Szpitalny dług to nie "odgrzewany kartofel" [KOMENTARZ]
Ponieważ mimo naszych pytań nie otrzymaliśmy odpowiedzi, do której publikacji odnosi się Zarząd Powiatu, przyjmujemy, że chodzi o artykuł Ino.online dotyczący 7,5-milionowego zadłużenia szpitala wobec części personelu medycznego. To jedyny materiał prasowy opublikowany w ostatnim czasie, który ujawniał te informacje. Artykuł przeczytało blisko 50 tysięcy czytelników, co pokazuje, że mieszkańcy chcą wiedzieć, w jakiej sytuacji znajduje się największa placówka medyczna w powiecie i czy problemy finansowe mogą wpłynąć na bezpieczeństwo zdrowotne ich oraz ich rodzin. Dlatego przedstawiamy nasze stanowisko.
Zacznijmy od najważniejszego. W środę ujawniliśmy informację, że Szpital Powiatowy w Inowrocławiu ma wobec części swojego personelu zaległości sięgające ponad 7,5 mln zł. Dotyczą one lekarzy, pielęgniarek, położnych, diagnostów i ratowników medycznych świadczących usługi na kontraktach. Ludzi, którzy każdego dnia dbają o zdrowie i życie mieszkańców naszego regionu.
W naszym artykule nie wskazaliśmy winnych tej sytuacji. Rolą dziennikarzy jest informowanie opinii publicznej o sprawach ważnych społecznie, zwłaszcza wtedy, gdy dotyczą one funkcjonowania publicznych instytucji i bezpieczeństwa mieszkańców.
Tym bardziej zaskoczyły nas słowa, które padły podczas czwartkowej konferencji prasowej Zarządu Powiatu. Informacje o wielomilionowym zadłużeniu szpitala wobec personelu nazwano tam "odgrzewanym kartoflem". Trudno zgodzić się z takim określeniem. Nie jest "odgrzewanym kartoflem" fakt, że część medyków od miesięcy nie otrzymuje pełnego wynagrodzenia za wykonaną pracę. Nie jest nim także sytuacja samotnych matek, osób utrzymujących rodziny czy pracowników, dla których pensja ze szpitala stanowi jedyne źródło dochodu.
Jeszcze większe zdziwienie budzi późniejsze oświadczenie Powiatu, w którym czytamy o "głoszeniu nieprawdy" oraz "rzucaniu cienia na pracę Zarządu". Szanowny Zarządzie – w naszym artykule nie ma ani jednego zdania sugerującego, że to Powiat jest winny obecnej sytuacji finansowej szpitala. Nie ma tam żadnego oskarżenia pod adresem władz samorządowych.
Dlaczego? Bo doskonale wiemy, że problem jest znacznie szerszy.
Od miesięcy, a właściwie od lat, dyrekcja inowrocławskiego szpitala otwarcie wskazuje, gdzie leży źródło kryzysu. W naszym ostatnim materiale doktor Bartosz Myśliwiec powiedział wprost, że główną przyczyną problemów jest niewystarczające finansowanie świadczeń zdrowotnych. Podkreślał również, że bez adekwatnej wyceny świadczeń, pełnego pokrycia ustawowych podwyżek wynagrodzeń oraz działań prowadzących do naprawy całego systemu ochrony zdrowia, wyprowadzenie szpitala na finansową prostą może okazać się niemożliwe.
To nie jest wyłącznie problem Inowrocławia. Podobne historie rozgrywają się dziś w wielu szpitalach w całej Polsce. Samorządy, dyrektorzy placówek i personel medyczny coraz częściej stają przed tym samym dylematem: jak zapewnić mieszkańcom dostęp do leczenia, gdy koszty rosną szybciej niż finansowanie.
Dlatego zamiast szukać winnych wśród tych, którzy opisują problem, warto skupić się na jego przyczynach. Publikowanie artykułów na trudne, a czasem niewygodne dla samorządu tematy, nie jest atakiem. To nasza praca i obowiązek wobec czytelników.
Na zakończenie przypomnijmy słowa dr. Bartosza Myśliwca, które padły w rozmowie z Ino.online już w marcu 2025 roku:
- W mojej ocenie – i zdaniem wielu ekspertów – system ochrony zdrowia nie jest już naprawialny. Kolejne dofinansowania przypominają mechanizm dziurawego wiadra – niezależnie od tego, ile środków do niego "dosypiemy", one i tak znikną bez realnej poprawy sytuacji. Dlatego konieczna jest fundamentalna przebudowa systemu ochrony zdrowia.
Trudno o bardziej trafne podsumowanie sytuacji, z którą dziś mierzy się nie tylko inowrocławski szpital, ale cała polska ochrona zdrowia.