To pokłosie wcześniejszych decyzji, jakie podejmowano w ramach komisji statutowej rady miejskiej. Tablica ma stanąć na Skwerze Pamięci Ofiar Katastrofy Smoleńskiej, funkcjonującym od niedawna w rejonie ul. Piłsudskiego i ul. Wierzbińskiego i ma upamiętniać wszystkie ofiary tragicznego lotu 10 kwietnia 2010 roku.
Temat wywołał ożywioną dyskusję podczas poniedziałkowej sesji. - W tej katastrofie zginęli wielcy patrioci. Lecieli tam ludzie z każdej partii reprezentujący różne środowiska, poglądy i różne sprawy, które realizowali w ramach swoich publicznych funkcji. To miejsce powinno nas łączyć - przypomniał radny PiS Damian Polak.
Zdaniem radnego Tomasza Marcinkowskiego planowane jest wydatkowanie 55 tysięcy złotych na upamiętnienie, które jednak powinno zaczekać. - Wątpliwości nie dotyczą tego, czy upamiętnić czy nie. Powinniśmy skupiać się na wydatkach, ale nie na takich, które są w tej chwili w mojej ocenie zbytkiem. Brakuje pieniędzy w budżecie na godziny dla nauczycieli wspomagających, na inwestycje... - mówił radny dodając, że pod koniec roku znów może pojawić się potrzeba podniesienia podatków.
Z kolei radny KO Łukasz Oliwkowski ocenił, że w ostatnim czasie podejmowanych jest zbyt wiele podobnych działań. - Za szybko z pomnikami. Gromadzenie od razu trzech pomników, skwerów... Nie mam nic przeciwko tym miejscom, ale po prostu dzieje się to za szybko - stwierdził.