Jak informowaliśmy wczoraj, od 1 stycznia 2027 roku stawki podatku od nieruchomości w Inowrocławiu mogą wzrosnąć o maksymalnie 2,7 proc. Projekt uchwały przygotowała przewodnicząca Rady Miejskiej Ewa Podogrodzka. Jeśli radni poprą proponowane zmiany, do miejskiego budżetu wpłynie dodatkowo około 1,2 mln zł rocznie.

Do sprawy odniósł się Marcin Wroński, radny powiatowy z Konfederacji, który skrytykował władze miasta.

- Pamiętam, jak w 2024 roku ówczesny kandydat na prezydenta Inowrocławia Arkadiusz Fajok nie tylko zapewniał, że nie podwyższy podatków, ale nawet obiecywał, że je obniży. Niestety kolejny rok z rzędu władze szykują dla mieszkańców podwyżkę podatków od nieruchomości - komentuje radny.

Co obiecywał Arkadiusz Fajok?

Przypomnijmy, że obniżenie podatku od nieruchomości rzeczywiście było jedną z wyborczych zapowiedzi prezydenta Arkadiusza Fajoka. W marcu 2024 roku, w ramach naszego cyklu przedwyborczego, zapytaliśmy kandydatów na prezydenta Inowrocławia o trzy pierwsze istotne decyzje, które podejmą po objęciu urzędu.

Arkadiusz Fajok na pierwszym miejscu wskazał wówczas obniżenie podatków i opłat za nieruchomości oraz za śmieci, a także zniesienie opłaty za posiadanie psa.

Do sprawy wróciliśmy już w październiku 2024 roku w artykule „Nie będzie obniżki podatku od nieruchomości? Na to wygląda”. Opisaliśmy wówczas interpelację radnych Koalicji Obywatelskiej, którzy wnioskowali o obniżenie wszystkich stawek podatku od nieruchomości o 30 proc.

W odpowiedzi skarbnik miasta Dorota Rutkowska wskazywała, że wpływy z tego podatku są jednym z głównych źródeł finansowania podstawowych zadań samorządu, a jego obniżenie mogłoby negatywnie wpłynąć na płynność finansową miasta.

"Można iść po łatwiźnie"

Wroński zarzuca obecnym władzom kontynuowanie polityki poprzedników. Jego zdaniem większych wpływów do miejskiego budżetu należy szukać przede wszystkim poprzez rozwój gospodarczy i pozyskiwanie inwestorów, a nie podnoszenie obciążeń mieszkańcom i przedsiębiorcom.

- Po co skutecznie zabiegać o środki zewnętrzne, postawić na rozwój gospodarczy Inowrocławia, dzięki czemu do budżetu byłoby więcej wpływów z podatków CIT i PIT, jeżeli można iść po łatwiźnie i podwyższyć podatki mieszkańcom i przedsiębiorcom - stwierdza Marcin Wroński.


Zobacz też: Zbrodnia przy teatrze. Jeden milczy, drugi mówi. Śledczy sprawdzają jego wersję


Radny wylicza również inne, jego zdaniem niezrealizowane zapowiedzi wyborcze prezydenta, w tym ożywienie centrum miasta, utworzenie strefy gospodarczej, powołanie klubów osiedlowych czy zniesienie opłat za parkowanie. Wspomina także o obietnicy zablokowania budowy spalarni odpadów.

- Dotrzymywanie danego słowa wyborcom powinno być priorytetem dla każdego polityka - podkreśla.

O tym, czy proponowane stawki podatku od nieruchomości rzeczywiście zaczną obowiązywać od przyszłego roku, zdecyduje Rada Miejska Inowrocławia. Warto jednocześnie zaznaczyć, że część wyborczych zapowiedzi Arkadiusza Fajoka została już zrealizowana. Wśród nich są przywrócenie budżetu obywatelskiego oraz wprowadzenie bezpłatnej komunikacji miejskiej, stawka za odbiór odpadów pozostała bez zmian, zlikwidowana została też wspomniana opłata za posiadanie psa. Te rozwiązania należały do obietnic składanych przez Fajoka w kampanii wyborczej w 2024 roku.