Ino.online: Inowrocław jest miastem uzdrowiskowym. Czy budowa wielkiej spalarni odpadów nie sprawi, że miasto w przyszłości albo ten status straci albo chociażby straci na renomie wśród kuracjuszy i turystów?

Frank Paasche: Zdecydowanie nie. Uzdrowiskowa funkcja miasta jest niezagrożona. Inowrocław z powodzeniem łączył ją od dziesiątek lat ze swoim silnie przemysłowym charakterem i po wybudowaniu instalacji łączyć będzie dalej. Co więcej, kiedy Ciech Soda Polska zastąpi część starych pieców węglowych nowoczesną instalacją termicznego przetwarzania odpadów, emisje spadną i jakość powietrza się poprawi. W dyskusji trzeba wyjść poza stereotypy i sięgnąć do faktów. Jest dla nas zupełnie naturalne, że ze strony części mieszkańców pojawiają się pytania na temat technologii i jej wpływu na otoczenie. To dobrze i oczywiście odpowiemy na nie. Nasze zakłady działają także w Niemczech, Holandii i Luksemburgu, wszędzie spełniamy surowe normy środowiskowe. Co więcej, zdecydowana ich większość zlokalizowana jest w sąsiedztwie domów, osiedli, szpitali, terenów zielonych, niektóre znajdują się na wrażliwych ekologicznie obszarach, w sąsiedztwie Natura 2000 czy bezpośrednio nad morzem. Są bezpieczne, a proces spalania jest stale kontrolowany. Warto też pamiętać, że znakomita część kosztów tego typu inwestycji to koszty systemu oczyszczania spalin.

Ino.online: Czy spalarnia odpadów dla pobliskich mieszkańców nie będzie negatywnie wpływać na ich życie pod kątem hałasu oraz nieprzyjemnych zapachów?

Frank Paasche: Zakład termicznego przetwarzania odpadów składa się z wielu elementów. Jednym z nich jest tak zwany bunkier. To szczelny budynek, do którego wjeżdżać będą pojazdy z paliwem, czyli odpadami. Podciśnienie panujące w bunkrze uniemożliwia wydostanie się nieprzyjemnych zapachów na zewnątrz, a zasysane powietrze jest wykorzystywane w procesie spalania, aby następnie przejść wieloetapowy system filtracji. Odpady nie będą więc składowane na otwartym powietrzu i będą na bieżąco spalane. Jeśli chodzi o hałas, większość procesów zachodzi wewnątrz szczelnie zabudowanej instalacji, łącznie z wyładowaniem odpadów. Spalarnia zlokalizowana będzie na terenie w bezpośrednim sąsiedztwie kompleksu przemysłowego Ciech Soda Polska, a więc tam gdzie od zawsze funkcjonowała przemysłowa część miasta.

Ino.online: Odpady będzie trzeba jeszcze przywieźć. Plany zakładają około 80 pojazdów ciężarowych na dobę. Na stronie informacyjnej projektu czytamy, że proponowana trasa przejazdu ma omijać tereny mieszkaniowe. Patrząc na lokalizację inwestycji, to chyba mało prawdopodobne, by z obwodnicy miasta, skąd mają zjeżdżać pojazdy, dojechać do zakładów sodowych omijając tereny mieszkaniowe.

Frank Paasche: Inwestycja jest zlokalizowana na terenie kompleksu przemysłowego Sody, gdzie transport kołowy dociera od lat. Biorąc pod uwagę obciążenie dróg, w oparciu o dane, którymi dysponujemy wzrost natężenia ruchu powinien być dla mieszkańców niezauważalny. Transport poruszać się będzie obwodnicą, która właśnie do tego służy – ograniczenia ruchu ciężarowego w samym mieście. Na etapie kontraktacji usług z podwykonawcami jasno zdefiniowane będą trasy dojazdu. Żyjemy w dobie nawigacji GPS, możemy monitorować ruch ciężarowy i sprawdzić, czy porusza się on trasami, co do których porozumiemy się. Planujemy też zmiany w dostępie do zakładu. Będzie nowy wjazd i rondo, to ograniczy ruch pojazdów głębiej na teren Mątew. Rozpoczęliśmy też prace analityczne odnośnie wykorzystania transportu kolejowego do transportu paliwa. Mamy bocznicę, a taki transport jest mniej kosztowny, więc zrobimy wszystko, żeby możliwie dużo paliwa docierało do instalacji koleją.

Ino.online: Co konkretnie będzie spalane?

Frank Paasche: Głównym źródłem paliwa są przesortowane, wysokokaloryczne odpady komunalne. Pochodzą z gospodarstw domowych i nie nadają się do recyclingu. Czym konkretnie jest to paliwo? Mieszanina opakowań wielomateriałowych (np. po sokach, przetworach mlecznych), zabrudzonych miękkich plastików opakowaniowych, zabrudzonych tworzyw twardych (np. części zabawek), tkanin, gabarytów, zabrudzonego papiery i tektury. Temperatura w piecu to zawsze powyżej 850 stopni, co gwarantuje całkowite spalenie, natomiast system oczyszczania spalin poprzez szereg procesów flitracyjnych eliminuje szkodliwe substancje gazowe i pyły w stopniu gwarantującym całkowite bezpieczeństwo ludziom i środowisku naturalnemu.

Ino.online: Czy spalarnie są bezpieczne? Jakim regulacjom podlegają?

Frank Paasche: Są bezpieczne. Proces spalania węgla, odpadów czy biomasy z chemicznego punktu widzenia jest bardzo podobny. Oddziaływanie spalarni na środowisko jest mniejsze niż w większości działających instalacji ciepłowniczych, a dopuszczalne emisje są niższe niż w przypadku kotłów węglowych, zwłaszcza starego typu. Nowa instalacja, a z taką mamy do czynienia w Inowrocławiu, jest budowana w oparciu o restrykcyjne europejskie przepisy, które narzucają stosowanie najlepszych dostępnych technik (tzw. BAT-ów). Te zostały opracowane przez Europejskie Biuro Zintegrowanego Zapobiegania i Ograniczania Zanieczyszczeń. Dlatego tego typu obiekty z powodzeniem znajdziemy w centrach miast takich jak Wiedeń czy Kopenhaga. Są po prostu bezpieczne.

Ino.online: W sieci da się znaleźć wiadomości o awariach spalarni odpadów. Czy Pana zdaniem taki scenariusz jest mocno prawdopodobny i jakie mogą być jego skutki?

Frank Paasche: Awarie zdarzają się bardzo rzadko, zwykle dotyczą części mechanicznych, na przykład podajników i są szybko usuwane. Każda spalarnia odpadów, niezależnie od wielkości, musi mieć system ciągłego, 24- godzinnego monitoringu emisji, które są rejestrowane. Jeśli doszłoby do przekroczenia dopuszczalnych wartości, centrum operacyjne otrzymałoby natychmiastowy sygnał alarmowy, a praca instalacji zostałaby wstrzymana. Doświadczenie polskie i zachodnie pokazują, że dzieje się to niezwykle rzadko. W interesie operatora jest zapewnienie najwyższego bezpieczeństwa działania zakładu, inaczej grożą nam gigantyczne kary i ryzyko utraty pozwolenia na prowadzenie działalności. Na bezpieczeństwie się po prostu nie oszczędza.

Ino.online: Wśród przeciwników spalarni odpadów da się znaleźć nie tylko okolicznych mieszkańców takich planowanych inwestycji, ale i ekspertów z dziedzin ochrony środowiska i gospodarki odpadami. Jednym z argumentów podnoszonych przez tych drugich jest m.in. wyższość recyklingu nad spalaniem. Czy Pana zdaniem, lepszym rozwiązaniem dla środowiska jest wrzucanie odpadów do pieca, niż segregowanie i poddawanie ich recyklingowi?

Frank Paasche: Oczywiście, wszyscy którzy twierdzą, że recykling jest lepszy niż spalanie, mają rację. Nikt tego podejścia nie kwestionuje. Tylko nie każdy odpad nadaje się do recycklingu. I my właśnie z takich, wysortowanych odpadów odzyskujemy energię. W Unii tylko Niemcy spełniają unijne zalecenia gospodarki obiegu zamkniętego, które określają jak postępować ze śmieciami. W skrócie: zapobieganie (nadmiernej produkcji śmieci), następnie wydłużanie lub przywracanie żywotności, potem recykling, a następnie odzyskiwanie, w tym odzyskiwanie energii. Na końcu znajduje się składowanie. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska wyliczył, że w Polsce występuję nadwyżka frakcji palnej odpadów w wysokości 2 mln ton rocznie. Te śmiecie można zamienić na energię, ale nie można ich poddać recyklingowi.

Ino.online: Czy spalarnia odpadów Pana zdaniem da mieszkańcom Inowrocławia jakieś korzyści?

Frank Paasche: Jest ich wiele. Zwykle obecność tego typu instalacji pozytywnie wpływa na koszty odbioru odpadów, a to ważny element domowych budżetów. Inwestycja to również ok. 50 nowych miejsc pracy i perspektywy dla całej grupy nowych podwykonawców podczas budowy i funkcjonowania zakładu. Część z nich to będą lokalne firmy. W dyskusji o inwestycji ucieka ważny element – stabilność zakładu Ciech Soda Polska. To ważny pracodawca, zakład silnie związany z lokalną i regionalną gospodarką, to miejsce w którym pracują tysiące osób. W dobie rosnących cen energii stabilne źródło pary technologicznej jest bardzo ważne dla jego przyszłości. Jeśli chodzi o naszą firmę – EEW – kwestia dobrego sąsiedztwa jest głęboko zakorzeniona w filozofii firmy.

Ino.online: Obecność spalarni odpadów, choćby jej rzeczywisty wpływ na środowisko był niezauważalny, może wpłynąć na obniżenie wartości pobliskich nieruchomości, czego również obawiają się niektórzy mieszkańcy. Jak by Pan skomentował te obawy?

Frank Paasche: Pytanie w jaki sposób. Żeby doszło do spadku wartości nieruchomości musi nastąpić jakaś okoliczność zmieniająca komfort życia. Jeżeli transport omija tereny zabudowane, jeżeli instalacja musi spełniać bardziej restrykcyjne normy niż obecne rozwiązania, a zlokalizowana jest na terenie przemysłowym pytanie o mechanizm tego spadku.
Rozumiem te obawy, ale proszę pamiętać, że na cenę nieruchomości wpływa kilka, jeżeli nie kilkanaście czynników. Doświadczenia Berlina, Wiednia czy Kopenhagi, gdzie ogromne instalacje stoją w miastach nie tylko nie potwierdzają tych obaw, przeciwnie widać normalny wzrost cen nieruchomości. Obawa to jedno, ale rzeczywistość drugie.

Ino.online: Czy macie Państwo w planach spotkania z mieszkańcami Inowrocławia, którzy chcieliby bezpośrednio opowiedzieć o swoich obawach i zadać pytania na temat inwestycji?

Frank Paasche: Tak, przed nami pierwsze spotkania z mieszkańcami, będziemy rozmawiać o technologii, bezpieczeństwie, transporcie - wszystkim, o co zostaniemy zapytani. W tej chwili najważniejsze to dostarczyć rzetelnej wiedzy o projekcie. Kolejny etap to ustalenie z mieszkańcami w jaki sposób chcą skorzystać na naszej obecności, czego od nas oczekują. To rozmowa o potrzebach i o tym, jak możemy pomóc je spełnić. Jesteśmy na to przygotowani.

Ino.online: Dziękujemy za rozmowę.

Frank Paasche: Dziękuję.

*Do tematu będziemy wracać.