymże przypadkom - mówi dr Bartosz Jakub Myśliwiec.

Czy dobrze oceniasz pracę inowrocławskiego SOR-u jako jego pacjent, lub osoba bliska pacjentowi?

Wracając do historii naszej internautki, po około dwóch godzinach oczekiwania, usłyszała ona, że ma udać się na 6. piętro na oddział laryngologiczny.

- Zaznaczono, że przez problemy z dostępnością lekarzy może być „niemiło”. I tak było. Na oddziale pani doktor się zdenerwowała i odesłała nas z powrotem na SOR. Tłumaczyła, ze nie możemy czekać na oddziale, co jest zrozumiałe, ale w takim razie po co z SOR-u wcześniej wysłano nas na oddział? Usłyszeliśmy, że czas oczekiwania na konsultację to sześć godzin. Ostatecznie dwóch pacjentów się poddało i z nerwów pojechali do domu bez konsultacji, ja zostałam przyjęta po 40 minutach. Sama konsultacja przebiegła bardzo sprawnie i otrzymałam oczekiwaną pomoc, jednak to nie zmienia ogólnego wrażenia, że współpraca między SOR-em, a oddziałami poważnie szwankuje - opisuje niedzielną sytuację nasza internautka. Ostatecznie pacjentka czekała na pomoc laryngologa trzy i pół godziny.

11 czerwca dyżur prowadzony był w systemie stacjonarnym - co oznacza, że lekarz był fizycznie obecny podczas całej ordynacji dyżurowej. W tym miejscu pragnę zaznaczyć, że z uwagi na niewielką liczbę pozostających na Oddziale Laryngologicznym pacjentów - zdarza się, że dyżur w te dni pełni lekarz w systemie "na wezwanie" - tzn. przybywa do Szpitala w przypadku zawezwania ze strony personelu pielęgniarskiego z Oddziału bądź też do pacjenta zgłaszającego się do SOR w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego bądź do pacjenta wymagającego konsultacji laryngologicznej (zleconej np. przez lekarza internistę, pediatrę czy też chirurga).

Dyżur taki pełni wyłącznie lekarz specjalista. W przypadku, gdy na Oddziale Laryngologicznym przebywa większa liczba chorych, bądź stan chorych tego wymaga (np. z uwagi na przebyty obszerny zabieg onkologiczny, ciężki stan, wielochorobowość) dyżur prowadzony jest stacjonarnie - co oznacza stałą obecność podczas dyżuru lekarza dyżurnego. Tak też dyżurują lekarze po ukończonym 2 roku szkolenia specjalizacyjnego z zakresu otolaryngologii. Praktyka takiego dyżurowania jest od wielu już lat prowadzona w Naszym Szpitalu i do dnia dzisiejszego nie zgłoszono skargi na fakt, iż pacjent nie był właściwie zaopatrzony laryngologicznie.

dr n. med. i n. o zdr. Bartosz Jakub Myśliwiec
naczelny lekarz Szpitala Wielospecjalistycznego w Inowrocławiu